5 grudnia 2016

2374

Notka wolna od zwierząt. Prawie.


Zrobiłam błąd taktyczny i to się teraz zemści.
Owszem, byłam w dupie, ale - jak mawiał Kisiel - zaczęłam się tam już urządzać. Wszystko szło w dobrym kierunku, aż niespodziewanie straciłam czujność i okazało się, że jestem warta w złocie tyle, ile ważę (a nie jest to mało). Dzięki czemu mam teraz przerąbane. Niech to szlag.

Zaczęło się od tego, że Szef zadzwonił do mnie przy niedzieli o 21. Akurat leżałam na kanapie pod psem. Ponieważ zapotrzebowanie opiewało na przejrzenie maila, powiedziałam do psa:
- Zejdź ze mnie.
Szef udał, że nie słyszy.
- Zejdź ze mnie - powtórzyłam bardziej zdecydowanym tonem, bo pies też udawał, że nie słyszy.
Zasadniczo to było dość obraźliwe. Przeczekał i wyciągnął wnioski.

Drugi raz zadzwonił dziś rano, kiedy - jak przypuszczam* - powinnam już świadczyć pracę i zapytał kulturalnie, czy przypadkiem mnie nie obudził. Ucieszyłam się szczerze, usłyszawszy to pytanie, albowiem wyszło na jaw, że moje poczynania są dosyć skuteczne. Fakt, musiałam nad tym popracować parę lat, ale jednak. I wtedy się zaczęło.

Było źle. Tak źle, że o 13.15 koleżanka zrobiła mi kanapkę, przyniosła pod nos do gabinetu Szefa i przypilnowała, żebym wetknęła ją sobie w jakiś otwór. Kiedy o 13.55, siedząc za biurkiem władzy, klapnęłam jego laptopem i wyjęczałam, że koniec, a ja idę do domu... pogłaskał mnie po głowie i powiedział:
- Dziękuję ci, dziecko. Nie mam zielonego pojęcia, jak udało ci się to zrobić, ale wiedz, że jestem ci głęboko wdzięczny.
Po czym schował dokumenty do teczki, wziął do ręki mazak i opisał:
Wersja ostateczna, 5 grudnia 2016.
Potem zastanowił się chwilę i dopisał pod spodem:
KURWA.

A już było tak dobrze! Do niczego się nie nadawałam, wszystko psułam i miałam święty spokój.
Komu to, no... Komu to przeszkadzało?!


PS Osławione prawie.



* Nigdy się jakoś szczególnie nie zainteresowałam, o której zaczynam. Nie parkuję na dziedzińcu, żeby się w oczy nie rzucać, pilnuję, by nie zderzyć się z władzą, a władza w ramach wdzięczności udaje, że nie wie, że wie. I tak nieomal trzy lata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz