1 sierpnia 2015

2113

Rozmowa przez płot.

- Niedługo ci trawa do pasa wybuja.
- Wyobraź sobie, że kupiliśmy kosiarkę, skosiliśmy kawałek na próbę i kosiarkę szlag trafił.
- Nie gadaj! A co to za sprzęt?
- NAC.
- Całkiem niezły. Ale zanim ci naprawią, to się nie pozbieracie.
- Wzdycham, bo co mam zrobić.
- Ja ci powiem: od poniedziałku mam urlop - ja daję traktorek i robociznę, ty paliwo, a wieczorem się dogadamy.
- I po co do poniedziałku czekać, jak ja mam argumenty do dyskusji na dziś?
- No, popatrz! Otwieraj bramę i idź po grabie.

1/3 działki mam już skoszoną. Sąsiad szaleje na swoim rumaku. Prezesa posłałam po grabie. A ja się napiję, bo trzeba rozpocząć trening przed wieczorem.

22 komentarze:

  1. a ja to lubię takie dzikie trawniki
    mają urok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Trzeba tylko ustalić granicę między dzikością a buszem ;)

      Usuń
  2. A co koty na to? :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Uratował nas przed zostaniem bohaterami bajki "Dawno temu w trawie" ;)

      Usuń
  4. się wie. pacia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba. Ja juz nie umiem sama pić. Jak robię drinki to od razu sąsiadkę zza płotu wołam. P.

      Usuń
  5. NAC niby dobra maszyna, ale silniki nie do końca. Musi być Briggs & Stratton ! A tak poza tym, to dopiero jakaś trzecia czy czwarta kosiarka zakupiona przez Was to będzie to, o co chodziło ;-) Mecenas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki debiut! Trzymam się płota! ;)

      Usuń
    2. Paciowy ogrodnik tez mówi b&s

      Usuń
    3. - Bardzo śmieszne - mruknęła, myśląc o zepsutej (NOWEJ!) kosiarce.

      Usuń
  6. Oj, trzeba było od razu traktorek kupować:) swój własny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kochana. Wszystko przez te piniądze.

      Usuń
  7. "a wieczorem się dogadamy" hmm.
    No ja tam na taki deal bym nie poszła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I miałabyś rację! Dogadywaliśmy się do północy, kosztowało nas to pół litra, whisky, dwa wina, grzybki, gruszki w occie i słynne pomidorki. A do tego doszły mię słuchy, iż sąsiad, powstawszy dziś z prawdziwym trudem, stwierdził, że trzeba powtórzyć, bo on się źle czuje i podejrzewa, że jednym z powodów może być roztaczana przez nas niewłaściwa aura. Zatem zamierza się upewnić ;)))

      Usuń
  8. Pierwsza wizyta sąsiedzka odbyta, znaczy jesteś już mieszkaniec ;)

    A ja wciąż czekam na relację, jak smakowała kawka wypita na tarasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo.
      Wczoraj jedliśmy tam obiad i dziecko do nas przyjechało swoim specjalnym, czerwonym samochodem BMW.

      Który natychmiast porzuciło, wdrapało się trzy stopnie ponad grunt i oznajmiło:
      - Dzień dobry, ciociu. To ja już jestem. Mogę się napić coca-coli.

      Usuń