21 kwietnia 2016

2289

Telefon do wetki.

Wetka: No, co tam? Co tam?
Łoterloo: Mogę podać temu świrowi Nifuroksazyd?
W: Sraka?
Ł: Wykopuje się gnojek do sąsiadów, kurom wszystko wyżera, kompostowniki czyści, gnijącym śmieciem nie pogardzi. I tulipany. I dereń. Trawa, kijek, worek, szyszka, koci kloc. Kupa w spray'u.
W: O, fuj.
Ł: No, fuj. Mamy tu zasieki, jak w czasie działań wojennych, a i tak znajdzie wyjście.
W: Z psami tak bywa, niestety. Teraz Nifuroksazyd i Smectę. Przegłodzić. Wieczorem Nifuroksazyd i Smectę.
Ł: Będzie bardzo szczęśliwy na okoliczność braku posiłku.
W: Haha, znam go, więc wyobrażam sobie bez trudu!

Pytanie pierwsze. Skąd wetka po słowie "świr" od razu wie, o kim mowa? Pytanie było retoryczne.
Pytanie drugie. Jak podać psu Smectę, która jest w proszku? Odpowiedź: wysyp na dłoń i pozwól oblizać. Działa szczególnie w sytuacjach, gdy nie cierpisz lizania i umożliwienie rzeczonego jest dla psa prawdziwym świętem. Opłacało się uciekać przed jęzorem.

4 komentarze:

  1. weeeeź no, zaś mnie popłakałaś. Swir. No ciekawe skąd wiedziała? wieszczka jakaś?
    Toterama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świr jest permanentnym stanem umysłu wszystkich domowników. Ale w tym przypadku to jest arcymistrzostwo świra.

      Usuń
  2. Wyzszosc psa nad kotem z ta smecta :) Boszszsz, jak ja tesknie za moimi s.p. niestety zwierzakami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Smecty. Wszystkich leków - przynajmniej w przypadku naszego psa.

      Usuń