12 listopada 2014

1980

Uprzejmie informuję, że niniejszym stałam się posiadaczką czterech par irregularków. HA! Tak, zrobię zdjęcie, ale za dnia, bo dziś wróciłam dopiero przed osiemnastą, co - jak wiadomo - jest już porą nocną. A oświetlenie w większości domu to my mamy do przyjmowania gości, szczególnie płci przeciwnej i urodziwych. Nie, nie przyjmuję, ale pomarzyć miło. W każdym razie dyskretne oświetlenie, jakby co, posiadam. Teraz trzeba znaleźć jakąś płcię, co to nie ucieknie, gdy ją oblezą cztery koty. I Zuzia. I Prezes - to najtrudniejsze.

Ale, ale. Wyobraźcie sobie, że w poniedziałek dzwoniłam do mamy, żeby zaproponować kawę - nie było jej w domu. We wtorek dzwoniłam, że oboje wypilibyśmy kawę z nimi obojgiem - wychodzili. Myślę sobie dzisiaj: do trzech razy sztuka, podejmę próbę, jeśli odmówią, to ich nie znam, nie jeżdżę, koniec z nami. Matka chyba wyczuła temat, bo odebrawszy telefon, wrzasnęła: TAK! BĘDĘ!
A nawet nie wiedziała, o której.
I była.
Potem wyszło, że mieli do mnie interes. A już się cieszyłam, że miłość rodzicielska, te sprawy. Ale nie. Bez przesady. Nie będziemy tu jakąś miłością szafować. Po prostu byłam im POT-RZEB-NA! Boszesztymój.

Z innej beczki: Allegro mi się zacięło. Wściekła jestem, nie wiem, co się dzieje, książek nakupiłam, przelewy porozpoczynane i nie chcą się zakończyć. Jeden wisi od niedzieli, jakby go zaparło. Konto muszę sprawdzić, czy pociągnęło, a jeśli nie - anulować wszystko i zapłacić jeszcze raz. Oczywiście bardzo mi się chce. Bardzo. W dodatku lepiej to zrobić w godzinach przelewowych, które bank skrócił z 21:00 do 18:00 (super), bo wtedy będę widziała czy idą. Czyli w pracy. A tu akuracik książkę muszę zredagować, a konkretnie to podręcznik.
I spierdoloną stronę internetową.
Ludzie to bardzo wadliwy gatunek, nie wiem, czy już kiedyś mówiłam.

I niech ktoś weźmie tego opętanego kota.
Tanio.

18 komentarzy:

  1. E tam. Chwila słabości z tym kotem więc udam, że nie zauważyłam. Ale przede wszystkim czekam na zdjęcia butów! Niech choć sobie popatrzę;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czesława chcesz się pozbyć !!! ?

    OdpowiedzUsuń
  3. He he he, "koniec z nami" :-))))))

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała, że im powiedziałam!

      Usuń
  4. Rozumiem, że w pakiecie z Czesławem dostałaś urządzenie emitujące dźwięki? I tego nie było w umowie?
    Miau?
    MIAAAAUUUUU?
    Amelia z piiiiiiiiiaaaauuu Niuteczką

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co? Nie chcesz mnie przekonać, że koty rosyjskie są CICHE?!

      Usuń
  5. " I tego nie było w umowie?" Może małym druczkiem? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Atramentem sympatycznym dopisali na dole. Wyszło, gdy zaczęłam płakać.

      Usuń
  6. Dowody, Łoterloo,dowody,
    no i co ,dobrze,ze kot werbalnie się porozumiewa, nie rozumiem buntu:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój Rudzielec też jest gadający, wciąż ma coś do powiedzenia. Ja też się trochę nauczyłam kociego języka i tak sobie rozmawiamy - ja "mrau" i on "mrau". W każdym razie ja go uwielbiam za to, że jest taki rozmowny. Nie wierzę, że Tobie to przeszkadza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie chodzi o to , ŻE mówi, tylko o to, CO mówi:)

      Usuń
    2. Chodzi o to, że mu się ryj nie zamyka. Wrzaskun taki.

      Usuń
    3. To było do Odwodnik.

      A Ty, KrystynkoR, masz jednego kota. My mamy cztery. Z czego trzy zachowują się w miarę po ludzku. Ten bez przerwy pyskuje, a szczególnie w kuchni, bo jest jeszcze gorszym worem na kocią karmę niż reszta.

      Usuń