2012
Tymczasem gdy tylko straciliście czujność, z Dzikiem i jego matką zamieszkały...
Zatem Dzik został posiadaczem ziemskim oraz farmerem w jednym. I ogólnie pełne szaleństwo.
Tym samym Czesław stracił swą pozycję najmniejszego i najmłodszego w rodzinie. Naprzeciw pięciotygodniowych pisklaków jawi się malamutem, a nawet mamutem. Czesławowi to nie przeszkadza, byle miska była pełna.
Poza tym Szef szepnął mi do uszka na stronie, że po nowym roku nadal będę pracownicą fabryki, więc radość wielka. Wyraźnie zakończyłam epizod lumpenproletariacki. Na tę okoliczność udaliśmy się na jazzowy wtorek, mimo że Prezes zaznaczył nutkę* w kalendarzu na niedzielę. Ja tam zgodna jestem, ale żeby wtorek przypadał w niedzielę, to jako żywo... nie przerabiano.
Jeden facet, co siedział koło mnie, gadał. Niesiona falą sukcesu o mało nie zdzieliłam go z liścia.
NOSPR nadal stoi i ma się znakomicie.
- Trzeba przyznać, że nie czuję się odchamiona, lecz wręcz ukulturalniona - poinformowałam Prezesa w drodze powrotnej.
- Już nie tylko BYLIŚMY, ale normalnie BYWAMY! - podsumował zgrabnie.
- Ani się człowiek obejrzy, a zostaniemy stałymi bywalcami. Jak sądzisz... czy tam można mieć swoje fotele niczym różni mistrzowie w kawiarniach? Literackich, dajmy na to?
- Sprawdzimy. Będziesz mogła przylutować jakiemuś fajansiarzowi z karnetem.
No to czekam. Nie ma jak strzelić komuś w ucho w siedzibie kultury wysokiej.
*Prezes jest fanem ikonografii. Niektóre zaznaczenia w kalendarzu nawet mnie zadziwiają.
![]() |
... Maja i Gucio |
Tym samym Czesław stracił swą pozycję najmniejszego i najmłodszego w rodzinie. Naprzeciw pięciotygodniowych pisklaków jawi się malamutem, a nawet mamutem. Czesławowi to nie przeszkadza, byle miska była pełna.
Poza tym Szef szepnął mi do uszka na stronie, że po nowym roku nadal będę pracownicą fabryki, więc radość wielka. Wyraźnie zakończyłam epizod lumpenproletariacki. Na tę okoliczność udaliśmy się na jazzowy wtorek, mimo że Prezes zaznaczył nutkę* w kalendarzu na niedzielę. Ja tam zgodna jestem, ale żeby wtorek przypadał w niedzielę, to jako żywo... nie przerabiano.
Jeden facet, co siedział koło mnie, gadał. Niesiona falą sukcesu o mało nie zdzieliłam go z liścia.
NOSPR nadal stoi i ma się znakomicie.
- Trzeba przyznać, że nie czuję się odchamiona, lecz wręcz ukulturalniona - poinformowałam Prezesa w drodze powrotnej.
- Już nie tylko BYLIŚMY, ale normalnie BYWAMY! - podsumował zgrabnie.
- Ani się człowiek obejrzy, a zostaniemy stałymi bywalcami. Jak sądzisz... czy tam można mieć swoje fotele niczym różni mistrzowie w kawiarniach? Literackich, dajmy na to?
- Sprawdzimy. Będziesz mogła przylutować jakiemuś fajansiarzowi z karnetem.
No to czekam. Nie ma jak strzelić komuś w ucho w siedzibie kultury wysokiej.
*Prezes jest fanem ikonografii. Niektóre zaznaczenia w kalendarzu nawet mnie zadziwiają.
Śliczności! Ach!
OdpowiedzUsuńGratuluję zostania w fabryce :)
Dziękuję. To już drugi raz. Licząc samo przyjęcie... trzeci ;)
UsuńGratulacje - to jak ze ślubami i pogrzebami - u nas tworzy się lista zwolnień od nowego roku.
OdpowiedzUsuńJa Cię proszę, Ty mojej dyrekcji nie podpowiadaj!
UsuńJa też gratuluję i bardzo się cieszę. No takie wiadomości to ja rozumiem!
OdpowiedzUsuńIwona
Same dobre :)
UsuńGratulacje dla Ciebie i dla Dziczej rodzinki;)
OdpowiedzUsuńDziękuję uprzemnie oraz przekażę.
UsuńPusiątka!! Iiiii!! ;>
OdpowiedzUsuńBardzo jestem ciekawe innych prezesowych oznaczeń w kalendarzu. Jaka jest ikonka do wizyty lekarskiej?
No, i gratulejszyn, tak wogle. Opijam sukces czerwoną herbatką.
A ja białą Portadą. Też niczego sobie.
UsuńJakoś dziwne, że nie szepnął, że będziesz od dziś należycie opłacaną pracownicą fabryki. Nie rozumiem zupełnie dlaczego. Zapomło mu się?
OdpowiedzUsuńNie rób mi tak, bo znowu chcę kotecka....
Skąd wiesz, że nie?
UsuńBo nie piszesz!
UsuńDżentelłomeni nie rozmawiają o pieniądzach!!!
UsuńA to się rozpasali,od razu z grubej rury kotecki zaadoptowali.Pochwalam i gratuluję:)
OdpowiedzUsuńSuper, że robota jest i będzie,zresztą nie przewidywałam innego dalszego ciągu.
Bywalczyni to brzmi dumnie!
Dziś podziękowałam dyrekcji w biegu (w biegu podziękowałam, bo dyrekcja w biegu) za udany prezent pod choinkę. Twierdzi, że nie ma za co ;)
UsuńPrzychodzę po prośbie, jako antytalent w kwestii pieczenia (nawet pierniki mi nie wychodzą). Jakiej firmy kupujesz ser?
OdpowiedzUsuńJaka mi w rękę wejdzie. Byle w kubełku, bo zmielony, byle nie homogenizowany, bo nie wyjdzie.
UsuńGratuluję! My właśnie firmowo po christmas party, miło, uprzejmie i kameralnie. A kotecki titititititi :)
OdpowiedzUsuńAmelia
Jadę je dzisiaj zobaczyć :)
UsuńHalo halo, i jak tam kociki? Nie zostaliśmy poinformowani, domagamy się!
OdpowiedzUsuńPpM
Bardzo... yyy... małe.
Usuń