26 października 2015

2149

Dobrzy, Kochani Ludzie!

Dziękuję Wam. Za czytanie, za dobre słowo, za to, że o nas myślicie, trzymacie kciuki. Bardzo nam to potrzebne.
Z Czesiem jest źle. Przestał jeść, a jest taki chudziutki i osłabiony, że kości mu sterczą na wszystkie strony. Siedzi na środku hallu, rozgorączkowany, kiwa się bezwolnie. Gdy go ujrzałam po powrocie z pracy, pękło mi serce. Przypomniałam sobie Tusieńkę, której nie chciałam wypuścić, bo nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez niej. I tak trzymałam ją z całej siły.
- Zjedz chrupeczka - mówiłam i podawałam jej do pyszczka, a ona, bezsilna już zupełnie, jadła.
I patrzyła na mnie z miłością, a ja trzymałam ją coraz mocniej. Aż do chwili, gdy zrozumiałam, jaka to podłość. I pozwoliłam jej odejść. Widok jej maleńkiego, wychudzonego, osłabionego ciałka na stole w lecznicy nie opuścił mnie do dziś.
Wierzę, że gdzieś na mnie czeka. Tam się spotkamy.

Dziś w Cześku zobaczyłam moją Tusieńkę. Kruchą, niemal przezroczystą, żyjącą siłą woli. I coś we mnie pękło. Nie mogę tego zrobić kolejnemu zwierzęciu. Skoro pora w drogę, trzeba iść.
Nikogo nie było w domu, więc jakoś łatwiej. I ciężej. Przytuliłam go, ucałowałam i pojechaliśmy. Pani doktor na nas czekała. Niestety nie zachowałam się z godnością. Wysmarkałam na stół wszystko, co myślę, by na końcu rozetrzeć sobie makijaż rękawem.
- Nie - odpowiedziała. - Jeszcze nie dzisiaj. Sytuacja co prawda jest beznadziejna, ale niech nam pani da jeszcze jeden dzień. Jeśli gorączka nie spadnie, nic się nie zmieni, dalej nie będzie jadł, pił i sikał, wrócimy do tego jutro.
Nie opierałam się. W końcu w środku mnie wszystko krzyczy, żeby żył.

Po powrocie do domu Czesiu usiadł, gdzie go posadziłam i kiwał się. A ja beczałam. Nad nim, nad sobą, nad nieuchronnością. I bylibyśmy zapewne utonęli, gdyby po około godzinie nagle nie wstał i nie poszedł do miski. Skoczyłam jak łania, w ułamku sekundy przygotowując posiłek.
Skubnął.
Ożesz, jak on mało je! Ale je. Już skubał trzy razy. Przysypia na stojąco. Kiwa się. Ale nie idzie nigdzie, żeby schować się w ciemnym kącie, tylko cały czas trzyma się w pobliżu ludzi i kotów. Mruczy pod dotykiem edkowego języka, obraca się pokazując łysy brzuszek i kładzie łapę na edkowej głowie. Serce mi pęka, ale obstawiam go domownikami, żeby nie był sam nawet przez chwilę. Jutro Zuzia, pojutrze Prezes. Więcej nie planuję, zobaczymy.

Więc, Moi Drodzy, wychodzi na to, że jesteście bardzo skuteczni...
TO DO ROBOTY, CHOLERAJASNAPSIAKREW!!!

47 komentarzy:

  1. oj, serce się kraje, Kochana, łzy w oczach.. Robię, robię, niech idzie przez świat, niech do Was doleci, ściskam i Ciebie i Czesia :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże,jak ja znam to kiwanie... to kiwanie wykańcza, ale Czesiulku, Ty skub sobie żarełko, powoluśku, wykiwamy zły los, wykiwamy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ocieram łzę i zaciskam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  4. kurde Czesiu walcz chłopie , trzymam kciuki !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamarłam w połowie tekstu, tępo patrzyłam na resztę, zanim do mnie dotarło, że jednak nie... trzymam kciuki najmocniej jak się tylko da!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuźwa, no... Trzymam kciuki najmocniej jak sie da!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem z Wami, zwłaszcza po tym co ostatnio przeżyłam (i przeżywam).
    Czesiu, trzymaj się!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Normalnie się usmarkałam:)....głupia jestem wiem , bo ryczę do Cześka, którego nie znam. Ale może to pomoże??? Wiem co czujesz. Całuję Czesława w jego koci łepek

    OdpowiedzUsuń
  9. Walcz kotku, nic więcej napisać nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, maluszku... trzymam kciuki za ciebie. M. M.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mogę do roboty, bo ryczę. Ale zaraz przestanę i wtedy się wezmę.

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  12. ...
    Nic nie powiem.
    Trzymam i nic nie widzę bo mokro...
    Szlag.
    Wredny miesiąc. ..

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki, trzymam kciuki, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki, wszystkie jakie się da! Siły dla Czesia i dla was! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymaj się! Bardzo, bardzo jestem z Tobą i Cześkiem.
    Buziaki dla Ciebie i dla niego :* :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wchodzę tu z niepokojem, co przeczytam. Boję się zupełnie jak o własne.
    Bądźcie dzielni, musi być dobrze!
    PpM

    OdpowiedzUsuń
  17. czytam smarkając w futro naszego 5 letniego dachowca...
    NIECH SIĘ UDA!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Juz juz sie biore do roboty, tylko sie wysmarkam. Mysle o nim, sily sle - skubie jedzenie, na zycie mu idzie! Sciskam kciuki, was i Czesiulka

    OdpowiedzUsuń
  19. Kurwa Asia,tak mi przykro strasznie:-(((((((((((((((ja to znam,ja wiem,jak to potwornie boli.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dużo mocy i ciepłych myśli w stronę Czesia.

    OdpowiedzUsuń
  21. ślę cała moją czarodziejską moc

    OdpowiedzUsuń
  22. Dalej Czesiu, dalej! Wszyscy kciuki trzymają za ten ogon długaśny. Jeszcze dużo do obmiaukania zostało, nie poddawaj się chłopaku!

    OdpowiedzUsuń
  23. św. Franciszku polecam twojej opiece kotka Czesia, pomóż mu powrócić do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Trzymam kciuki i przesyłam dobre myśli....

    OdpowiedzUsuń
  25. Jasna dupa, niech nastapi przełom! Czesiulku kochany bądź silniejszy,jedz po odrobince i pij!

    OdpowiedzUsuń
  26. Pani Joanno, co będę pisać. Myślimy o Was i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  27. Już mnie coś takiego spotkało. Pocieszałam się wtedy, że zrobiłam, co mogłam i że mój kot miał dobre, kocie życie. Ale to niewielkie pocieszenie...

    OdpowiedzUsuń
  28. Przypomniało mi się jak moje wyciągałem z ostrego niedożywienia i potem kociego kataru - trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  29. Czytam od dawna. Nigdy nie pisałam, ale teraz chcę napisać, że bardzo myślę, przeżywam i przesyłam mnóstwo ciepła i wsparcia. Wiem, jak to jest, choć ja bardziej psia jestem. Ale to bez znaczenia, jakiego gatunku jest nasz przyjaciel i członek rodziny. Ściskam i mocno trzymam kciuki. Asia

    OdpowiedzUsuń
  30. Noszszsz..... Kruca fuks !

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie mogę czytać komentarzy wyżej (bo i posta ledwie przeczytałam, gdyż mam woczach jakąś wilgoć, wiadomo, o co chodzi), więc pewnie się powtarzam: Czesiu, dasz radę, przytulamy wirtualnie i ślemy moc pozytywnej energii!

    OdpowiedzUsuń
  32. Ściskamy kciuki i co tylko się da, dawaj chłopaku, nie rób sobie jaj, tego nie robi się człowiekom ! <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Czesiek, trzymaj się skubańcu!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  34. Alem się zryczała. Bo ja musiałam cztery razy pozwolić odejść. Moje psy ukochane czekają na mnie, jestem tego pewna i na spacer kiedyś razem pójdziemy. (tu nastąpiło ponowne siąkanie i wycieranie)
    A Ty, Czesiu-Czesiulku miłością otulony, nigdzie się nie wybieraj, na żadne łąki niebieskie. Dawaj do przodu, do michy i życia! dasz radę, Kocie, dasz! Masz dla kogo.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ocieram łzy... I bardzo mocno trzymam kciuki.
    cytrynka

    OdpowiedzUsuń
  36. Czesiulek nie daj się ! Wysyłam całą dobrą energię!!!

    OdpowiedzUsuń
  37. serce peka. trzymajcie sie.

    OdpowiedzUsuń
  38. Czesławie, jedz, co Ci dobrego pod nos podtykają i zdrowiej Chłopaku. Zdrowiej!
    Moje futra zasupłały ogony.

    OdpowiedzUsuń
  39. i Franciszek swiety, i wszyscy przyjaciele (nawet ci, nieznani), a zwlaszcza domownicy, daja takie wsparcie, ze sie Czeslawowi jeszcze dlugie kocie zycie po tej stronie teczowego mostu zapowiada, czego zyczy wierna, acz cicha czytaczka i "sympatyczka' MW (poplakalam sie i wzrok mi jeszcze szwankuje, wiec przepraszam za byki i literowki) Hanka

    OdpowiedzUsuń
  40. wysyłam ciepłe myślenie

    OdpowiedzUsuń
  41. No,Czesiek - zdrowiej. Ja dorzucam jeszcze 100 wiader dobrych myśli, a mój pies Nord- bokser trzyma za ciebie pazury i przesyła mokre buziaki. Dorota ze Szczecina.

    OdpowiedzUsuń
  42. Czesiulku? Jak tam? Daje czachy, mysle o tobie.

    OdpowiedzUsuń
  43. Kochana, co z Czesławem? Czekamy na wiadomości.
    PpM

    OdpowiedzUsuń