12 stycznia 2015

2029

Nurzam się po czubek czubka w cudownie odzyskanym braterstwie. Nie mogę im cały czas mówić, ile sprawiają mi radości będąc obok, jak cieszy każdy SMS, ich zainteresowanie, troska, telefony, rozmowy o głupotach, ale naprawdę mam ochotę. Obaj są tacy fajni, szczególnie w duecie. A ja jestem impulsywna, więc mogłabym to robić bardzo często. Dla porządku zadowalam się umiarkowaniem w emocjach. Ale co se myślę, to moje.

W sobotę ruszyliśmy w gości, w czym wydajnie pomogło moje dziecko jednorodne, fundując nam podwózkę do i odwózkę z. Biedne dziecko, trzeba mu będzie wynagrodzić straty moralne, a nie tylko zwrócić za paliwo. Albowiem jest niezbitym faktem, że wszyscy troje uwaliliśmy się absolutnie nieprzyzwoicie. Szczegóły drogi powrotnej poznaję po trochu, bo przespałam. Wujki, jak się okazuje, nie przespały i co rusz zapewniały siostrzenicę, żeby się nie martwiła, gdyż rozumieją powagę sytuacji i będą zadośćuczyniać. Jeden podobno od czasu do czasu wspominał również, że będzie rzygał. Ale dowiózł.

Obaj zatroszczyli się czy przeżyłam ten kataklizm, na okoliczność czego o mało nie rozpadłam się ze szczęścia. Jeden nawet, nie bacząc na dzień święty, zagonił mnie do roboty. Dzięki temu nie zmarnowałam całego weekendu i to z pożytkiem, mam nadzieję, dla polskiej nauki. Drugi był całkiem bezinteresowny. I może dla Was, którzy macie normalne relacje rodzinne, moja postawa jest dziwna. Ale ja nie miałam i nie mam, więc to wszystko, co się teraz dzieje, odbieram każdą komórką jestestwa.

Prezes też przeżył, biedaczek, pościelił mi w salonie i wykazał wiele samozaparcia, mimo że nie wznosiłam okrzyków i nie intonowałam przyśpiewek. Już mi się nie chciało, ale tylko dlatego. I li. Z przygany zaistniała zaledwie zawoalowana uwaga, abym piżamkę wrzuciła do prania. Nie będę się o piżamkę kłóciła, gdyż nie jestem małostkową. Mógł przecież powiedzieć, że mi wali jak z wigwamu indiańskiego. A nie powiedział.

***

Prezes poszedł dziś do biura, co zdarza mu się rzadko. Wrócił bardzo zniesmaczony, gdyż pod jego nieobecność zaszła zmiana i ktoś wymienił mu krzesło.
- Jakieś wypasione miałeś?
- Najstarsze i najbardziej zdezelowane, ale sam je sobie wybrałem i było mi wygodnie. Jak przypiąłem komputer stalową linką do biurka, to nie ruszyli, Gdybym wiedział, przykułbym to krzesło łańcuchem. Mam taki łańcuch!
- Ale na nowe ci wymienili!
- Mam to gdzieś. Obszedłem nawet całe piętro, myślę sobie: spod dupy wyrwę, jak złapię. Nie było. Dramat. Nie upilnowałem.

***

Zaległa anegdotka.

Jakoś z 17-18 lat temu dziecko (wiek: dwa z hakiem) przyszło z przedszkola. Były to czasy zamierzchłe i wolny rynek nie wpuszczał jeszcze wielu produktów z taką intensywnością, jak obecnie. Dziecko wróciło i przybieżało sprawozdawać.
- Mamusiu, a dziś lepiliśmy z modeliny.
- A co lepiliście?
- Warzywka.
- I jakie dzieci ulepiły?
- Marchewkę.
- Tylko?
- Nie, jeszcze kapustkę.
- A ty co ulepiłaś?
- Bakłażana.
- ...
- Mamusiu... A pani nie wiedziała, co to jest bakłażan!
Myślę, że pani dekiel odleciał głównie z powodu tego, że ona powiedziała bakłażan.

10 komentarzy:

  1. Scenka z okresu analogicznego jak w notce. Powrót z kilkuletnią Asią z lekcji angielskiego zawsze przez McDonald's. Zamawiamy w okienku happy meal- zestaw zabawką i pani w okienku pyta: Która chcesz zabawkę? Aśka na to: Timona- konsternacja, pani pyta, który to? Młoda na to spokojnie: SURUKATKA. Mina pani bezcenna:)
    _wiewiorka

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko, a tu już 2029, jak ten czas zleciał!
    Pamiętam, jak mój rodzony brat został zjechany przez panią w pierwszej klasie podstawówki i oskarżony o to, że zadanie napisała mu starsza siostra (czytaj: ja), bo na pytanie o ulubione zwierzątko odpisał, że żarłacz ludojad i napisał jego łacińską nazwę. Zapamiętał kolejność literek. Pani nie uwierzyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrzuciłaś mi temat na notkę. Dzięki :D

      Usuń
  3. Potrzebuję Zofii.
    Miałam paskudny dzień, wszystko jest do dupy i potrzebuję Zosi.
    Zdjęcia, opowieści, dowolnie. Nie jestem wybredna.
    PpM

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama słodycz.
    Mnie to wezwali do szkoły, jak na religii starszy potomek na pytanie kto był największym zbrodniarzem w dziejach ludzkości odpowiedział że Loyola... Tu katecheta nie wykazał się niewiedzą, ale głupa musiał rżnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubawiłam się po pachy! Niedaleczko pada jabłko od gruszki ;)

      Usuń