18 października 2015

2143

Straciwszy rachubę, kto z nami jeszcze mieszka, a kto już się wyprowadził, martwię się na zapas o zdrowie, życie i samopoczucie Zofii, gdy ta tymczasem słodko śpi w moim własnym łóżku, śniąc o kotlecie wielkości boiska do piłki nożnej.
- Kici, kici, kici, Zosieńko - wołam stojąc w drzwiach wejściowych.
Ostatnio widziałam Zośkę raźno maszerującą ku latyfundiom sąsiadów. W pomarańczowej obróżce, bo różową już zdążyła zgubić. Pewnie znowu się wciskała w jakąś dziurę.
- Kici, kici, kici - powtarzam, mocniej opatulając się bluzą, bo biegun.
- Miau - mówi ktoś przy mojej nodze.
- Tak, Edusiu, jesteś bardzo grzeczny, że przychodzisz, gdy matka woła, ale szukamy Zosi - wzdycham zamykając drzwi.
- Zieeeeew - przekazuje mi czarno-biały krokodyl, siedzący w kuchni przy miskach.

I teraz, Kochani, mamy nowy problem. Zupełnie nie wiemy, ile mamy kotów. To ma się również w drugą stronę, bo kociniec sąsiadów zagląda nader chętnie.

9 komentarzy:

  1. Masz tyle kotów, ile karmisz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhem, chyba trzeba podzielic przez 2, bo jak znam zycie, to sie stoluja rowniez u sasiada. :D

      Usuń
    2. E, raczej nie. Są "znaczne", sąsiedzi nie wywalają pieniędzy bez sensu ;)

      Usuń
  2. najważniejsze że się integrują !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Zośka integrowała się dziś z Niuniusiem. Popędziła mu kota aż się kurzyło.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie krępuj się! Dołóż się do wyżywienia! ;))))

      Usuń
  4. Na mnie nie licz, zero dokładania, Mecenas chce trzeciego psa a na dodatek od soboty mam wiekszą rodzinę, kolejną synową, :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nowy pies! Żądam zdjęć natychmiast po jego pojawieniu się.

      Usuń