4 listopada 2014

1974

No, już dobra. Wiem, że trzy dni trzymałam Was w niepewności. Nadrabiam.

Najtrudniejszy był czwartkowy wieczór i piątek. Czesiek pachniał obcym, więc kotom trudno się dziwić, że tak go traktowały. Myślę, że wielkość Cześka nie ma tu znaczenia, bo np. Karol się go bał. Nie śmiejcie się z Karolka - owszem, jest duży, ale chyba nie do końca ma tego świadomość. taka sierota po prostu. Nie jest agresywny, gdy mały na niego prychnął, to robił minę "mamo, tato, biją mnie" i uciekał. Obecnie nieustannie upewnia się, czy mimo wszystko jest naszym kochanym syneczkiem, a Czesia toleruje z westchnieniem rezygnacji.

Przez dwie noce zamykaliśmy malucha w łazience dla jego bezpieczeństwa. Z czwartku na piątek Zuzia, która śpi na dole, słyszała pyskówki przez drzwi i to oznacza, że nasza decyzja była słuszna. Dużej krzywdy, poza samotnością, Czesio nie doznał, choć mnie oczywiście serce strasznie bolało i spałam po pięć godzin, żeby go nie męczyć. W sobotę rano uwolnione dziecko z impetem wpadło do naszego łóżka i zasypało mnie całuskami ze szczęścia, że znowu się widzimy, po czym chwacko ruszyło do kuwety, gdzie pozostawiło kupę jak dzwon i od tej chwili jest już bardzo dobrze.

Zosia przyzwyczaja się powoli i nie czuje się w nowej sytuacji komfortowo, ale lekceważy malucha (co nie ma związku z nieustanną obserwacją jego poczynań) i gdy ten nie wchodzi jej w drogę, nie przejawia agresji. Dziś doszło do spotkania na szczycie, bo Czesio podszedł do Zosi, przytulił się z pochyloną główką, a ona... zaczęła go myć! Gdyby nie młodzieńczy entuzjazm, który sprowokował go do natychmiastowej chęci odwdzięczenia się, sytuacja mogłaby się rozwinąć. Ale lizuchów Zośka nie zniosła i się wyraziła. Na szczęście Czesiek ma na tyle rozsądku, by w takiej sytuacji zwiewać gdzie pieprz rośnie, więc rękoczynów nie odnotowano.

Edek chętnie by się pobawił, ale nie bardzo wie, jak to zaproponować. W każdym razie obaj kręcą się wokół siebie bezustannie i do tego właśnie dążymy. Zachęceni przez nas, uprawiali już wspólną galopadę. Czekamy na chwilę, gdy się od nas wreszcie odczepią i cały entuzjazm przeniosą na siebie nawzajem. Co prędzej czy później nastąpi.

Czesio jest rozsądny, nie skacze nikomu na głowę i straszna z niego łasica, więc trudno nie żywić ciepłych uczuć. Kontakt z każdym człowiekiem jest dla Cześka źródłem entuzjazmu, uwielbia noszenie na rękach i pieszczoty, mruczy jak motorek i pragnie interakcji. Niestety nieznośna z niego papla i przeczy wszelkim informacjom na temat rasy, identycznie zresztą jak Eduś. Jeśli ktoś ma milczącego ruska, to niech mi o tym powie, bo straciłam wiarę.

Po schodach śmiga jak stary, uwielbia jeść, przestrzega zasad higieny, nie zamierza się na żaden kącik, kulturalnie korzystając z dostępnych kuwet. Skacze, psoci, eksploruje i jest rozkoszny. A my głaszczemy, głaszczemy i głaszczemy, żeby nikt nie czuł się gorszym dzieckiem.
W czwartek wracam do pracy, ale Prezes do domu, bo on lubi świadczyć usługi zdalnie. W związku z tym koty nie będą pozbawione naszej opieki, co uwielbiają. No i tak nam leci.

Szalenie interesujący program telewizyjny.
Tak, mam obkopaną pralkę, bo w piątek zakazałam sprzątać, żeby nie stresować malucha dodatkowo przewrotem w domu i buczeniem odkurzacza. Olewam to :)

59 komentarzy:

  1. Cudne zdjęcie :))
    A moja pralka wygląda znacznie gorzej, nie stresuj się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, nie, nie stresuję się. Staram się po prostu nie stresować Czytelników :)

      Usuń
    2. hehe hejterom raczej nie chce się przedzierać przez weryfikację. Do tego dla nudnej pralki;) a Właśnie- dlaczego teraz trzeba literki a kiedyś były cyferki?

      Usuń
    3. Nie mam zielonego pojęcia. Może już widziałyście wszystkie kombinacje, hahahaha.

      Usuń
    4. I słowo ciałem się stało! JEDEN trzycyfrowy! Huzia!!!

      Usuń
    5. Przynajmniej u siebie nie muszę tego wpisywać. Mam lepiej! :P

      Usuń
  2. Mam identyczne zdjęcie Niutki wpatrującej się w pralkę. To takie kocie...
    Piękny Czesław. Będzie dobrze. Wizualizuję cztery koty w galopie przez nieruchomość.
    Amelia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? Tak to nie będzie. Uderzyłaś w godność grupy seniorów!

      Usuń
    2. Jeszcze Cię zaskoczą :-)

      Usuń
  3. Piekny ....a on jeszcze urośnie ?? ja myślała że to będzie koteczek !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia. Jego mama była malusieńka - jak on teraz. Ale tata... moc. Niczym Karolek. Ogon ma bardzo długi, więc kto wie?

      Usuń
  4. Phi tam pralka. Urocze zdjęcie!
    Przyzwoicie jak na początek, banda obłaskawiona a Czesiulek jak to młodziak i wychowany wśród innych kotów daje radę!
    Moje koty nie interesują się pralką ani programami w tv, jedynie lustrem , czy odbiciem w szybach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje grubasy to się nawet lustrem nie interesują, a TV też ich nie obchodziło, póki było. Ten młody - przywyknie.

      Usuń
  5. Na dużego wygląda Czesiu. A ja myślałam, że Zośka się nim zajmie jak mama;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prrrrrr..., szalona! O szesnastej już nadużywasz alkoholu?!

      Usuń
    2. pfff niestety, tylko prolaktyna oczy me zalewa:P

      Usuń
    3. A, no tak. Teraz Twój komentarz rzeczywiście do mnie trafił :)

      Usuń
  6. Kupowałam jakiś czas temu pralkę i wybór padł na ładowaną od przodu oczywiście. Dlatego, że mam dziecko, a kot pewnie też w końcu będzie. Co tam pranie, to centrum rozrywkowe w założeniu.I mamy chwilę na kawę ;)
    Czesiu cudny z każdej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, żeby Ci ewentualny kot nie wlazł. Dziecko dorobi się nowe.

      Usuń
  7. Jaki on ma cudny kształt jak tak siedzi...

    OdpowiedzUsuń
  8. On w ogole jest cudny.I ksztalt ma cudny.I uszy.ale ja nie o tym chcialam pisac: ja mam dwunastoletnia Ruska Hycwe i ona byla bardzo milczacym kotkiem przez pierwsze cztery lata zycia - nie wychodzila wtedy na zewnatrz.Potem przeprowadzilismy sie do domu, kot zaczal wychodzic do ogrodu i sie zaczelo: gada rano, gada jak chce wyjsc i gada jak wracamy, opowiada pewnie jakie ptaszki przelatywaly.
    Ale ja nie o tym chcialam pisac: widzialam dzis sobowtora Karolka.U nas, na polnocy , w Forfar na Green Street.Co do wloska, z kremowa koncowka ogona, jedynie hmm odrobinke szczuplejszego.Ale naprawde odrobinke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezes mówi, że on ma dużo futerka na swym smukłym ciele.

      Hyhy.

      Usuń
  9. I nakazalo mi wpisac cyferki, 1815.Prorok jakis czy co?

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo oraz bardzo:)
    ale o co chodzi z tą pralką? że nie umyłaś??? Boszszszszsz nigdy w życiu nie myłam pralki (wierzch starłam póki nakładki nie miała, teraz nakładkę czasem piorę...) a co dopiero co tydzień;/

    OdpowiedzUsuń
  11. a może w tamtym domku mieli ładowaną od góry i nie widział tego serialu ;-) Brytki podobno też milczące a Latte potrafi upomnieć się o swoje ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może go nie wpuszczali do łazienki. Bo oni go uczyli, żeby po blatach w kuchni nie chodził. Szok.

      Usuń
  12. A ja to bym poprosiła o przepis na zupkę. Cebulową.

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze. Zrobimy z tego cebulową notkę :)

      Usuń
  13. A gdzie świeża noteczka z moim rocznikiem?! bo ja tu od rana nogami przebieeram!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rany - to tu pole do popisu będzie duże - możemy pisac o Twoich talentach matczynych, żonowskich, kulinarnych, autorskich ... Ja też przebieram nogami !!!

      Usuń
    2. Jeszcze by notki pochwalne chciały. O, nie! Brać, co dajo!

      Usuń
  14. Anonimowa się cieszy z tak pięknie rozwiniętej sytuacji, kibicuje i trzyma kciuki za Czesława. Zaprawdę ktoś powinien doktoryzować się z wpływu pralki na niemowlaki i zwierzaki. Anonimowa niestety nie psycholog, ale i psa i dziecko przez czas jakiś miała z głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja, głupia, miałam przy dziecku otwieraną od góry...

      Usuń
  15. Kochane Panie i Czytelinicy - mówicie mi MISTRZ KUCHNI
    w regionalnym konkursie w moim mieście wygrałam GĘŚ !!! ( 5 kilo miesa i kości zero kostek chemicznych ) .. wiem że to komentarz z czapy w odniesieniu do pralki czy kota -ale sie nie mogłam powstrzymać !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie jest - CZYM ją wygrałaś? ;>
      martu

      Usuń
    2. ręcyma ... i telefonem tzn SMS-em !! a i głową też :)

      Usuń
    3. Za smsy gęsi dają?! Ale martwe?
      Gratulacje, Korespondencjo! Teraz możesz się nam kulinarnie pochwalić, a i okazja lada moment, bo podobno notuje się powrót do gęsiny na 11 listopada.
      My, tu w Poznaniu mamy swoje własne, prywatne święto i obżeramy się rogalami marcińskimi. O!

      Usuń
    4. Korespondencjo ,gratuluję,ale co to za nagroda, jestem zadziwona wielce:)

      Usuń
    5. Gęsina na sw. Marcina ! Województwo kujawsko-pomorskie patronuje powrotowi tradycji. Gęś odbieram 10.11. Gęś jest żywa. ( w sensie nie mrożona ) to znaczy martwa ale świeża. Bedzie sie piekła 5 godzin i tu kostek nie bedzie nie ma bata. To jedzenie dla wytrwałych jak ja ! Ale sie cieszę !

      Usuń
    6. Jezus, już się wystraszyłam, że musisz ja dobić...

      Usuń
    7. Męża wkręciłam że żywa........ nie odzywa się do mnie ...

      Usuń
  16. maszyna losujaca była łaskawa i dala mi tylko numerek !!!
    Matko tyle szczęścia !!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie do końca rozumiem, co ma odkurzacz do obkopanej pralki, którego to obkopania bym nie zauważyła, gdybyś o tym nie wspomniała, gdyż skupiłam się na tej futrzastej słodyczy, która siedzi przed pralką. Idealne zdjęcie na jakiś demotywator :)

    Karolek - łagodny olbrzym, jestem w stanie w to uwierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozwoliłam się miotać po domu z różnymi narzędziami, w tym odkurzaczem, ale też i szmatom. Zupełnie niepotrzebnie, należało szmatom mu zatkać ryj, bo inaczej to się chyba nie da tego uciszyć.

      Usuń
    2. He he, matka patologiczna ;)

      Usuń
  18. oł, je,je,je
    są numerki, lubie numerki
    dziekuję szanownemu internetu,albo łoterlu, czy komu to tam,:)))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Od razu mi się przypomniało, jak aklimatyzował się nasz młodszy kot Dyziak. W zasadzie było podobnie, od buczenia i śpiewów po rosie przez stopniowe zmniejszanie dystansu aż do wzruszającej komitywy i podziału obowiązków wobec personelu, czyli ludzi. Kto tego nie przeżywał, niech żałuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie obecnie trwają dzikie gonitwy żołnierzy radzieckich, którzy w szafie Zuzi upolowali kołnierz ze futra sztucznego i tera ciągajo jak szmatę oraz mordujo w kącie. Grupowo.

      Usuń