2466
Przed południem Prezes powrócił z pijaństwa, dla niepoznaki nazywanego imprezą integracyjną. Ja nigdy nie opowiadam, że jestem sama w domu, bo się boję, że ktoś to przeczyta albo usłyszy i wpadnie na jakiś zgubny pomysł - na przykład wbije rozochocony bez zapowiedzi i zmusi mnie do, dajmy na to, picia wódki. Gdyż mamy wódkę, bo Prezes dodaje do pączków (wizualizacja w załączeniu). Przetrwałam więc piątkowy wieczór samoszóst, świętując liczne sukcesy z drobnym wsparciem prosecco oraz czekulady. Tej ostatniej w naprawdę niewielkich ilościach, ponieważ moja dieta ma skutek uboczy w postaci niemożności spożywania cukru. Ale nie takiej wynikającej z reguł, tylko mnie od słodyczy odrzuca, a jeśli nie usłucham, to mam potem kaca, bynajmniej nie moralnego. Jakoś poszło, choć oczywiście wszyscy spali ze mną i było ciężko. Nasze psy doskonale wiedzą, że Prezesa to se mogą budzić dwadzieścia razy w nocy, gdyż akuracik zapragnęły wynijść i popatrzeć w gwiazdy, ale ze mną im si...