14 lutego 2016

2225

Gdyby ktoś jednak podejrzewał, że układamy tego psa na poduszkach, a potem robimy mu zdjęcia, to...


... pragnę zwrócić uwagę, że charakteryzuje nas duże okrucieństwo. Szczególnie w okolicy tylnych łap. I tak, pies się wydłużył.

Wkrótce owca sobie poszła, a przyszedł prezesowski kapeć.


Ale podusia... OBOWIĄZKOWO.

Zdjęcia wieczorne, a dzień był pełen wrażeń. Jednym z nich stała się niezwykle okazała kupa, osadzona w realiach salonu. Leśniewski wyraźnie czuł się winny, ale w krótkich, żołnierskich słowach wyjaśniłam mu, że w całej rozciągłości obarczam tym Prezesa, któren był zapomniał, że adoptowaliśmy szczeniaka, a ten z kolei musi częściej. Namówieni - udaliśmy się ukarać winnego grupowym wskakiwaniem na plecy i tonem pełnym pretensji. Oraz poleceniem usunięcia wątpliwej jakości ozdób.

Tym przydługim monologiem pragnę PT Czytelnikom zasygnalizować, że nie tylko mówimy już o chęci wyjścia z impasu, ale również odczuwamy emocje, gdy się ów impas rozśmierdnie na pokojach. Szybko, c'nie?
I rosną nam trójki. W części całkowicie niekompatybilnej do impasu, oczywiście.


Miłych Walentynek Wam życzę, szczególnie jeśli nie obchodzicie. Ot, tak chciałam zza węgła wyskoczyć i zaskoczyć. Mało kto, obdarzony walentynką, powie: "A fe, zły człowieku, odejdź ze swymi darami, gdyż jestem darom tym przeciwny!". Jeśli więc są wśród Was tacy, którzy myślą, że nikt ich nie kocha, to - a kuku! Ja owszem, ja tak! I jak się teraz czujecie, hę?!

20 komentarzy:

  1. Ja Cię też kocham :)za wielkie serce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka klata, wielkie serce. Czymś trzeba przestrzeń zapełnić! ;)

      Usuń
  2. A mogłabyś nieco przybliżyć technikę wskakiwania na plecy w celach perswazyjnych? Bo jestem, hm hm, żywotnie zainteresowana tematem.

    Drugie zdjęcie powinno nosić tytuł "Błogość". Kurde, aż mu zazdraszczam!

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wskakiwanie na plecy samo w sobie jest perswazyjne. Jak ja komuś raz wskoczę na plecy, to już do końca życia zrobi wszystko, żeby tego uniknąć.

      Usuń
  3. Nie będę manifestować niczego czerwonym serduszkiem, ale wiesz, że ja Cię też i to nie tylko od święta :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. I to jest właśnie najfajniejsze.

      Usuń
  4. Naprawdę BARDZO dziękuję. Akurat potrzebowałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Siedzę tu sobie u Ciebie cichutko już ponad rok i długo musiałabym pisać ile radości i wzruszeń dostarcza mi czytanie Twojego bloga.Cieszę się bardzo,że trafiłam do Twojego kawałka sieci.Ciesze się,że mogłam dziś przeczytać "a kuku".Jesteś wyjątkowym człowiekiem o wielkim sercu ,jesteście wspaniałą rodziną i futerka takie cudowne i kochane.Przytulam Cię mocno.Kocham nie tylko dziś :)
    Agnieszka Łuczak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie siedź cichutko. Patrz - raz się odezwałaś i od razu tak mądrze!!! :)))))))))

      Usuń
  6. Czuję się posmyrana za uszkiem i odwzajemniam z przyjemnością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Cię smyrać częściej, jeśli wola.

      Usuń

  7. A kuku, Ciebie też!
    Ty napadaczko zzawęgłowa,Ty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba się nawzajem zaskoczyć, nie? :)

      Usuń
  8. Lesiulek sama słodycz błoga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, trudno się gnojku oprzeć.

      Usuń
  9. Ja Ciebie też - na co dzień i od święta :)

    Leszek ewidentnie się zadomowił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wątpienia. Już nie płacze w samochodzie. Zrozumiał, że wrócimy do domu. Ulga.

      Usuń