28 sierpnia 2014

1874

No i się porobiło. Państwo głosujo, czy blog zamykać, czy poszatkować.

Wyszło bowiem na jaw w fabryce, że się człowiek po internetach włóczy, a co wie Jaś i Grześ, to wie cała wieś. Aż smuteczek, że o pracy już nie pogadamy. Państwo pomacha Szefowi oraz koleżeństwu. Papa. Pozostaje Wam jedynie nudzić się z moim życiem prywatnym lub też i przemyśleniami oraz działalnością wywrotową. Może z tej rozpaczy założyć jakieś stałe rubryki? Co za pech - Idiomka podebrała mi tematykę feministyczną, więc będę musiała zająć się czymś mniej nośnym. A wolę się upić.

Dla odmiany, skoro ogłosiłam na fejsie jesień, pogoda natychmiast wypiękniała. Słońce świeci, temperatura zadowalająca i nawet w pokoiczku na stryszku cieplej się jakoś zrobiło. Bo się okazało, imaginujcie sobie, że nie ocieplam wystarczająco atmosfery. A gdyby tak kocyk z domu przynieść i wejść w posiadanie kanapki... Fabryka mogłaby się stać moim topowym pracodawcą.

Koszmarnie wprost tęsknię za wyjazdem nad morze. Do tego stopnia, że na Frondzię znów mnie poniosło, gdzie przeczytałam zatrważający wpis o niestosowności noszenia bikini oraz istnienia plaż koedukacyjnych.
Co najbardziej mnie oderza w tego typu wypowiedziach, to standardowy ogląd jednostronny, czyli z punktu widzenia mężczyzn (ale nie do końca). Mianowicie: kobiety nieskromne, wodzące na pokuszenie. Odziać, względnie zamknąć i trzymać w odosobnieniu.
Artykuły mędrców katolickich na tematy damsko-męskie (każdy temat może być damsko-męski, spoko) niezmiennie mnie zasmucają. Albowiem promują one wzorzec mężczyzny jako bezwolnego, tępego, przepełnionego chucią zwierzęcia w rui 24/7. Wynika z nich każdorazowo, że mężczyzna jako taki nie panuje nad żadnymi myślami, słowami i emocjami w swoim żałosnym życiu.

Chciałam się sprzeciwić.
Lubię mężczyzn i znam wielu naprawdę fajnych. I głęboko nie bezmyślnych (czyli myślnych). Zapytani, zapewne nie odpowiedzieliby , że ich nieskromnym myślom winne są kobiety.

Schemat ten powiela się w różnych sytuacjach. Pamiętam barwną dysputę na temat uprawiania przez kobiety zawodów, uważanych za męskie. Jednym z argumentów przeciwko była teza, że kobieta na budowie będzie rozpraszała pracowników. Rodzi się we mnie natychmiast pytanie, czy to jest problem kobiety. Jeśli murarz w pracy nie myśli o murarce, tylko o dupie Maryni, to winna jest dupa czy zainteresowany? Ja w pracy myślę o pracy, nie rozbieram nikogo wzrokiem, nie konfabuluję na temat wyuzdanych pozycji seksualnych, które mogłabym przyjąć w relacji z jakimś kolegą. Jeślibym takie myśli miała, to by znaczyło, że należy dołożyć mi roboty. Sugeruję właścicielom firm budowlanych kontrolować, czy pracownicy dokładają się do wzrostu PKB, czy też nie warto odchudzić załogi. Wtedy nie będzie się trzeba przejmować kobietami-budowlańcami.
Które, oczywiście, są kompletnymi idiotkami, co widać wyraźnie na załączonym obrazku.


100 komentarzy:

  1. Życie prywatne: Prezes, meni, koty,familia, but są przefajskie i obdzieliłyby parę blogasiów, ale żal fabryki...
    A ten pan co skarżył, a pośmiechujki z tym i owym, a żaluzje różnej maści, a ruganko Szefa, człowiek czekał na to...
    Wiadomo było, że się kiedyś skończy, bo sława przyjdzie, celebryctwo jakie, ktoś odkryje, wyczyta literki i o!
    A tak na marginesie to oświadczę, że są takie kobiety, co to i inżynierowi z petrobudowy i nałukowcowi z fabryki we łbie zamącą ;) no niech se radzi, wiadomo (jakiś ice bucket challenge???) ale trochę żal patrzeć na takiego bezwolnego co się na niezgorszej nóżce w szpileczce zawiesił... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inną rzeczą jest działalność umyślna, skierowana w konkretnego faceta, inną zakładanie, że gdy w pobliżu znajdzie się jakakolwiek kobieta (na budowie to raczej w stroju dość aseksualnym) - mężczyznom całe krew odpływa do członków. I nie mam na myśli rąk.

      Usuń
    2. Ja tak żartem ino niestety współczuję tym onym, co im krew z mózgu (?) odpływa i nie mogą pracować .Znamy takie nacje co im i policzek i włos przeszkadzają w koncentracji, więc kobita musi się namiociskiem zakryć i przez koronkę jakąś gapić.
      Chłopy są od innej małpy, owszem, ale wymagać można chyba prawie tyle co od kobiety ;).
      W pracy robić i o dupach nie myśleć, niezależnie od miejsca i placófffki. ;)

      Usuń
    3. Kropkę mi przeniosło, przepraszam.

      A błaganie "nie zamyyykać" wykrzyczałam i koszulę na piersi rozdarłam (nikogo nie podnieciło ;(
      A głos Zuzanny poniżej słuszny bardzo, jednakoż.
      Ale "nie zamyyykać" (rozdarłam i na plecach)_

      Usuń
    4. Idę po kolei, zaraz sprawdzę, co też Zuzanna :)

      Usuń
  2. O Twoich szefach i kotach mogę czytać bez końca. Skoro pierwsze odpada, zostają koty:-)
    A może o szefach w jakiejś małej tajnej grupce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale co? Drugi blog? Nie chce mi się, jak słowo daję.

      Usuń
  3. Zawsze można zmienić adres, o tak dla niepoznaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można. Ale należy pamiętać, że mnie się znajduje zwykle poprzez MbL.

      Usuń
    2. Ależ ej! Przecież możesz dać hasło :D i powysyłać tym, co Cię czytają, zaproszenia mejlowo i nikt inny nie będzie miał dostępu, o :D

      Usuń
    3. O tym myślę, kiedy mówię "zamknąć".
      Zamknąć na kluczyk.

      Usuń
  4. oł noł, żadnego zamykania!!!

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wycinanki starych wpisów.

      Usuń
    2. Po co? Prawo nie działa wstecz! Więc ani mi się waż.

      Usuń
    3. W końcu niektórych się obgadywało dosadnie, c'nie?

      Usuń
    4. No i? Kto chciał, przeczytał. Co się stało, to się nie odstanie.
      Nie wydaje mi się, by coś zaskoczyło Twoich współpracowników, czy szefostwo. Jaki jest koń, każdy widzi.

      Usuń
    5. Nie mów hop, gdy płoną lasy!

      Usuń
  5. Hm, dziwny ten pan Salwowski. Szkoda tylko, ze takich jest wiecej. Idac tym tokiem rozumowania, nalezaloby przystojnym facetom nosic na plazy/basenie koszule z dlugim rekawem, co by sixpackiem i muskulami nie rozstrajali biednych, wrazliwych i delikatnych kobiecych glówek. No ale co poradzisz, tacy sami sie sieja, niestety. Zostalo nam stawiac opór noszac bikini i pracujac w "meskich" branzach. itp.
    A co do bloga - to moze jakie haselko? Zeby dalej móc czytac o szefie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie, to tak nie działa. Tylko kobiety na mężczyzn, którzy potem mają grzeszne myśli. Kobiety są z natury aseksualne i nie mają takowych.

      Twój głos za zamknięciem, tak? Bo zahasłować pojedynczych notek się nie da.

      Usuń
    2. nie no, nie za zamknieciem, w zyciu!!!

      Usuń
    3. Przypomnij sobie, jak żyłaś, gdy nie znałaś mojego blogu ;)

      Usuń
  6. A ja za niezamknięciem. Trudno, fabryka świetne tematy podawała, ale i bez nich Twój blog jest świetny. Tyle wspaniałych blogów się zahasłowało niestety :( i tylko będę zazdrościć znającym Cię osobiście jeszcze bardziej chlip chlip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, może dobrze, że nie znasz osobiście. Dzięki temu parę mitów jeszcze istnieje i ma się dobrze.

      Usuń
    2. niech i tak będzie. Tylko anegdotek pracowych nie usłyszę;)

      Usuń
    3. Powiem Ci w tajemnicy, że Martuuha słyszy i większość uważa za nieśmieszne.

      Usuń
  7. Szkoda wpisów o fabryce. Ale już wolę szatkowanie niż zamykanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz oczywiście, jak mi się nie chce czytać tego wszystkiego od lutego?

      Usuń
  8. jakie zamykanie . No ,no,no,no ,no,no ja sie nie zgadzam. ja stanowczo protestuje. ja ,ja , kurde nie rób mi tego. zatchło mnie normalnie. Jak to zrobisz to ja cie na tym śląsku znajdę i tak nafaszeruję czekoladą że zobaczysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest argument. A jaka ta czekolada?

      Usuń
    2. Lindt . taka wielka i w dużych ilościach. Własne koty cię potem nie poznają, zobaczysz. A dopychać będę kulkami tej samej firmy aż ci te głupie pomysły z głowy wybiję . I wcale mnie nie interesuje co potem ze swoim tyłkiem zrobisz. O!!!

      Usuń
  9. Domyślam się, że podczytujący (li tylko i wyłącznie) głosu pewnie nie mają, ale na wszelki wypadek w imieniu milczących wielbicieli/-lek głosuję za szatkowaniem. Bo zahasłowanego nie dane nam będzie czytać, a to byłby wielki cios dla nudnej rzeczywistości :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają, mają. Co mają nie mieć. Mogliby się jednakowoż przełamać (jak Ty) i choć raz powiedzieć dzień dobry. Nie ma to tamto.

      Usuń
    2. Dzień dobry :) A.L.

      Usuń
    3. Dzień dobry.
      M.K.
      PS. Nie zamykać, nie zamykać, nie zamykać - pięknie proszę.

      Usuń
    4. No i wyszedł brak obycia i dobrych manier... Dzień dobry, a właściwie dobre popołudnie/ wieczór :-) I przy okazji wyjaśnię dlaczego się nie odzywam. Powód jest banalny, czytając z komórki przez czytnik rss nie mam możliwości komentowania, a jak już mam dostęp do komputera to zapominam co chciałam powiedzieć. Więc milczę...

      Usuń
    5. A ulżyj se i powiedz czasem coś od czapy. Piękną instrukcję znajdziesz tu:
      https://www.youtube.com/watch?v=ZzivIBKepP4

      Usuń
    6. Kobuszewski i Dudek - kocham, po prostu kocham :-) To jak tak to za jakiś czas coś znowu dorzucę od siebie.

      Usuń
    7. Bardzo proszę, byle nie pomidorem w twarz. A przynajmniej nie na nowe buty!

      Usuń
  10. Nie nie nie nie nie! Oł noł! Najn! Nie zamykać!
    PpM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zadzwonić do Chudej, bo ona coś takiego robiła i zapytać, czy post koniecznie trzeba wykasować, czy też da się go jakoś uniewidocznić.

      Usuń
  11. Dzień dobry zatem (uwaga, przełamuję się no :P). Ja jestem za ewentualnym zahasłowaniem bloga pod warunkiem, że stali czytacze (nawet ci milczący) będą mogli mieć do niego kluczyk. Takie rozwiązanie chyba nie ograniczałoby Cię aż tak bardzo Asiu i dalej mogłabyś pisać o wszystkim spokojnie. Pozdrawiam :) (dygam nóżką w pokłonie, a co ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozwiązanie ma jedną wadę (tak rozważam teoretycznie). Muszę pospraszać. I nigdy nie przyjdzie nikt nowy.

      Usuń
  12. A można na blogspocie założyć hasło na archiwum?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie - to jest jedyna wada blogspota, jaką kiedykolwiek znalazłam.

      Usuń
  13. Wiesz co, to będzie dla Ciebie tak czy siak wyzwanie. Niby o rodzinie, Zuzi czy Prezesie piszesz "niewinne" informacje, ale nie wiem czy chciałabyś by to w pracy wszystko wiedzieli (np. jak pisałaś z okazji 14 rocznicy z Prezesem, w kontekście złych czasów, które razem przeszliście)
    Mnie życie nauczylo, że nawet niewinne informacje mogą w pracy być powodem plot, zawiści lub wrednej "radości" że masz kłopoty... no, chyba, że jesteś bardzo lubiana ogólnie.

    Myślę, że będziesz teraz pisać czując czyjeś spojrzenie na monitorze, że tak się wyrażę. Zwłaszcza jak będziesz miała podły dzień i nie będziesz mogła tego z siebie wyrzucić, bo albo będzie chodziło o syf w pracy, albo będzie to zbyt prywatne dla "służbowych" oczu. Będziesz ważyć każde słowo.

    Też mi się nie podoba idea zahasłowania...ale to Ty musisz zdecydować jak się z tym będziesz czuła.

    Pozdrawiam, Zuzanna



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie masz rację (teraz wiem, o czym pisała Dziki lokator). Na to pisanie prywatności mam następujące plasterki:
      1. dawno jeż przestałam być anonimowa - wszyscy znacie mnie z imienia i nazwiska (a jeśli nie znacie, to łatwo je znaleźć) - już się z tym pogodziłam;
      2. w związku z powyższym nie piszę o różnych rzeczach, np. o kłopotach (żeby nie zostały wykorzystane przeciwko mnie).
      Szkoda by mi było stracić tych czytelników, którzy są milczkami. Bywają wiernymi milczkami. Ja też kiedyś czytałam różne blogi i się nie odzywałam. Nie wiedziałam, ile tracę, ale to zrozumiałam znacznie później, po pierwszych zadzieżgnięciach w realu. Może gdzieś czeka na mnie jakaś piękna przyjaźń i zabiorę sobie tę szansę?

      Teraz będzie grubo, uwaga.
      Tak naprawdę Wy wszyscy, którzy nie znacie mnie poza blogiem, nie znacie mnie w ogóle. Daję Wam kawałek mojego życia, ale to jest naprawdę tylko wycinek. Pewnych spraw po prostu nie można - z różnych przyczyn. I nie jest ich wcale tak mało.
      Blogowa gęba :)

      Usuń
  14. Dzień dobry - przełamuję się. A ja za zahasłowaniem. Ale tylko jezeli hasła zostaną również przydzielone milczącym wiernie czytającym :) Pozdrawiam z Wrześni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło Cię wreszcie spotkać obustronnie. Zachęcam do dialogu :)

      Usuń
  15. zahasłuj archiwum ( dlaczego podkreśla zahasłuj ?) na stornie zostaw kilka notek i już co do treści się nie wypowiadam czytam jak leci :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Psiakość, jakże to tak- bez wieści z fabryki ??? Muszę przyznać, że Twoje smakowite opisy relacji z Naczalstwem mają dla mnie również wymiar edukacyjny i szkoleniowy- pokazujesz, że Nie "siłom", a raczej "godnościom osobistom" można sobie radzić z pracowymi absurdami. Tak więc skłaniam się ku wnioskowi o zahasłowanie, z jednoczesną prośbą uniżoną o kluczyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porozmawiam z nim, żeby nie rozgadał. Bo szkoda tych wieści z fabryki, faktycznie.
      :D

      Usuń
  17. Popołudniowe dzień dobry :) Proszę nie zamykać na kluczyk, gdyż , albowiem czytając i pijąc poranną kawkę mam przed oczami to co już mi nie grozi. Czyli żaden szef, boss, kierownik, naczelnik czy inny wyżej stojący w hierarchii pracowej nie będzie narzucał swojego JAAA . Obecnie robię co chcę czyli mogę ale nie muszę. A że przy okazji dowiem się o innych życiowych sprawach to insza inszość pokoleniowa, czyli za moich czasów było tak a dziś jest tak, chociaż to tylko dwadzieścia lat różnicy. Samo życie. Ale jeśli już na kluczyk to poproszę również :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To i ja sie ujawnię Proszę nie zamykaj Bez fabryki przeżyjemy, ale bez Ciebie? K.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie wiem rób co chcesz....Katuj!Tratuj!Ja przebaczę wszystko ci jak bratu.Męcz mnie!Dręcz mnie
    Ręcznie!Smagaj, poniewieraj, steraj, truj!Ech, butem,Knutem,Znęcaj się nad ciałem mem zepsutem!
    Za cię,Dla cię W szmacie Ja pójdę na kraj świata,
    TYLKO BĄDŹ!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorpionelo... i to wszystko z pamięci! Luv!

      Usuń
  20. Kurna lola,no nie wiem, wypadałoby pójść w konspirę, tylko te tłumy skrytoczytaczy się zapłaczą,to żal.
    Z drugiej strony bunt w peirsi się podnosi,wolnosc słowa,wolnosc bloga na bloga!
    Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście zwęszyła to bardzo sympatyczna osoba. Odbędę dialog!

      Usuń
    2. Myślę,że dostarczysz odpowiednich argumentów ewentualnie skombinujem jaką łapówkę,żeby nie poszło w eter.

      Usuń
    3. Albo pojedynek. Do pierwszego zadrapania pleców.

      Usuń
  21. Nie no jakie zamykanie? Co to - tak chop i siup i zwiejesz? Ogonek podkulisz i w kacik uciekniesz? tak już to widzę, tylko mi to ni jak nie koreluje z nazwa tego bloga...
    (Sorki za brak ogonków w literkach, ale mam wybrakowanego o ogonki niektóre tabłeta :! )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O-gon-ki!
      Dla-wszyst-kich!
      O-gon-ki!
      Dla-wszyst-kich!

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Powiedziała martuuha, co zawsze może zadzwonić. I opieprzyć mnie - jak to ma w zwyczaju!

      Usuń
    2. Za kłapanie ozorem? Już Ty sama wiesz, to co Ci będę.
      Pisanie pod kluczem jest inne. I myślę, że nie chcesz. Ale co ja tam wiem...

      Usuń
    3. Pisanie pod kluczem kojarzy mi się z potrzebą wyrzucenia z siebie emocji, których z różnych przyczyn nie można ujawnić światu. Zasadniczo nie mam takich potrzeb.

      Usuń
  23. Nie zamykać, nie zamykać!! Bez Ciebie dzień będzie pusty.
    To pisałam ja - ujawniona:)
    Pozdrawiam z Wawy
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz, jak robię jednoosobową falę meksykańską!

      Usuń
  24. Było chlapać jęzorem, co ja teraz powiem jak mnie Mecenas zapyta co słychać u kotów??? Nie zamykaj, bez Twojej notki dzień stracony :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łomatkobosko! Jeszcze musielibyście nabyć własne koty! I co wtedy?!

      Usuń
  25. Kota i tak nabędziemy we wrześniu w zaprzyjaźnionym schronisku a jak Mecenas bedzie się dopytywał to powiem żeby podreptał przez ulice i ciutke dalej w bok i sam zapytał co słychac u kotów :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weźcie dwa. Naprawdę. Dwa jakoś tak lepiej ze sobą nawzajem.

      Usuń
  26. Gabo, weźcie dwa! Będzie kotom super fajno a i dla was więcej do miziania!

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam już w domu dwa owczarki niemieckie, przystawiam sie do berneńczyka więc dwa koty to pikuś, i tak czeka nas remont domu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabooo... Miałaś kiedyś koty? Bo czytając Twój wpis odczułam minimalny niepokój. Pies to jest stworzenie wzorowe, Gabo. Kot to jest dusza artysty, cyganeria w czystej postaci, krwawy i podstępny morderca o oczach anioła. Remont domu przy kocie, zwłaszcza dla niewprawionych, to jest tyle, co ziewnąć. Prrrr... szalona!

      Usuń
  28. Remont to będę miała pewny jak sie ta zwierzęca sfora zacznie ganiać i udowadniac które z nich jest alfa ;)) Dobry sposób na jego przyspieszenie, bo jak dotąd Mecenas zapiera sie kopytami i pustym kontem :)) Miałam kota którego ktoś wyrzucił w naszej okolicy, młody łazik, to go zgubiło, bo szalony posiadacz samochodu nawet nie zahamował. Znając moje psy sa w stanie zaakceptować pare czyli szczeniak i kociak, czyli maluchy do opieki. Atos nawet chciał karmić Sabusie wilczym sposobem, może kota nauczą szczekać :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że może być całkiem odwrotnie. Jednak każda z tych sytuacji równie będzie urzekająca :)

      Usuń
    2. E no ,ekipa jak się patrzy! Takie dobre domy ze zwierzyńcem. to jest to!

      Usuń
  29. Nie hasłować!
    Co będzie wtedy z takimi biednymi milczkami jak ja? Internety będą o wiele mniej ciekawe bez Waterloo :(

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zamykać! Co ja będę pod biurkiem z komórka czytywac?

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie zamykać, nie hasłować, nie szatkować, nie zakładać innego bloga (nie ma sensu). Masz tyle do powiedzenia i tak barwny język, że zrekompensuje to brak fabryki. To jest największy problem blogera, ile i jak mogę napisać. Oddech na monitorze to nasza codzienność, to jest ryzyko zawodowe ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam Twój komentarz w mailu na komórce, bo nie miałam dziś zbyt wiele czasu i nie udało mi się nic wrzucić. I myślę o nim przez pół dnia. To bardzo piękne, co napisałaś, wiesz? Dzięki!

      Usuń
    2. Och, och, jakże mi miło :)
      (dobrze, że mam wino - i poszła do lodówki)

      Usuń
    3. Nooo... czasem tam coś mądrego Ci wypadnie. Np. o tym winie ;)

      I poszła od razu.

      Usuń
  32. Ale, że jak to tak? To ja z podziemia wylazłam, głos wydałam, a tu zamykajom???? Eeee, nie podoba mi się taka opcja. Nie podoba. Bardzo. A jak zamknom i ohasłujom to dadzom wytrych? Uniżenie proszę uprzejmie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamkno. Nie poddadzo sie. Blog dla każdego!!!

      Usuń
    2. Brawa. Owacje. Wiwaty! Zasnę spokojnie!

      Usuń
    3. Teraz będziesz musiała mnie czytać do śmierdzi.

      Usuń
    4. Na to właśnie liczę!

      Usuń
    5. A ja liczę, że to nie nastąpi nazbyt szybko ;)

      Usuń
  33. Blog dla każdego! I mucha na dziko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy jest tak dziki, jak tylko potrafi!!!

      Usuń