13 grudnia 2015

2166

W sprawie kretów.
Ja ciągle narzekam na krety, a oczywiście nie ma opcji, żebym skrzywdziła stworzenie boże, co było do okazania na przykładzie myszy. Czy co ona tam za gatunek reprezentowała. Też ryje, dziury zostawia, ale kotu marki Zofia z ryja wydarłam. Bo jakże to tak?
No więc narzekam i wszyscy, WSZYSCY pocieszają identycznie:
ŻEBYŚ WIEDZIAŁA, ILE U MNIE JEST!

Really?


Really?!


REALLY, QUERVA?!!


Jedyną osobą, która zachowała resztki godności, był mój szwagier Marek, co to był głasknął:
- Pamiętaj, że krety ryją tylko w dobrej ziemi.
No, super.
Ale zaraz się poprawił:
- Żebyś wiedziała, ile u mnie jest!

W każdym razie jako jedyny znalazł stuprocentowo skuteczne rozwiązanie.
- Zalej betonem i rozwiń sztuczna trawę.
Hej ho, hej ho, do pracy by się szło... A, nie - przyniosłam dziś cztery wiadra węgla do pieca (Prezes przed wyjazdem w delegację kazał mi nosić jedno dziennie, bo tak trzeba, a potem wyszło na jaw, że sam się nie stosuje i pojechał grać w planszówki) i mi się odechciało. Tak, przy okazji wyniosłam odpady, sprzątnęłam śmieci, zrobiłam dwa prania, przeładowałam zmywarkę, wypchnęłam za drzwi koty, ustałam w miejscu, gdy zderzyły się ze mną wracając w tempie pocisków armatnich. A przecież mamy niedzielę, c'nie? Dzień odpoczynku, jego mać.

***

Choinka stoi w wiadrze z wodą koło domu, bo pod wiatą się nie zmieściła. Co za żal, że nie uparłam się przy największej dostępnej. Jakoś byśmy dowieźli przecież. Najwyżej Prezes biegłby za samochodem. Ruch na świeżym powietrzu jest wszakże człowiekowi niezbędny.

***

Jutro premiera tomu pierwszego...


... więc jadę odebrać te moje 1300 stron.
MNIAM.

50 komentarzy:

  1. No co, pięknie spulchniły ci glebe,będzie jeszcze lepsza, ziemie z kopczykow zbieraj,bedziesz miala do kwiatkow doniczkowych.
    Jak sie nie chce miec kretów,to jedyna dobra rada,wyłozyc całą glebę siatką i dopiero np. siac trawnik.
    Kret też człowiek,zyc i żreć i ryć musi:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dora... a zmiłujże się.
      1. Kwiatki doniczkowe, gdy masz wokół domu ćwierć hektara? Czy ja, pani, z byka spadłam?
      2. Siatkę pod ćwierć hektara?! Aż się boję pomyśleć, jakie to koszty!!!

      Trzeba będzie polubić...

      Usuń
  2. A no i dba o kondycję ludzka,co to musi z grabkami popitalac i równac kopczyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa... tak, to tak. Dba. Całe stado dba. Osiemset stad.

      Usuń
    2. No...ale tam na horyzoncie to chyba jednak tuje? Hehe.
      Bo przez jedno mrugnięcie rozważałam możliwość, że jednak wieżowce kreciego establiszmentu ;)

      Usuń
    3. O, to światowo ;) Nie dziwota że się krety osiedliły.

      Usuń
    4. Mamy nadzieję, że światowo nas to odgrodzi od nachalnego świata. Tacy jesteśmy burżuje.

      Usuń
  3. Ahjo !! Jakby to skomentował Krecik :-)a choinka zmieści się do salonu? Czy może będzie trzeba wykroic okrąg w suficie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta największa też by się zmieściła, to mi nie pozwolił. Wielka mi tam choina, ze dwa metry wszystkiego.

      Usuń
    2. Mozesz postawic na jakims stolku,to bedzie wieksza:))

      Usuń
  4. Ja nie mam ani jednego kreta, za to miałam latem plagę szerszeni i os. Chętnie się zamienię, jakby co.

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam szerszeni i os, bo nie mam drzew. Ale rosnę je. Za parę lat pogadamy.

      Usuń
  5. Za cicho macie :) Krety nie lubia halasu.
    To bylam ja, Anonimowy Gall

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to akurat można coś poradzić, tylko się nie chce :)

      Usuń
    2. No, mnie raczej chodzilo o cos lzejszego dla watroby, tzww. ploszokret, wiatraczek zaczepiony do klepaczki co klepie ziemie. Kretowi to sie rowna z sasiadem z gory ktory pomyka w kamiennych laczkach no i sie mu odechciewa.
      A tak ty ten tego o Przyborze? Ja o kabaretach w PRLu... :)
      To bylam ja, anonimowy gall

      Usuń
  6. nasz trawnik też tak wyglądał. moja mama przez lata namiętnie zatykała dziury sierścią naszego wiecznie liniejącego psa (podobno krety nie lubią zapachu psa) i wstawiała w kopce metalowe drągi z zawieszonymi aluminiowymi puszkami po.... napojach ;). plus takie piszczki z Obi i efekt, w porównaniu do łąki za płotem, jest zdecydowany. tylko nie wiem, czy lepiej wyglądają te drągi z puszkami, czy jednak kopce........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraziłam sobie ten las tyczek...

      Usuń
    2. Drągi z puszkami to mus, potwierdzam. Można je wszak umaić i będziesz miała lasek wiecznotrwałych kwiatków, lepszych niż chińszczyzna, gdyż marki Metaloplastyka-DIY

      Usuń
    3. I biegać wokół nich nago po rosie...



      Ale w drewniakach, żeby tupać kretom w sufit.

      Usuń
    4. Lece opowiedziec Mareczkowi:) Chyba sobie namiot u was w ogrodku rozbijemy,zeby te harce pooglądac:) Nago! Po rosie! W drewniakach! :) Kocham cie:)

      Usuń
    5. Z wzajemnością, ma się rozumieć.
      Nie śmiałabym Was przetrzymywać w namiocie z uwagi na łamanie w kościach. Zapraszam do gościnnego i udziału w biegu.

      Usuń
  7. Hm... Lepsze krety niz dziki. Slowo. Jak mialam posiadlosc pod lasem to zeby nie nieregularnosc redlin podejrzewalabym, ze sasiad mi co noa gania z plugiem ;) juz nie mam ani posiadlosci ani wizyt nocnych dzikich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy stada saren, sokoły i jeże. Dzików jeszcze nie widziałam. Co przecież nie znaczy, że nie ma. Skoro sarny obsrywają nam płot...

      Usuń
    2. Slusznie. Nigdy nie mow nigdy. Chociaz ogrodzenie moze je troche zastopowac, a przynajmniej spowolnic. ja ogrodzenia nie mialam bo wolny duch jestem co se bede odgradzac droge do lasu nieprawdaz.

      Usuń
    3. Gdybym nie miała ogrodzenia, to pewnie natykałabym się co i rusz na stado saren pijących kawę na tarasie. Przesz to wstydu nie zna.

      Usuń
  8. U nas nie było kretów, dopóki na łące obok sąsiad pasał krowy. Jak krowy zabrał (2 lata temu, jak się to towarzystwo rozbestwiło...). Zdaje mi się, ze w tej miejscowości, co to i ja i Ty pomieszkujemy jest dobry klimat dla kretów, mać :]

    Znajoma mówi, że krety najlepiej odstrasza koń na posesji. Rozważałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty też tu mieszkasz?! A czemu ja nic nie wiem?!
      Rozważamy osiołka, bo jest u sąsiadów nieopodal i Prezes oszalał na jego punkcie.

      Usuń
    2. Nie chciałam być nachalna :P a poza tym mimo, ze czytam Cię w miarę regularnie i podejrzenia pewne miałam, to tak naprawdę niedawno dodałam sobie dwa do dwóch i wyszło, że to ta sama wieś. Miałam zamiar się przedstawić, gdybym Cie wypatrzyła w lokalnym sklepie ;)

      Osiołek myślę też się nada (dość ciężki) i może nawet wystarczy, żebyście się z sąsiadem dzielili po pół dnia. Wiem również od sąsiadki, że psy rasy husky są bardzo łowne jeśli chodzi o krety. No ale ja wciąż preferuję tylko koty :)

      Usuń
    3. Bywam na lokalnym targowisku :)
      Pies jest przewidziany, a lkoty to u nas stały element.

      Usuń
  9. W złej też ryją - ja mam samą glinę i podobną kolekcję kopczyków (przynajmniej jeśli chodzi o zagęszczenie, bo działka mniejsza, to ilościowo mniej wychodzi :). A w komplecie mam psa myśliwskiego, który jest rasą tzw. norowców, więc mi przepięknie te kopce rozkopuje i ryje w nich dziury. Potem pies nadaje się już tylko do kąpieli, gdyż jest utytłany po uszy. Na szczęście jeszcze żadnego kreta nie złapał :).
    Aha, moi wiejscy sąsiedzi stosują różne humanitarne metody, typu wlewanie ropy, spaliny itp., więc wszystkie krety przybiegają do nas. Już dawno przestałam z tym walczyć, bo to walka z wiatrakami jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więc zostanę badaczką kreciego życia?

      Usuń
  10. Tego sie nie da polubic ani nie da sie do tych kretow przyzwyczaic. Jak nie rozgarniesz tych kopcow,poki sypkie,to na wiosne nogi w trawie polamiesz.I kosiarke. Jestem pewna,ze najpozniej za rok kupisz przenosny fotelik i szpadel i bedziesz noce spedzac na czyhaniu na kreta:))Masz jeszcze opcje alternatywna - zrezygnowac z trawnika i kartofle posadzic:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbyś mnie nie znała, to może byś uważała, że ja coś zrobię w ogrodzie, nie?

      Usuń
    2. J e s z c z e nie robisz,ale ja ci mowie - najpozniej za rok,bedziesz z tym szpadelkiem polowac na kreta!:)

      Usuń
    3. Kłamałam - faktycznie robię. Leżę na leżaczku i zachęcam Prezesa okrzykami. To się na pewno nie zmini, obiecuję.

      Usuń
  11. O ja Cię... Pojechały u Ciebie na całego. U mnie pięć kopczyków na krzyż i też narzekałam.
    Ale co to są za wredne stworzenia! U mnie, tak jak u Was, za płotem szczere pole, mogą se ryć bez ograniczeń, to nie! Na trawniku muszą! Całą wiosnę rozgrabiałam kopce i na lato się wyniosły ale wiem, że wrócą.
    Pozdrawiam
    ida27

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrócą, bo one mają wmontowane w dupę bumerangi.

      Usuń
  12. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji musisz zrobić potańcówkę w drewnianych trepach po ogrodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu trzeba kogoś poświęcić i betonowe obuwie...

      Usuń
    2. I na ściernisko-kretowisko!

      Usuń
  13. Nie znam się na tych futrzakach, co kopce produkują. Ale ogród przekopany, możesz sadzić, siać co tam zechcesz ;) Ja bym chyba jednak pozwoliła kotom czynić jego/jej naturalną powinność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty srajo wyłącznie w lecie i w bezwietrzną pogodę. Poza tym nie są zainteresowane, niestety.

      Usuń
  14. I Ty narzekasz... a co powiesz na to?

    https://www.facebook.com/dominik.prokop.92/videos/983690754986688/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas takie widoki normalne. Dziki szwendające się po Katowicach w środku dnia to standard :)

      Usuń
  15. Mieszkam na pierwszym piętrze w bloku. Ale żebyś wiedziała ILE U MNIE JEST! He he, musiałam, to silniejsze ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń