11 grudnia 2016

2377

Moja mamusia.
Wygrałaby absolutnie KAŻDY konkurs, do którego by przystąpiła.

Dzwoni do mnie w czwartek, że złamała jej się miotła, kup mi miotłę. Dobrze, mamo. Tylko żeby sztyl miała dla normalnych ludzi, a nie do pasa. Dobrze, mamo. Nie musi być dzisiaj. Dobrze, mamo. Ale wiesz... najbardziej to ja bym chciała miotłę fryzjerską. Dobrze mamo. Wiesz, gdzie taką kupić? Nie mam pojęcia. Ja też nie mam pojęcia. Nie martw się, mamo, poszukam, znajdę, będziesz miała, co tam chcesz.

Ja się nie pytam matki, po co jej miotła fryzjerska, każdy ma prawo u schyłku żywota otworzyć nielegalny zakład w mieszkaniu, zwłaszcza gdy nie ma przygotowania. Ja się nie pytam, jestem jak czekolada: ona nie pyta, ona rozumie. Za swoje w końcu chce, niech ma miotłę fryzjerską, a nawet cały salon. I włosy w talerzu - co mi tam.

Oczywiście dzwoni do mnie, gdy przebywam na gościnnym łonie pracodawcy. Ale od czego internety. Przeszukałam pilnie i nie znalazłam. Ale od czego serwisy aukcyjne. Przeszukałam pilnie i znalazłam. Nie myśląc wiele: kupiłam, zapłaciłam, popadłam w zadowolenie. Chciała fryzjerską, ma fryzjerską, w dodatku sprzedający nadał ją jeszcze w tym samym dniu.

Dzisiaj dzwoni, że ma miotłę. Wczoraj przyszła. W sobotę! I wiesz, strasznie drogie te przesyłki kurierskie, to się nie opłaca. Mamo, najtańsza paczka kosztuje 11 zeta, a ta 15, nie wiemy, gdzie kupić miotłę, nie wiemy, ile kosztuje, innych przesyłek sprzedający nie oferował, pewnie ma umowę z firmą kurierską, miotła na pewno była dużo tańsza niż w sklepie, zresztą mówiłaś, że 38 zł to tanio.

JA PRZECIEŻ NIC NIE MÓWIĘ!


Na to przychodzi Prezes i dalejże z pretensjami, że obiadu nie gotuję, chleba nie piekę i w ogóle co to jest!
Chyba owinę się w kocyk.

2 komentarze:

  1. Rzucili miechunke/physalis/małe żółte owocki do Lidla.

    Podsyłam, gdybyś nadal chciała je kupić :-)

    OdpowiedzUsuń