13 stycznia 2016

2182

Prezes, niosiony falą sukcesu, zdążył nawet psa nazwać i to zanim wróciłam do domu. Czynność sama w sobie była absurdalna, bo skoro zwierzę głuche, to mu nie zależy, ale w końcu po chałupie nie może plątać się nikt bezimienny. Właściwie to Prezes z Zuzią poinformowali mnie, że ogłoszenia już nie ma - czli śledzili. Lubię to.

Przy okazji powstało pospolite ruszenie i Prezes wysłał maila do wybranej przez nas wcześniej hodowli, która planuje miot na wiosnę tego roku. Zobaczymy, co odpiszą. Reproduktor jest odjazdowy, jak machnie szczeniaczki podobne do siebie, to będziemy mieli psa wszech czasów. Jeśli ktoś jeszcze nie jest zorientowany, to wybraliśmy rasę chow-chow i odbyło się to po wielu studiach, dotyczących psich charakterów. Tym, którzy niepokoją się, że to krnąbrne psy, przypominam, że my mamy koty w ilościach hurtowych. Nie istnieje pies, który przebiłby w czymkolwiek Zośkę, wierzcie mi. Ja właściwie nie spodziewam się żadnych problemów z dogadaniem się, ponieważ jeszcze się taki nie urodził, kto by mi podskoczył. Nawet ta czarno-biała kundlica, co to absolutnie wszystkich sobie podporządkowała. Do mnie tylko pyskuje, ale grzecznie robi, co jej każę. W przeciwieństwie do poleceń reszty rodziny, na które odpowiada gromkim śmiechem lub okazaniem Oka Saurona z podpowiedzią, gdzie można ją ewentualnie cmoknąć.

I tak to sprawa psa ruszyła - właściwie zgodnie z moimi wcześniejszymi planami. Zaraz po przeprowadzce mówiłam bowiem, że połowa przyszłego roku to będzie dobry moment. I widzi Państwo. Wiedźma po prostu.

To ja idę, oddam się pracy. Miłego dnia Wam życzę.

13 komentarzy:

  1. Aaaa, chow-chow. Miałam do czynienia z jednym egzemplarzem. Właścicielka egzemplarza, czyli psa, który siadał na środku przejścia dla pieszych, bo się akurat zmęczył, kładł się w śniegu w pozycji "zdechł pies" i odmawiał wstania (próba ciągnięcia takiego leżącego psa kończyła się stworzeniem zaspy), próbuje mnie pouczać, co ja mam robić ze swoim kundlem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój typ!!! To jest właśnie cecha chow-chowa, która zadecydowała na korzyść rasy :)
      Też takiego widziałam, myślałam, że umrę ze śmiechu.

      Mój nie będzie specjalnie nigdzie łaził, więc problem nie istnieje. Ma ćwierć hektara i niech robi, co chce. Szczególnie polecam kładzenie się na kretowiskach.

      Usuń
  2. A nie mogłabyś nabyć psa rasy "kretobójca"?? Jakiegoś łowcy, który szczególnie uwielbiałby zaczajać się nad kopczykiem i poczekać na właściciela :P?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka rasa. Sznaucer. Dawniej hodowany był właśnie z myślą o polowaniu na myszy, szczury i tego typu historie. Z kretami też sobie radzi. U mojej babci poradził sobie tak, że nie trzeba było potem przekopywać ogródka. Można było od razu obsiać :-P Fakt, krety sobie poszły. Razem z resztą zieleni ;)

      Usuń
    2. Dzięki, Krusz.
      jak mam mieć zryty ogród, to po co becalować na karmę dla psa :)

      Usuń
  3. Musi być z hodowli? Tyle biednych, czekających na miłość zwierząt w schroniskach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi. Choćby dlatego, że to nasz pierwszy pies, a po psach rasowych można spodziewać się określonych cech charakteru. Chodzi mianowicie o to, żeby nie zrobić z niego kota.
      A potem już może być jakikolwiek :)

      Usuń
  4. No i spełnił się mój sen. Jakiś czas temu napisałam w komentarzu na Twoim blogu, że śniło mi się że do Ciebie jechał piesek w karocy ciągnionej przez motyle. I sen się sprawdza, co prawda karocą nie przyjedzie ale i tak na czerech kołach przybędzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wiem, wiem. Ale pies był przewidziany od zawsze. Chodziło tylko o to, że póki nie mieliśmy domu, to nie było chętnych na spacery ;)

      Usuń
  5. uwielbiam te kudłate stwory ! jak idą to marudzą i mają zajefajny granatowy jęzor , też bym chciała ale mieszkam w bloku więc nie będę unieszczęśliwiała psiaka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najleniwsza rasa psa pod słońcem. Mój typ!

      Usuń
  6. Pasiasta Pigmejka13 stycznia 2016 23:37

    Boziu, ileż to to ma sierści! To ja już wolę moje 2 krnąbrne koteły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowa miała basseta cud-miód z poziomem własnozdaniowości sięgającym kosmosu, fajnie mieć psa gratuluję

    OdpowiedzUsuń