22 września 2014

1915

Przemoc jest czymś odrażającym.

Ważne, żeby o tym mówić i to jak najwięcej. Żeby opisywać takie sytuacje bardzo dokładnie, bo przemoc ma wiele przejawów. To nie tylko obrazki kobiet z podbitym okiem, choć i te są straszne. To również twarze kobiet pokryte perfekcyjnym makijażem, który ma coś ukryć. To zalęknione oczy dzieci. To wzrok wbity w podłogę, unikanie czyjegoś spojrzenia. Przemoc nie zawsze jest prosta jak siniak, zadrapania, złamana ręka.

Czasem przemoc nie pozostawia śladów widocznych na pierwszy rzut oka. Ale zawsze czyni wielkie spustoszenie, które nie pozwala o sobie zapomnieć, nawet jeśli rany się zabliźnią. Gdy się dobrze trafi, ucieknie, znajdzie pomoc - można żyć dalej. Nie zawsze się udaje.
Przemoc to nie tylko razy. Przemoc to dotyk, słowa, a nawet pogardliwe milczenie. Przemoc to drzwi zamknięte na klucz - z jednej i z drugiej strony. Przemoc to bezustanna kontrola. Przemoc to niedawanie wiary czyjejś skardze - ta jest najstraszniejsza, bo pozostawia ofiarę samą lub skazuje na ostracyzm. Wyrzuca poza nawias. Każe milczeć. Nie pozwala się wyzwolić.

Bardzo mną wstrząsnęło to, co w komentarzu pod poprzednią notką napisała Kruszyzna, która doznała przemocy, niepozostawiającej śladów. Koszmarnej, obrzydliwej i uwłaczającej ludzkiej godności. Tej wtórnej również, bo gdy się przemogła i poskarżyła, nie dano jej wiary. Jak często obarczamy winą za krzywdę nie oprawcę, ale skrzywdzonego? Odpowiadam: bardzo, bardzo często. "Trzeba było nie...", "gdybyś nie..." wstaw dowolne. "Czy przypadkiem nie wyolbrzymiasz?"...
Protestuję!
Nie godzę się na to!
Nie pozwalam!

Jeśli zgwałcono kobietę - to jest WYŁĄCZNA wina gwałciciela.
Jeśli skatowano dziecko - to jest WYŁĄCZNA wina dorosłego.
Jeśli kogoś zelżono, pobito, odebrano godność - to jest WYŁĄCZNA wina agresora.
Gdy odwracamy wzrok, to godzimy się na przemoc i sami ją stosujemy.

Dlatego takie ważne jest przyjmowanie pewnych rozwiązań systemowych i edukacja, edukacja, jeszcze raz edukacja. Nazywanie rzeczy wprost, po imieniu oraz uczenie: "co możesz zrobić w takiej sytuacji". Podnoszenie świadomości społecznej, z naciskiem na służby, powołane do udzielania pomocy, ścigania, karania. Żeby nikt nie bagatelizował, nie odwracał wzroku, nie przerzucał nawet części winy na ofiarę.
Dlatego tak ważne jest przyjęcie konwencji o przeciwdziałaniu przemocy.
Dlatego tak ważne jest odrzucenie projektu ustawy o przeciwdziałaniu pedofilii, bo jest nie przeciw, a pro.

Tu nic nie wydarzy się z dnia na dzień. To jest ciężka i mozolna praca u podstaw. Miesiące, lata zmieniania nawyków i przyzwyczajeń.
Każdy z nas może coś zrobić.
Zacznij od siebie.
Patrz.
Patrz i mów.

14 komentarzy:

  1. To co napisałaś....będę patrzyła, będę mówiła. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ,niby to się wie,ale jednak przeczytać i kolejny raz uzmysłowić trzeba.Bo patrz i mów,to wcale nie jest łatwe a i wymaga odwagi cywilnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo. Większość ludzi milczy ze strachu właśnie. Ale, jak kiedyś napisała Krusz o wyborach: jednej mały głosik pomnożony przez 10 milionów daje całkiem niezłą siłę, prawda? :)

      Usuń
  3. wybacz, ale rozbawiło mnie stwierdzenie o służbach, to gorzki śmiech, nieco przez łzy... tak, cóż i służby, i kuratorzy i sędziowie... kto osobiście nie spotkał się z jakąkolwiek formą przemocy, zawsze będzie umniejszał tę o której słyszy i mówiącego będzie posądzał o wyolbrzymianie - tyle wiem...

    masz racje, przeciwdziałanie przemocy to mozolna, wieloletnia, długodystansowa praca u podstaw. praca trudna i wymagająca. coś czego nie da się odłożyć ani na później, ani na jutro...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie istnieje coś takiego jak instytucja. Wszelkie instytucje tworzą ludzie. Sama powiedz - czy czasem zdarza Ci się załatwić jakąś sprawę, która szła jak po grudzie, dzięki życzliwości jakiegoś człowieka?
      Mówmy - jest szansa, że będziemy wysłuchani. Jeśli zmilczymy - nasze szanse są żadne.
      I oprócz tego wymagajmy, by nasz głos zyskał ramy prawne. Bo to zobowiązuje. I można sie poskarżyć. Krok za krokiem, krok za krokiem...

      Usuń
    2. poza tym wszystkim, to te nasze służby nie mają pojęcia o własnych procedurach i własnych, ich obowiązujących przepisach - to też trzeba potraktować i dorzucić do tematu "pracy u podstaw" ... niestety mając w ręku wyrok z klauzulą natychmiastowej wykonalności, z niezbędnymi pieczątkami, okupiony nerwami, strachem i innymi przykrymi doświadczeniami, kiedy wydaje się, że prawie jesteś bezpieczna, nagle rozbijasz się o to, że policja nie chce pomóc, ani interweniować... bo trzeba poczekać 14 dni... bo nie znają przepisów prawa!!! owszem -prawo u nas zmienia się często, gęsto i zaskakująco, ale to nie jest usprawiedliwieniem aby po 2 latach obowiązywania przepisów, policja z interwencyjnej nadal ich nie znała... a później są przypadki, że zakatował żonę, albo znęcał się nad dziećmi, czy molestował... i że ktoś z boku nic nie robił... zwłaszcza w sprawach i chwilach kiedy liczą się minuty... a oni każą komuś czekać 14 dni bo są niedouczeni i leniwi w zakresie zgłębiania przepisów na własną rękę... kończą na tym co na szkółce im DAWNO powiedzieli... oni, i to nie wszyscy, na bieżąco mogą zadbać o tężyznę fizyczną na siłowni... bo biceps ładnie w czarnym "tiszircie" wygląda...

      wybacz, ale poruszyłaś temat, który jest dla mnie bardzo drażliwy, bardzo osobisty i generuje spore emocje

      a o bezduszności, ignoranctwie i niedowierzaniu ze strony tych wszystkich, którzy powinni pomagać (nie tylko o policji) w przypadku każdego przejawu przemocy... mogłabym długo i dużo. zdecydowanie zbyt długo i zdecydowanie zbyt dużo

      Usuń
    3. Przepraszam jeśli ukłułam Cię w czułe miejsce, jak rozumiesz - nie mogłam tego wiedzieć. Ale mimo wszystko dalej uważam, że trzeba mówić, mówić, mówić. Właśnie po to, żebyś nie musiała katować się złymi wspomnieniami. Żeby miliony kobiet, dzieci nie czuły się bezradne.

      Usuń
    4. Łot - w żadnym, ale to żadnym razie nie, nie ukułaś mnie, nie sprawiłaś mi przykrości, ani nic w tym zakresie - też zawsze uważałam, że o takich rzeczach należy mówić głośno, że nie ma nic gorszego niż domowe 4 ściany i wysiłki aby wszystko tam zatrzymać - często za to płaciłam i płacę... ludzie często to co mówię postrzegają jako wyolbrzymione, zmyślone, nierealne, wypaczone przez emocje, czy nierzeczywiste - bo takie rzeczy to tylko w TV... albo w książce, albo... jeśli mam żal do czegoś - to do systemu, który ma narzędzia aby chronić, ale zupełnie nie umie ich stosować, nie wie jak to robić, a często, nazbyt często, nawet nie wie, że posiada te narzędzia... i o tym trzeba mówić głośno i otwarcie, aby ktoś umiał sam z własnej inicjatywy śledzić zmienność przepisów gdy jego praca się o nie opiera ORAZ i PRZEDE WSZYSTKIM aby KTOŚ INNY miał odwagę powiedzieć po kolejnym podbitym oku, do lekarza rodzinnego - wystaw zaświadczenie o tym co widzisz, bo mam prawo o nie poprosić, a ty masz obowiązek je wystawić gdy proszę - bez wstydu, bez poczucia upokorzenia, bez poczucia alienacji i bycia ocenianym... aby takie osoby, nie bały się nagrać tych wszystkich słów upokorzenia i gróźb, bo przecież większość telefonów ma takie funkcje... ba przede wszystkim, aby w końcu przełamać strach i zadzwonić po pomoc... aby nie bać się wywiadu niezbędnego do sporządzenia niebieskiej karty... właśnie dlatego wszystkiego i po to by może choć jedna osoba z takiej wiedzy skorzystała - należy o tym mówić głośno i wciąż i powtarzać... choć to wszystko to dopiero początek walki o siebie i swoje życie :)

      http://spokojna-noc.blog.pl/

      Usuń
    5. To dobrze. Znów jesteśmy jednomyślne :)

      Usuń
  4. Mówiłam. Usłyszałam od dorosłych kobiet: "to jest nasz ojciec i zawsze będziemy go bronić". Zawsze, czyli nawet wtedy, gdy popełnił rzecz haniebną.
    Mówiła moja przyjaciółka. W instytucji, która z założenia ma chronić, usłyszała, że nie mogą jej pomóc, bo doświadczyła, tu cytat: subtelnej formy przemocy. Było nękanie, przemoc fizyczna, groźby i wiele innych "atrakcji", wszystko w białych rękawiczkach.
    Przykłady można mnożyć. Przyzwolenie społeczne na różne formy przemocy wobec kobiet, dzieci jest przerażające.
    Kiedyś, tak jak Kruszyzna, nie umiałam mówić. Milczałam wbrew sobie. Gryzłam się, Obwiniałam. Z czasem przyszła odwaga płynąca z przekonania, że to przecież nie moja wina.
    I teraz, wbrew wszystkiemu, nie przestanę mówić. I cieszę się, że, wbrew wszystkiemu, jest nas dużo. Dużo tych, które/rzy będą patrzeć i mówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo! Takich postaw właśnie nam trzeba. Nam wszystkim :)

      Usuń
  5. Dużo myślę o tych wszystkich "trzeba było" i "sama sobie winna". Chci8ałabym wierzyć, że to tylko strach. Strach przed tym, że i nam się to przydarzy, więc i próba zracjonalizowania "mnie to nie spotka, bo ja do tego nie dopuszczę, a jego/ją spotkało, bo sam się o to prosił...".

    Ale co, jeśli to jednak coś więcej? Okrucieństwo bez wytłumaczenia? Nie wiem. Rozpaczliwie chcę szukać wytłumaczeń na rzecz człowieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można w każdym widzieć wyłącznie dobro, ale kiedyś człowiek się w końcu obudzi, że to prowadzi na manowce.

      Usuń