5 stycznia 2016

2177

By stosownie opowiedzieć o klęsce żywiołowej, trzeba cofnąć się nieco w czasie do chwili, gdy latem ze snu wyrwał mnie jakiś dziwny dźwięk. Z nagła przebudzona zastygłam, oczy wytrzeszczając w ciemność i wstrzymując oddech. Następnie szturchnęłam Prezesa łokciem.
- Obudź się. Ktoś się włamał do domu!
Obudzony śródnocnie Prezes zwykle nie wykazuje woli współpracy.
- Zwidy masz. Śpij.
- Ale ktoś tu jest! I nas zabije! Idź i sprawdź!!!
Poszedł.
Wrócił i wytłumaczył mi, co on ewentualnie może zrobić, jak jeszcze raz obudzę go w środku nocy.

Z niedzieli na poniedziałek obudził mnie dziwny dźwięk. Z nagła przebudzona, zastygłam - oczy wytrzeszczając w ciemność i wstrzymując oddech. Trzask - trzask, powtórzyło się bardzo wyraźnie. Po krótkiej analizie uświadomiłam sobie, że to piec, a konkretnie podajnik. Jakby się zaciął. Oczyma wyobraźni natychmiast ujrzałam nas, ofiary zatrucia czadem, wynoszonych przez przedsiębiorstwo pogrzebowe w zgrabnych workach koloru noir. Jednakowoż pomna ostrzeżeń, co ewentualnie może mi zrobić obudzony nocą ciemną Prezes, zwlekłam się z łóżka i boso podążyłam ku schodom.

Światło! Światło w przedpokoju prowadzącym do garażu! Ktoś się włamał!!!
Być może sądzicie, że zadzwoniłam na policję, obudziłam Prezesa lub choć uzbroiłam się w jakieś zabójcze narzędzie? Nic z tych rzeczy. W amoku, piżamie i na bosaka dotuptałam do drzwi garażowych, otwarłam je gwałtownie i dziarsko zakrzyknęłam:
- A co się tutaj dzieje?!!!
- Podajnik się spierdolił - dotarła do mnie wysoce zniesmaczona informacja z kotłowni.

Finalnie Prezes napalił w piecu ręcznie, a następnie wrócił do łóżka z twardym postanowieniem zabrania się za naprawę w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody, czyli za dnia.
- Myślałam, że ktoś się włamał - zaczęłam swoją śpiewkę.
- Tak, włamał się i poszedł nam napalić w piecu! Jesteś nienormalna!!!



Podsumowując.
Wstałam przed szóstą i było 19 stopni. Prezes nie poszedł do pracy (czyli do swojego gabinetu), tylko zabrał się za ogrzewanie. Oraz przesłał mi na tę okoliczność SMS o treści: Naprawiłem ten j3#$%y piec!!! W międzyczasie napalił też w kominku i całe szczęście, bo atmosfera była niesprzyjająca i samochody pozdychały. W każdym razie: wróciwszy z fabryki zastałam w salonie 25 stopni i musiałam założyć klapki, bo podłoga była tak gorąca, że nie dało się chodzić po niej boso. Szaleństwo.

A on został Bohaterem We Własnym Domu.
Tak mam: piękny, inteligentny, z poczuciem humoru i jeszcze piec naprawi. O!

16 komentarzy:

  1. Mam to samo w domu. I na prądzie się zna.
    Tylko brać.
    Ale nie oddam :-)
    Amelia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam dobry model. Całkiem przydatny w domu i do dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja też jestem pod wrażeniem, nie powiem...

      Usuń
  4. Mój nawet gotuje!

    Toterama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to? Licytacja? Mój też gotuje, a nawet piecze, ale nie chciałam Was pognębiać ;))))

      Usuń
  5. tam na południu to często się zdarzają takie ideały no ! no więc kochane nie marnujcie takich genów !!! rozmnażajcie się !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się rozmnożyłam, więc nie czuję się zobowiązana :P

      Usuń
  6. Dobrze wychowałaś faceta czy dostał Ci już taki egzemplarz ? Mówią że zawsze psują się kolejno trzy rzeczy, wiec wszystko przed Wami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielokrotnie powtarzałam, że ja mam najlepszą teściową na świecie :)
      W ten sam dzień położyły się też 2 samochody, więc zaliczone!

      Usuń
  7. ma brata? blizniaka najlepiej? w ciemno biore, kaloryfer mi w kuchni nie dziala. Pan z serwisu mnie opierdolil, ze smiem dzwonic, beda jak przzjada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma dwóch braci - wszystkie miejsca pozajmowane :D

      Usuń
  8. sorry, ten anonim wyzej to ja, Wiola ciotka Miko, net wariuje

    OdpowiedzUsuń