28 grudnia 2015

2174

Kupa mięci, mięci kupa. Na wypadek, gdyby znów wpadł jakiś pisofob i nacierał argumentem, jak to jego ulubiona partia chroni przyrodę ojczystą (tak, to już było). Otóż wniesiono właśnie projekt ustawy Prawo Łowieckie, który wyrzuca do kosza wszystkie postulaty naukowców, obywateli i organizacji społecznych. Ponieważ to projekt poselski, nie będzie poddawany konsultacjom społecznym. Jesteśmy świadkami tworzenia prawa jak za komuny: zero argumentów merytorycznych, ważne że zadowoli garstkę oficjeli. I ich wiernych bałwochwalców.

16 komentarzy:

  1. Ehh szkoda gadać na to, co dzieje się teraz w naszym kraju :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu, jak Ci pewnie wiadomo na pewno nie jestem pisofobem! (Boże chroń!)Otóż ten projekt to wyciągnięty z szuflady sejmowej projekt z poprzedniej kadencji. Kawał polega na tym, że z dniem 1 stycznia 2016 przestałyby istnieć WSZYSTKIE obwody łowieckie jako utworzone na podstawie niekonstytucyjnych przepisów - orzeczenia TK. Kochani posłowie poprzedniej kadencji (bez określania opcji, bo wszyscy jak jeden mąż) mieli 18 miesięcy na zrobienie z tym porządku. Wzięli się za to gdzieś tak w sierpniu tego roku i oczywiście nie zdążyło im się przed końcem kadencji. No i teraz klapa, nie ma obwodów (bo niekonstytucyjnie utworzone - z pominięciem praw prywatnych właścicieli gruntów) i kto teraz wypłaci rolnikowi odszkodowanie za straty wyrządzone przez zwierzątka (u sąsiada 1,5 ha kukurydzy zryte przez dziki)? O polowankach nie wspomnę. No to jedyny sposób przepchnąć jako projekt poselski. Inny tryb znów ciągnąłby się miesiącami (konsultacje międzyresortowe, społeczne RCL itd.) a tu termin wejścia w zycie wyroku TK na karku i d..a zbita. A, że projekt jest (jak zwykle) pisany na kolanie przez 5 myśliwych to już zupełnie inna historia. A czy myślisz, że w normalnym trybie ktoś wziąłby pod uwagę postulaty społeczne i naukowe. W poprzedniej kadencji tez nie wziął, chociaż były takowe. Mecenas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Twoje argumenty, w końcu jestes fachowcem. Ale. (Ktoś mi powiedział, że w kwestii przepisów zawsze może pojawić się "ale" - ciekawe kto, hehe).
      1. Nie byłby to pierwszy przypadek, gdy na mocy wyroku TK jakieś przepisy tracą moc, a w ich miejsce przez jakiś czas nie powstaje nic, z różnych przyczyn (o to wrzeszczą teraz pisofoby w aspekcie rządu PO-PSL, a o fobach później). Więc nihil novi sub sole.
      2. Byłoby IMO znakomicie, gdyby poszkodowanymi stali się rolnicy, bo to jest grupa, która umie chronić swoje interesy i w razie czego puści z dymem ten biały budyneczek na Wiejskiej.
      3. Łowiectwo to nie jest żaden sport i powinno być zakazane prawem. Że co? Że to nic nie da? A aborcji można zakazać, tak? A też nic nie daje, a raczej wali obuchem w najsłabszych.
      4. Gardzę prawem pisanym na kolanie.
      5. Argument "czy myślisz, że w normalnym trybie ktoś wziąłby pod uwagę postulaty społeczne i naukowe. W poprzedniej kadencji tez nie wziął, chociaż były takowe" jest z półki: ponieważ poprzedni rząd was okradał, my was też okradniemy i jeszcze dodatkowo zgwałcimy.
      6. I to jest punkt kluczowy dla naszych rozważań: PiS macha szmatą, na której jest napisane, że stanął murem za lasami państwowymi, ergo - dupni obrońcy przyrody. Tedy mamy świadectwo, jakimi tak naprawdę są obrońcami. Mają to gdzieś!

      O fobach pod komentarzem cytrynki.

      Usuń
    2. Co za beznadziejny projekt ustawy ten PIS wysmazyl. To nie PIS? Tym gorzej dla PISu! Mieli wprowadzac zmiany a na lepsze a powtarzaja bledy poprzedniej ekipy! Beda zmiany? O nie! Niech juz oni lepiej nic nie zmieniaja, bo nie dosc, ze okradna to zgwalca!

      Usuń
    3. Bardziej składnie komentujemy, bo niezrozumiałe.

      Usuń
  3. Pisofob czy pisofil? Bo nie do końca pojmuję...
    Rotawirus mnie trochę sponiewierał...

    Zawsze mi się wydawało, że jestem pisofobem... Bo boję się tego, co jeszcze wywiną...
    cytrynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisofob powstał w mojej głowie z powody agresji tych ludzi. To jest jakaś fobia - żadnego, najmniejszego nawet miejsca na jakąkolwiek krytykę, od razu larum grają, hej, kto Polak, na bagnety, bij, kto w Boga wierzy. To nie jest normalne.
      Faktycznie zwolennik to fil, ale to nie są file, tylko pacjenci (obecni lub przyszli) zakładów opieki psychiatrycznej.

      Usuń
    2. Tak, tez uwazam, ze okreslenie wspolobywateli o oddmiennych pogladach i upodobaniach politycznych jako ludzi chorych psychicznie jest calkowicie normalne i miesci sie w granicach merytorycznej dyskusji :D

      Usuń
    3. Postanowiłam zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Ileż można się bawić w eufemizmy.
      A jak ktoś umie czytać, to się doczyta, że nie o wszystkich wyborców PiSu tu chodzi. Ale o takich jak Ty, którzy krążą po internecie po to, żeby walczyć. Nie podoba Ci się? Ja nie spraszałam.

      Usuń
    4. Ach, teraz rozumiem - chodzi o ten gorszy sort wyborców PISu, do którego jakoby należę ;) A pisząc bez niepotrzebnej ironii: czytam Pani bloga od kilku (2 może 3) lat dość regularnie, nie jestem tu przypadkiem. Zdarzało mi się komentować, raz nawet skomentowałam wpis polityczny dot. partii Razem. Podałam linka do ich kalkulatora podatkkwego z pytaniem "Czy Panie to widziały". Proszę wybaczyć, nie chce mi się szukać tego kom. w oryginale,ale nie sądzę, by można go było uznać za agresywny czy niegrzeczny. Podobnie z resztą jak powyższy. Quod scripsi, sripsi, każdy może sam ocenić. Cóż, wobec tak uroczystego pożegnania nie pozostaje minic innego jak je odwzajemnić. Katarzyna.

      Usuń
    5. Tak lubicie dzielić ludzi na sorty i wylewać żółć anonimowo, prawda? Tego chomika, czy jak mu tam było, można uszanować choć za to, że przynajmniej odrobinę się nie ukrywał. Prowadził blog tematyczny, a przy okazji miał misję, biegał po internecie i naprawiał wszystkich.
      Nie chcę, żeby mnie ktoś naprawiał. Nie jestem zepsuta.
      I jestem tu u siebie.

      Usuń
    6. Magister Puciata to nie chomik a postać z serialu Czterdziestolatek. Nick ten był związany z blogiem o komunikacji, który już spełnił swoje zadanie i jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby go ciągle używać. Wcale się nie ukrywam, po prostu nie widzę różnicy, czy podpisuję się nickiem, swoim imieniem czy jako anonimowy skoro i tak się nie znamy. Zawsze mi się wydawało, że komentarze nieznajomych i anonimowych traktuje się ze zwielokrotnioną dawką dystansu i że one ze swej istoty nie mogą zdenerwować, ale teraz widzę jak bardzo się myliłam. Pani odpowiedzi odbieram jako (niesprawiedliwie) obraźliwe i nie będę ich więcej czytać. Ich ton składam na karb zdenerwowania - nie mam Pani za złe - sprowokowałam je ironią. Wszystkiego dobrego. Katarzyna - Magister Puciata.

      Usuń
    7. Różnica jest mniej więcej taka, jak między listem miłosnym a anonimowym donosem, choć to pismo i to pismo. Ale nie dziwi mnie wcale, że nie rozumiesz.
      Ani - że jakoś nie odnosisz się do meritum notki, to też bardzo typowe zachowanie.

      Usuń
  4. Biedna! Rotawirusy to świństwo! A chyba rzeczywiście miało być "pisofil" (bywał tu taki, oj bywał) Mnie się też z automatu udzieliło. Chociaż każdy normalny człek powinien być teraz "pisofobem'! Mecenas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam to świadomie, wytłumaczenie powyżej. I zgadzam się, że mój umysł błądzi innymi ścieżkami niż reszty świata. Sa tacy, którzy nazywaja to świrem, są tacy, co kreatywnością. Ja to nazywam bruzdą.

      Usuń