25 września 2014

1920

Update (tym razem na początku).
Nie wiem dlaczego, ale byłam pewna, że głosowanie jest w piątek. I się pomyliłam. Sejm konwencji nie przegłosował /źródło/. Porażka na całej linii.

Dziś ostatni wieczór przed głosowaniem nad ratyfikacją Konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Dużo się o tym pisze, dużo mówi. Pada wiele słów złych i pełnych nienawiści. Nie potrafię zrozumieć, jaki można mieć interes w odrzucaniu tej konwencji. Dlaczego taka instytucja jak kościół katolicki usiłuje ją zablokować. Kim trzeba być, żeby nie dostrzegać priorytetu ochrony kobiet i dzieci?

Obejrzyjcie, proszę TEN FILM. Występująca w nim Leslie Morgan Steiner opowiada na konferencji TED o swoim życiu. Mówi prosto z serca o rzeczach strasznych i szokujących. Tym bardziej, że gdy się nad nimi zastanowić - wcale nie są nam obce. Nawet jeśli szczęśliwie należymy do tego odsetka osób, które przemocy nigdy nie zaznały, to widzieliśmy ją nieraz. A właściwie staraliśmy się nie widzieć.

TED (Technology, Entertainment and Design) to konferencja naukowa, organizowana przez amerykańską Sapling Foundation. Jej celem jest popularyzacja – jak głosi motto – "idei wartych rozpowszechniania". Zaś sama Leslie Morgan Steiner apeluje o to, o co niedawno ja: patrz i mów. Bo przemoc karmi się milczeniem.

Dla nieangielskojęzycznych: po zastartowaniu filmu w prawym dolnym rogu zobaczycie ikonkę dymku (jak w komiksach) z kropeczkami. Naciśnijcie ją i wybierzcie język polski, a na ekranie pojawią się napisy.

9 komentarzy:

  1. Łatwo się mówi: patrz i mów. Trzeba wiedzieć komu powiedzieć, żeby rzeczywiście pomóc, inaczej można tylko zaszkodzić. Mamy inną mentalność, inną kulturę, inny SYSTEM SOCJALNY, inny system POMOCY PSYCHOLOGICZNEJ. Leslie ma rację - nie odchodzą, bo odejście to zagrożenie. Słuchałam tego i widziałam moja siostrę w podobnej sytuacji. I widziałam to co ja wtedy widziałam, a ona nie - pierwszy i drugi etap przemocy - jak z obrazka. Problem polega na tym, ze NIE MA DO KOGO IŚĆ Z TYM PROBLEMEM. Wychodzenie w tego problemu to był koszmar i trauma dla nas wszystkich mojej siostry, mnie, naszej matki itd. NIE MAMY KOMU POWIEDZIEĆ, żeby zareagował uratował, wyzwolił. Pistoletem jest zabiorę ci dzieci, wyśle cie do zakładu psychiatrycznego itd. Jesteśmy sto lat za murzynami w sprawach pomocy ofiarom przemocy. Po odrzuceniu tej poprawki nawet tysiąc. ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie szukaj wymówek - tylko mów o tym, to co piszesz - to są wymówki...
      tak, jak mówi Leslie - mów wszystkim... będzie bolało jak cholera, bo będzie i niedowierzanie, i negacja, i odrzucenie, ale otwarte i głośne mówienie WSZYSTKIM, zwłaszcza tym, którzy nie chcą słuchać - to jedyna metoda, aby samej sobie poukładać wszystko w sobie... jeśli nie zaczniesz układać tego w sobie - to nikt z zewnątrz nie będzie w stanie Tobie pomóc...

      Usuń
    2. Cieszę się, że demirja odpowiedziała, bo ona wie, o czym mówi. Ona to zna z doświadczenia. Tak, trzeba mówić wszystkim. O wiele trudniej jest skrzywdzić żonę czy dziecko, gdy ludzie o tym wiedzą. Choćby pani z warzywniaka.
      Ale mam pełną świadomość, że to trudne, bo - jak piszesz, Olu, u nas ofiary dotyka ostracyzm.
      Jednak tym bardziej trzeba mówić, a nie udawać, że takie rzeczy nie mają miejsca.

      Usuń
    3. Łot... wybacz za swoistą autoreklamę, ale może Anonimowa osoba zerknie na to co przyszło mi do głowy po obejrzeniu filmiku, który wrzuciłaś... jak się nie zgadzasz na taką "autoreklamę" to - wywal ten komentarz (nie będę mieć Tobie tego za złe, ani nic z tych rzeczy)

      http://spokojna-noc.blog.pl/2014/09/26/milczenie-jest-przyzwoleniem/

      Usuń
    4. Akurat się nie zgadzam. Już lecę czytać :)

      Usuń
  2. OOOOO
    ... dlaczego księżulkowie nie chcą wspomóc tak szczytnej idei? To proste jest. Sami są ofiarami bardzo często, a więc musieli by przyznać, że w swoim życiu doznali przemocy, bądź byli jej świadkami, a do tego i może przede wszystkim... ilu katom, ilu oprawcą, każdego dnia, czy tygodnia dają rozgrzeszenie i usprawiedliwienie... i wymówkę, że Bóg im wybaczy jeśli będą prawdziwie żałować... a oprawcy żałują, prawdziwie żałują - tylko cholernie krótko i szybko o swoim żalu zapominają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to pytanie zadałam tylko, żeby zaznaczyć temat, bo wiem, dlaczego są przeciwni. Obecna sytuacja kobiet jest również narzędziem opresji ze strony kościoła i jest kościołowi na rękę. Dlatego nie mówią. A jeśli pojedynczy przypadek się zdarzy (jak Lemański) to mu się zamyka usta.

      Usuń
  3. Jak przeczytałom o odrzuceniu konwencji, to chciałom czynić przemoc, czyli komuś nastukać. I te kobity, bo posłankami nie umiem ich nazwać, które nie życzą sobie, żeby ktoś im naprawiał rodziny. Czy one w ogóle czytały to, przeciw czemu głosowały? Czy mają tak wyprane mózgi? Wrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyń sobie, ile tam chcesz, bo przepis nieprzegłosowany. Można korzystać do wypęku.

      Usuń