14 lipca 2016

2333

Lesiek poszedł do szkoły.

Wiem, że macie taką informację, ale zaznaczałam, że właściwie to szkoła przyszła do Leśka. Tymczasem nadeszła chwila rozpoczęcia zajęć lekcyjnych w grupie. I patologia znów wyszła na jaw w całej okazałości.

W kursie uczestniczą wyłącznie rasowe pieski. I Lesiek. Też rasowy - a konkretnie multirasowy, więc starcza jeden na całą grupę.

Wszystkie rasowe pieski są regularnie kąpane oraz uczęszczają do groomerów. Lesiek też jest regularnie kąpany, czyli zawsze, kiedy podlewamy ogród. Wodą z węża. Jest również wtedy bardzo wybiegany, wyskakany i ma przewietrzoną jamę ustną, ponieważ kłapie nią seryjnie, łapiąc strumień wody. Następnie stara się z wielką dbałością wytarzać całego psa w ziemi, trawie i piachu. Oraz przynieść nam to wszystko do łóżka. A, nie - chwila! Przez pół roku dwa razy kąpaliśmy go w wannie z użyciem środków piorących: raz po przywiezieniu ze schroniska, bo walił jak stodoła, a drugi raz, gdy się wytarzał w gównie i walił jak stodoła.

Wszystkie rasowe pieski posiadają oprzyrządowanie z najwyższej półki. Lesiek też. Obrożę z najwyższej półki z Biedronce, naprawioną drutem, bo przegryzł. Drut ma wesołą, zieloną osłonkę i wyróżnia się na tle czerwonej obroży*. Natomiast smycz charakteryzują liczne nadgryzienia; w najgorszych miejscach zawiązana jest na supły, żeby się nie urwało. Jeszcze.
Wyposażenie Leśka stanowi również Prezes - w dresowych spodniach do kolan, sandałach i mentalnej nieobecności. Nie do podrobienia.

Wszystkie rasowe pieski mają grubsze problemy. A to wykazują agresję w kontakcie z innymi psami, a to gryzą właścicieli wchodzących do kuchni, bo uważają ją za swoje terytorium, a to w końcu gości do domu nie wpuszczają. Lub, co gorsza (dla gospodarzy), nie wypuszają.
Lesiek także ma grubszy problem, bo jest, jak to Prezes zgrabnie ujął w zgłoszeniu: beztroski i swawolny. Oraz kocha świat i pragnie wszystkich przytulić do piersi.

Do tego wpadliśmy na pomysł, że Lesiek z Prezesem na smyczy będą się szkolić, a my z Hanką przycupniemy na ławeczce, wznosząc okrzyki zagrzewające do boju. I będziemy jeść jajko na twardo, jak to w podróży.

Niestety.
Wieś.
Obawiam się, że to jest stan permanentny.


PS Pan prowadzący, dowiedziawszy się, że w międzyczasie uatrakcyjniliśmy swój pobyt na tym łez padole drugim psem, poradził, by Hankę zapisać do przedszkola. Korzyścią ma być skupienie na właścicielu oraz zwracanie na niego uwagi.
JESZCZE BARDZIEJ?!!!
Ludzie! Toż ten pies nie opuszcza mnie na krok, przybiega pędem na wołanie i nawet uczy się już prostych komend (siada z wielką zapalczywością). W dodatku ze mną śpi. Ja już bardziej nie chcę. Błagam.




* Nie, nie martwcie się o stan jego szyi, przecież nie pozwoliłabym, żeby go coś uwierało. Drucik jest od zewnętrznej strony. Zamotany fantazyjnie.

20 komentarzy:

  1. Szkoła dla psów kojarzy mi się tylko z obrazami z ksiażki/filmu 'Marley i ja'. Czekam na rozwój akcji :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak! Szkoła dla Hanusi i skupienie na przewodniku. Ona na razie ma to sama z siebie, ale jej to przejdzie. Mówię całkowicie poważnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Do nas w sobotę przychodzi behawiorystka i będziemy próbować dowiedzieć się, dlaczego mój pies na widok innych psów dostaje kręćka i jaki to ma dokładnie charakter, natomiast resztę świata chce tulić do rudej piersi i uważa, że wszyscy są powołani do głaskania go.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lesiek dostaje kręćka na widok świata. Ale on jest nadpobudliwy.

      Usuń
    2. Kręciek to jest właściwie złe określenie. Raz to jest szał z frustracji, ze nie może dosięgnąć, raz właściwie agresja i krzyk "idź sobie stąd". Nie wiemy, dlaczego, mam pewne podejrzenia, z czego to może wynikać. Dlatego też strasznie krzyczę, żeby psa uczyć od samego początku i to wszystkiego. Chodzenia po różnej nawierzchni, jeżdżenia komunikacją, oglądania ruchu ulicznego. Weterynarz się ostatnio zdziwił, gdy powiedziałam, że ta nadpobudliwość, którą ma przed sobą to jest wersja ogarnięta i że zdołałam tak sama. Inny weterynarz o moim psie powiedział, że ten typ tak ma, więc czym prędzej zrezygnowałam z jego usług.

      Rok temu typ wieczorem zabierał mi poduszkę spod głowy i leciał ją mordować. Obiad robiłam z psem skaczącym wokół mnie (krótkie spodenki odpadały). Dziś ja czytam sobie książkę, Rudy leży obok przytulony i śni psie sny.

      Usuń
    3. Ja nie postrzegam leśkowych zachowań w kategoriach frustracji, a już na pewnie nie agresji, bo tego jest pozbawiony. Ma po prostu BARDZO aktywną naturę, potrzebuje wielu bodźców, żeby się zmęczyć. No i wiek. Ot, nadpobudliwe dziecko. Wyrośnie, a Hanka daje mu wycisk i to jest to.

      Usuń
  4. Och jakże bardzo mi ulżyło. Że nie tylko Obi takim zadrutowanym i zasupłanym osprzętowaniem skupiał na sobie wzrok okolicznych właścicieli czworonożnych. Obi ze względu na kolor naleśnikowy został wyposażony na samiusieńkim szczenięcym początku w błękitną, z delikatnie wyprawionej skórki, pasującą do koloru przypuszczalnie psiej duszy obrożę oraz idealnie dobraną kolorystycznie smycz , który to komplet kosztował właścicielkę (czyli Olę, choć w papierach wciąż figuruję ja, bo Ola jeszcze lat nie miała ukończonych, choć rocznik się zgadzał) tak z pół jej stypendium. Smycz poszła w pierwszym tygodniu, gdyż najwyraźniej Obiego kolor duszy nie tolerował barwy baby blue. Na szczęście została wśród rodzinnych pamiątek wyświechtana prosta skórzana smycz po opłakiwanym nieustannie jeszcze Bacusiu. Obi został pouczony, że nakładana mu na każdy spacer relikwia ma charakter tymczasowy, ale szczególny. Chyba nie dojrzał do powagi sytuacji. Trzecia smycz była długim parcianym pasem z licznymi sprzączkami i kółeczkami, którymi sprawnie manipulując można było ją dowolnie skracać lub wydłużać. Co z tego, że była wyposażona w najnowocześniejsze rozwiązania techniczne, skoro Obi maltretował ją fizycznie i poprzegryzał w miejscach kilkunastu? Tylko ten jeden plus, że odpowiednio długa była, więc związana na przegryzach w fantazyjne węzły od marynarskich po makramowe wciąż mogła spełniać swoją funkcję podstawową, znaczy smyczy. Przez kilka lat dreptał na każdy spacerek świecąc supłami. Aż... na kolejny supeł zabrakło miejsca. Wtedy został wyposażony w tymczasową smycz z obrożą z najwyższej półki w Biedronce, odblaskową i w kolorze jobtwajumać zółty neon. Smycz nie przetrwała doby. Zły kolor. Kolejny zakup to wypasiona smycz typu gumowy wąż z pętlą wisielca na końcu (Biedrona albo Lidl), dobrana do starej, ale jarej baby blue obroży. Tym razem nie przetrwała łatana wieloletnio obroża. Od pół roku pies paraduje na gumowym wisielczym sznurze dopiętym do neonowej żółci obroży i prezentuje się malowniczo oraz bez supłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lesiek też nie zna świętości - mam go w dupie, byle się nie urwało ostatecznie. Uważam, że idealnie konweniują z Prezesem w nierówno udrachanych gatkach. Czy mnie zależy, mianowicie? Otóż nie.

      Usuń
  5. Czyli Lesiek jest tam jako ten rodzynek, nasprytniejszy i każdego chce przywitać jak należy, a nie jak te rasowce, zjeść żywcem wszyskich w koło. Co do wyposażenia Leśniewskiego to jest jedyne w swoim rodzaju, podejżewam, że żaden z inny takiego nie posiada :))
    Proponuję by Hanusia nigdzie nie szła, gdyż z tego co opisujesz jest ułożona i nie musi zawstydzać innych przedszkolaków swoją inteligencją :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie mam zamiaru dyskredytować rasowych zwierząt, bo nie rozumiem, jaki miałby być powód ku temu. Po prostu pokazuję różnicę :)

      Usuń
  6. To musi być komiczna para i świetny widok - swawolny Lesio i Prezes w sandałach (ze skarpetkamy?)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale zaraz, a to stodoła nie pachnie siankiem i słomą...?

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobisz filmik z siadania z wielką zapalczywością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby zrobić filmik ze wszystkiego, musiałabym chodzić z czołówką. Ale ona każdą czynność wykonuje z wielka zapalczywością.

      Usuń
  9. ale co z tą wsią? że dlaczego niestety? poproszę o szczegóły, bo podejrzewam, że byłyby zabawne, a ty tak trachłaś w połowie opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trachłam - pokazałam kontekst naszego niedopasowania do KAŻDEJ sytuacji. To mnie bawi :)

      Usuń