31 grudnia 2016

2381

Życie ma to do siebie, że nie zawsze układa się po naszej myśli. Ba! Czasem drastycznie nie układa się po naszej myśli. My natomiast mamy to do siebie, że uważamy, jakoby wymyślony przez nas scenariusz był najlepszym z możliwych. Jedynym wręcz.
Bullshit.

Kiedy jako dwudziestotrzylatka zostałam sama z dzieckiem, rozbabranymi studiami i bez źródła utrzymania, wydawało mi się, że to absolutny koniec - świat się zawalił, nie dam sobie rady, zginę, sczeznę, a wraz ze mną szalejąca naówczas, dwuletnia Zuzanna.
Dziś mam 43 lata, Zuzanna 22 i nadal żyjemy.

Kiedy miałam 25 lat, wypowiedziano mi bez zbędnej zwłoki najem mieszkania. Zostałam sama z maleńkim brzdącem, bez dachu nad głową i alimentów, najniższą krajową raz w miesiącu i przerażeniem między uszami. Wydawało mi się więc, że oto nadszedł absolutny koniec świata, który kolejny raz uprzejmie się zawalił, a ja nie dam sobie rady, zginę, sczeznę, a wraz ze mną czteroletnia Zuzanna.
Nastąpiła niebywała mobilizacja: mama znalazła dla nas maleńkie mieszkanie w bloku sprzedawane na licytacji, tato się zadłużył, przekupiłyśmy częściowo, a częściowo wzięłyśmy na litość drugiego chętnego, który wraz z nami stanął w szranki i po raz pierwszy w życiu byłam u siebie. Ciasne, ale własne.

Kiedy miałam 27 lat, wyrzucono mnie z pracy na bruk. Zostałam sama z dzieckiem, rozbabranymi studiami podyplomowymi i bez źródła utrzymania. Rynek już wtedy nie był łatwy, przy tym nie było internetów odpowiadających na wszystkie pytania, nie mogłam znaleźć pracy i wizja całkowitego upadku stawała się coraz bardziej realna. Wydawało mi się więc, że oto nadszedł absolutny koniec, świat znów się zawalił, nie dam sobie rady, zginę, sczeznę, a wraz ze mną sześcioletnia Zuzanna.
Znalazł się ktoś, kto mi pomógł, dzięki czemu w kolejnej firmie zakotwiczyłam na następnych dwanaście lat: z całkiem niezłymi zarobkami, które pozwoliły na zakup używanego samochodu (pierwszego, drugiego, a potem trzeciego), wzięcie kredytu hipotecznego i przeprowadzkę na większy metraż oraz utrzymywanie przez pewien czas nas trojga, bo Prezes akurat przebywał na radosnym bezrobociu.

Kiedy miałam 39 lat w mojej firmie ostatecznie się skisiło, więc - wyrobiwszy uprzednio stosowne kontakty - pobrałam oferowaną kasę i odeszłam. Wszystko układało się w miarę dobrze i wyglądało, że bez pracy pozostanę jakieś dwa miesiące, na co miałam środki. Tymczasem sytuacja zmieniła się diametralnie i zostałam ze szczątkowymi pieniędzmi na dwa lata. Świat mi się zawalił - miałam 40 lat, za to nie miałam najmarniejszej wizji na jakiekolwiek zajęcie, co w miarę upływu czasu wpędzało mnie w stan nieomal depresyjny i kółko się zamykało.
I znów znalazł się ktoś, kto podał mi rękę. Musiałam całkowicie zmienić profil, uczyć się jak szalona, ale na moje konto spływała wypłata*. W stosunkowo krótkim czasie moją umowę zmieniono na czas nieokreślony, Prezes zdecydował się na migrację do międzynarodowego korpo, znów wzięliśmy kredyt i kupiliśmy piękny, nowy dom, w którym jesteśmy niewyobrażalnie szczęśliwi i bogaci w czworonogi oraz dwuipółmetrowe choinki na święta.

Czas pomiędzy wystąpieniem poważnego życiowego problemu a jego rozwiązaniem każdorazowo był dla mnie niewyobrażalnie trudny, bolesny i pełen lęku. Nie znajdowałam żadnego punktu zaczepienia, nie mogłam niczego zaplanować, jutro było czarną dziurą w dupie murzyna przebywającego w ciemnym lesie o północy. Nie zmarnowałam tego.
Nauczyłam się wielu różnych rzeczy oraz pokory. Ona jest zawsze wartością dodaną. Słowo.

Moi Drodzy!
Z okazji nadchodzącego roku nie życzę Wam, żeby Wasze ścieżki zawsze były proste. Życie pozbawione cierpienia jest puste i niczego nie uczy. Życzę Wam zupełnie czegoś innego.
Żebyście potrafili rozwiązywać problemy.
Żeby w Waszym otoczeniu znalazł się zawsze choć jeden dobry człowiek, który Was wesprze, poda pomocną dłoń, chusteczkę jednorazową, a w odpowiedniej chwili zasadzi kopa w tyłek. Nie ten jest bowiem przyjacielem, kto zawsze głaszcze, ale ten, kto potrafi w stosownym momencie wsadzić palec w oko i przekręcić. To mobilizuje.
I w końcu... by kłopoty, z którymi sobie nie poradzicie sprawiły, że staniecie się lepszymi ludźmi. Życie to wędrówka i tylko wtedy ma jakiś sens. Stanie w miejscu niczego nie wnosi. Bądźcie dobrzy dla innych. Pomagajcie słabszym. Pamiętajcie, że zrozumienie jest lepsze niż krytyka. Dajcie sobie i innym wolność i prawo do stanowienia o własnym życiu. Dużo się uśmiechajcie. Żyjcie z myślą, by - kiedy Was zabraknie - innym zrobiło się nudno. Wstawajcie każdego dnia z głębokim przekonaniem, że każdy z Was zrobi dziś wszystko, by być dobrym, przyzwoitym człowiekiem.
Myślę o Was,
Najlepszego w nowym roku!


* Wszystkim, którym nie chce się wstawać rano do roboty, powiadam: praca nie jest karą, tylko błogosławieństwem. Bądźcie wdzięczni, by nigdy nie zakosztować, co to znaczy, gdy się jej nie ma.

25 komentarzy:

  1. :) uśmiechnę się do Ciebie - Dzielna Kobieto :)
    i wzajemnie :)))!!

    OdpowiedzUsuń
  2. "... praca nie jest karą, tylko błogosławieństwem. Bądźcie wdzięczni, by nigdy nie zakosztować, co to znaczy, gdy się jej nie ma."
    I tego się trzymajmy. Wszystkiego najlepszego w nowym roku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak szczęśliwe gwiazdy są. Życzę Ci aby zawsze były nad Tobą i Twoimi Najbliższymi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :* Szczesliwego dla Ciebie i calej rodzny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, Asia. I nawzajem!!! :-*
    A życzenia trafione w punkt, jak dla mnie. Bo czeka mnie trzecie w życiu trzęsienie ziemi, sprokurowane własnymi rękami. Ta kula lodu w brzuchu... Ale sobie powtarzam "Nie pękaj, bo za chwilę wg przepisów będziesz za stara na cokolwiek oprócz emerytury. Więc jeśli nie teraz, to możesz sobie całkiem darować - co wolisz?" No i tą metodą kontynuuję - wiec trzymajcie kciuki! A ja będę za Was trzymać, cokolwiek robicie. Damy radę! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza od m.Ammara?
      Teraz dopiero przeczytałam Twój komć. O raju! Czymmy się!!!

      Usuń
    2. Trzymam za Ciebie kciuki Iza !!!

      Usuń
    3. Taż sama, Moniu, taż sama :-)
      Buziaki i najlepszego - najlepszych ludzi wokół, najlepszych pomysłów, najlepszych okazji... i kupy szczęścia!!!

      Usuń
    4. Stardust, dzięki! Trzymaj mocno! :-)
      I nich nam się same dobre, budujące rzeczy zdarzają - żeby było co wspominać z satysfakcją w trakcie tego wywiadu, którego będziemy udzielać mediom z okazji własnych setnych urodzin! :D :D

      Usuń
    5. Tak, tak ciagniemy do setki... obowiazkowo !!!

      Usuń
  6. Nawet nie masz pojęcia, Aśka, jak bardzo dla mnie są te życzenia. To kolejny znak, kop, wskazówka, poklepanie po ramieniu. Dziękuję :* Bardzo! Od razu wracają mi siły.

    Czegóż Ci życzyć... Wszystko masz ;) Bądź dalej szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
  7. "Żeby w Waszym otoczeniu znalazł się zawsze choć jeden dobry człowiek, który Was wesprze, poda pomocną dłoń, chusteczkę jednorazową, a w odpowiedniej chwili zasadzi kopa w tyłek."

    Święta racja. Ten rok miałam ogromnie trudny. W momencie, w którym myślałam, że jeden koszmar mam już za sobą i idzie ku dobremu, dosłownie trzy godziny później okazało się, że niebo wali mi się na głowę w sposób całkowicie nieoczekiwany. Jeden ratunkowy telefon i okazało się, że jest ktoś, kto bez wahania zgodził się pomóc i w środku nocy zawieźć mnie przez pół Polski.

    To uczy pokory.Jak i to, że możesz pomóc komuś innemu w potrzebie. Zwłaszcza temu, kto ci pomógł.

    Szczęścia wszystkim w 2017 roku. Oby był lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mobilizujące! Żeby tylko jeszcze zdrowie było! Ale się nie poddawajmy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzieki Ci serdeczne za ten post.
    Moj swiat walil sie wielokrotnie i tez zawsze znalazlo sie jakies wyjscie, jakas pomocna dlon.
    Zawsze o tym pamietam i jesli moge to chetnie wyciagam moja dlon ofiarowujac pomoc innym.
    Zycie wlasnie jakos tak sie toczy, ze to co dajemy innym wraca do nas, niekoniecznie od tych samych osob, a raczej przeciwnie, ale wazne zeby zasiac gdzies ziarno dobroci... ono na pewno wyrosnie w odpowiednim momencie na solidne drzewko lub chociby krzew, ktory zaowocuje.
    Najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie i calej Twojej rodziny!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Asiu, no wzruszyłam się. Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja życzę nieustannego szczęścia Wam wszystkim. Aby zmiany były rozwijające i mobilizujące a nie deprymujące. Żeby żadny z Waszych światów się już nigdy nie zawalił. PS. Ukłony dla Rodziców też.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzięki!!! Pięknie napisane, do czytania i wielokrotnego wracania do! Niby z Panem Bogiem nie jestem za pan brat, ale też również wierzę, że jak się drzwi zamykają, to jakieś okno się otwiera. Dla mnie wielokrotnie uchylały się lufciki, w które bez pardonu wciskałam swoje obłe ciałko. Tymczasem Całej Gromadzie życzę prze i arcy nudnego życia, precz z tym uszlachetniającym cierpieniem, niech będzie nudno i cudnie, sielana jak śmietana AD2017!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Samych dobrych rzeczy w Nowym Roku życzę, jako dziecko noworoczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Co nas nie zabije to nas wzmocni!
    Spokojności ale interesującej:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego najlepszego. Żeby bilans wychodził na plus dodatni zawsze :)W ostatecznym rozrachunku to co napisałaś, jest bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zdrowia kochana przede wszystkim zdrowia , a reszta ? hmm zawsze jakoś to jest , moim zyczeniem jest to żeby ludzie się szanowali , żeby w człowieku widzieli człowieka a nie turka , muzułmanina , pisowca , geja
    Do Siego Roku !

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne życzenia! wszystkiego najlepszego w całym nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak. Tak. Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń