17 lutego 2016

2228

O poranku sinym przyłapałam Edwarda i Leśniewskiego na drobnych czułościach w kąciku. Kot na stole, pies na dwóch łapach obok, jakieś całuski, jakieś trącanie noskiem ogonka, a łapką noska - no, sielanka. Zatrzymałam się na schodach, kontemplując scenę i zostałam na tym przyłapana przez dramatis personae. Obaj zastygli w bezruchu, spoglądając na mnie w niemym oburzeniu. W zakłopotaniu zachichotałam niczym pensjonarka, przeprosiłam i zwiałam na pięterko.
Człowiek czuje się we własnym domu jak intruz.

***

Jak pisałam wczoraj na fejsie, padło w końcu to wiekopomne stwierdzenie, które Prezes rzuca mi w twarz przy każdym zwierzęciu. Aż dziw, że tym razem wytrzymał aż miesiąc!
- Robisz z niego kolejnego mamusi laluńka!
Pragnę w tym miejscu podkreślić, że ja nic nie robię. To tak samo jakoś wychodzi (szydło z worka, przepraszam za szydło).

***

Drapak w znakomitym stanie przetrwał ataki czterech kotów, lecz prawdopodobnie twierdza ta upadnie pod naporem psich zębów mlecznych. Leśniewski dokonał już ekstrakcji wszystkich wiszących kulek, podczepionych pod poszczególne półki, ogolił ze sznurka połowę dolnego poziomu konstrukcji, oskubał z wyścielającego futerka jeden element. I nie przerywa działalności. Pozwalam mu, bo z dwojga złego wolę, żeby poszatkował drapak, który można odkupić za stosunkowo umiarkowaną kwotę niż nogi od stołu lub krzeseł, za co musiałabym go skazać na wieczne potępienie oraz trzydziestocentymetrowy łańcuch u komina. Albo coś równie podłego. Np. odcięcie od ulubionych chrupek i wyniosłe, trzyletnie milczenie.

***

Powoli stajemy się coraz bardziej widocznymi właścicielami psa. W samochodach na tylnych siedzeniach pojawiły sie kocyki w kolorze blue, na których można złożyc skołataną psią głowę w czasie podróży. Oraz brudne psie nogi. W wiatrołapie na stałe zainstalował się ręcznik do uwalanych błotem stóp, a w całym domu - regularny pierdolnik z różnych psich przydasiów. Co zabawne, Lesiek - adresat wykładu Prezesa na temat robienia syfu - pozostawia na schodach różne przepyszne patyczki, choć rzuca się w oczy, że chętnie zająłby się nimi na kanapie. Taki młody, a taki inteligentny. To po mamusi.

***

Nie wiem, jak Wy, ale ja dziś wstałam z okropnym bólem głowy. Wciągnęłam już trzy prochy, w tym przeciwmigrenową aspirynę. I nic. A właściwie coś, bo mi z tego ćmienia tak niedobrze, że istnieje realne niebezpieczeństwo zwrotu śniadania.
Mam nadzieję, że uda się u Szefa.

Miłego dnia.

6 komentarzy:

  1. kochan , kochana grypa żołądkowa szaleje. U mnie jest i objawy takie były jak u ciebie. Albo stoperan albo przeciwwymiotny zakup / w zależności od tego którędy będą zarazki uciekać/ i elektrolity. 3 dni 4 kilo mniej i spoko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Drobne czułości....Przecież Lesio po prosty składał Edkowi życzenia z okazji Dnia Kota! A przy tym były niedzwiadki i karpiczki. Goździka nie mógł mu wręczyć bo jeszcze nie rosną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zresztą... kto by tam jadał kwiatki?

      Usuń
  3. No to integracja międzygatunkowa kwitnie. Brawo chłopaki, brawo Mamunia!
    Na takie bóle głowy dobrze pomaga zwolnienie tempa, tylko czy jest wykonalne w obecnych czasach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jakoś specjalnie nie pędzę, ale stresy mam ostatnio na potęgę.

      Usuń