6 grudnia 2016

2375

Co jest pod moimi powiekami, kiedy myślę o świętach?

My wszyscy przy stole.
Mama i Tata, którzy marudzą, nawijają makaron na uszy, każdą rzecz wiedzą lepiej i lepiej umieją zrobić, ale... wciąż ze mną są. Niech sobie gadają, ile dusza zapragnie. Co roku boję się, że ich zabraknie.
Zuzia, która przemyca treści o fajansiarstwie nastroju świątecznego, ale ciągle ze mną mieszka, bałagani i krzyczy na psy. Nadejdzie dzień, kiedy zasiądzie za tym stołem jako gość. Na szczęście jeszcze nie teraz.
Prezes, który przez ostatnie trzy dni usiłował się wymknąć, żeby w coś pograć, a przecież ciasto, zupa, ryba, dupa, weź to pranie, ile razy mogę prosić, żebyś wymienił żarówkę. Ale w końcu światło świeci, piec grzeje, a my już siedemnasty rok we dwoje. Czasem przystajemy patrząc na łąki i przytulamy się na oczach sąsiadów. A niech tam.
Koty, które snują się po stole, czego nie znoszę, mieszają łapskami w potrawach i demolują choinkę.
Psy, które snują się pod stołem, czego nie znoszę, mieszają łapskami w potrawach i demolują choinkę.
Choinka. Zeschnie, igły jej opadną i trzeba będzie sprzątać. Ale to dobro samo w sobie.

A oprócz tego...
Wielogodzinne sterczenie w kuchni, ale umiem się urządzić, obowiązki podzielić, film obejrzeć, napić się wina, znaleźć przyjemność w wałkowaniu ciast i smażeniu ryb.
Nie stoję w kolejkach, bo robię listy zakupów i przed wigilią już nie pojawiam się w sklepach.
Zapach. On jest niepowtarzalny.
To nieuchwytne ciepło. Jedyne.

Co roku życzę wszystkim tylko jednego - żebyśmy się przy tym stole znowu spotkali. Nic więcej mnie nie obchodzi. I Was też nie powinno.

Tymczasem ze wszystkich stron atakują mnie poradniki, jak przetrwać święta oraz informacje, że oto nadchodzą, oesu, jakjategonienawidzę. Czytam to, słucham i ręce mi opadają. Wy wszyscy, którzy nie znosicie świąt - sami jesteście autorami tej porażki, naprawdę. Jeśli co roku spędzacie święta w sposób, którego nie lubicie, tylko w Waszej mocy jest to zmienić. Zorganizujcie coś innego. Zachowajcie się inaczej niż zawsze - nikt nie pozostanie obojętny, bo akcja wywołuje reakcję.
Nie chcecie stać przy garach? Dajcie komuś zarobić.
Nie chcecie iść w gości? Podziękujcie za zaproszenie i życzcie wszystkiego dobrego.
Nie lubicie choinki? Nie kupujcie, to nie obowiązek.
Chcecie przez całe święta gnić pod kocykiem na kanapie? Odważcie się wreszcie.

Nie ma musów ani powinności, są tylko wybory. Wasze wybory i ich dla Was konsekwencje. Odważcie się je ponieść i przestańcie truć.

Czego Wam z serca życzę.

18 komentarzy:

  1. Pięknie napisane i prawdziwe - ja w tym roku 19 raz bez taty , i pierwszy bez babci i teściowej , i choć jak była narzekałam na jej głupotę , wiem że będzie trudno i to my tworzymy atmosferę świąt zrobię wszystko by było pięknie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trzymam za Was kciuki. I za Tatę, i za Babcię, i za Teściową, żeby - choć niewidzialni - nie opuścili Was w ten piękny wieczór. Obecność i ciepło są niematerialne, ale wyczuwalne.

      Usuń
  2. Ludzie chcą, żeby było innym dobrze, niestety swoim kosztem, bo mama, bo dzieci, bo... no i dupa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest karma, tylko wybór każdego człowieka. Jeśli ktoś wybiera własny dyskomfort, to mu wolno. Ale niech nie narzeka, bo to jego WYBÓR.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. To narzekanie to też jakiś tam polski mały świąteczny rytuał :)
      Wiem, że osiemnasty raz z rzędu usłyszę: "Pyszny barszczyk, ale ja bym go bardziej posoliła". Za rok posolę tak samo i fajnie jeśli znów będzie mi dane usłyszeć taką krytykę z tych samych ust.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ćwiczę się w tych mądrościach, pani kochana.

      Usuń
  4. kochana, ja Ci życzę, abyś o Mamie i Tacie mogła tak pisać długo. Że są! Tego Ci życzę najbardziej. U mnie w tym roku trudne święta. Pierwszy raz nie będzie mojego Kochanego Taty... Będzie na szczęście Mama, Mąż i reszta Rodziny, ale... bez Taty... Mam 44 lata, ale czuję się jak półsierota...
    Ściskam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Ciebie ściskam ze wszystkich sił. Tata na pewno będzie. Zamknij oczy, weź Mamę za rękę. Będzie.

      Usuń
  5. Tak naprawde to od czasu kiedy wyjechalam z Polski (32lata temu) robie w swieta i na swieta tylko to na co mam ochote. Jest juz swiateczna tradycja spacer po sniadaniu i potem cos lekkiego na zab (co komu w duszy gra, samoobsluga) i drzemka przed obiadem. Nie ma prezentow, bo jak komus chce cos dac to nie czekam na swieta. Sama nic nie potrzebuje, a raczej potrzebuje sie pozbyc polowy tego co nagromadzilam przez lata. Nie robie choinki, bo ani sie nikomu nie chce jej ubierac a juz tym bardziej potem sprzatac. Nie mam malych dzieci wiec to zadna frajda. Mala dekoracja z galazek, kilka pachnacych swieczek, tuzin zlotych szyszek w szklanym naczyniu pomieszanych z malymi babkami i to cala moja swiateczna dekoracja. Najwazniejsze, ze ciagle jestesmy razem i liczy sie czas wspolnie spedzony a nie duperele:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wiesz... Dla kogoś mogą się również liczyć duperele. Ważne, żeby każdy miał to, co akurat jemu odpowiada. Albo przynajmniej wypracowany kompromis.

      Usuń
  6. Ślicznie. Od kilku lat spędzam święta po swojemu i mi w końcu nie wadzą, co więcej, wypratruje ich. Lubię tak nic nie robić i obrzeżać się jedzeniem które lubimy, i odpoczywać. O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie jakoś boją się być szczęśliwi, nie?

      Usuń
    2. Ano. Plus myślę, że presja otoczenia, ze nie wolno po swojemu, bo to nie zgodne z tradycją czy coś? (takie piękne imię dla dziewczynki) Meh. Olać presję, nie ma co się torturować. :)

      Usuń
    3. To byłam ja, Rinonka. Coś mi się zabeltalo w profilu.

      Usuń
  7. Do nas przyjeżdżają dzieci i syn poważny programista zamówił jak co roku "losiół", a córka gołąbki. Do tego kupimy po odrobinie wszystkiego z ciastem włącznie i ....będzie pięknie czego wszystkim życzę.

    OdpowiedzUsuń