20 września 2014

1911

Pranie.

Niesamowita historia, jak to się mnoży. Potrzebowałam tygodnia, żeby znaleźć kosz na pranie po wyjeździe Zuzi. Obecnie znów go szukam. Fascynującą właściwością obecności mojego dziecka w domu jest fakt, że ile bym pralek nie załadowała, nie puściła, nie wywiesiła - kosz zawsze jest pełny.
Białe poszły, teraz czarne. Kosz nabrzmiewa kolorem.

Nie mamy balkonu, więc w aktualnej aurze jesteśmy skazani na wolne schnięcie. Sytuacja zapewne poprawi się, gdy zostanie włączone ogrzewanie. Do czego się nie kwapimy z przyczyn oczywistych. Ach, gdy w końcu kupimy ten dom, całe lato będę suszyć na słońcu. Piękne. Lubię pranie pachnące słońcem i świeżo skoszoną trawą. W dodatku przy pogodzie można to robić nawet dwa razy dziennie. Przewiduję wszechogarniającą czystość.

***
Buty muszę zawieźć do szewca hurtem. Tu fleczki, tu zelowanie, tu się wkładka odkleiła. Uzbiera się z dziesięć par, pan się zapewne ucieszy. Dostaję u niego zniżki dla masowego klienta. Pracuje szybko, schludnie i jest pomysłowy. Widziałam pantofle, w których obniżył koturny i obcasy. Idealnie, bez najmniejszego śladu. Geniusz szewski w czystej postaci.

***
Kupiłam sobie w perfumerii internetowej.


Zapach oczarował mnie już dawno temu. Jest taki... inny.
Paczkomat właśnie doniósł, że zaprasza serdecznie. To lubię, panie, to lubię. Szybko i skutecznie. W dodatku nie pobrano za przesyłkę, więc nie mogę napisać, że tanio. Za darmo. Perfumeria nazywa się Perfumesco, już u nich kupowałam i nigdy nie miałam zastrzeżeń. Różnice w cenach są... hmmm... znaczące. W omawianym przypadku wynoszą 230,00 zł na sztuce.

Za to kończą mi się różane. I to akurat teraz, gdy kupiłam żel do mycia o takim zapachu. Lirene.
Pewnie by się nie kończyły, gdybym onegdaj nie potłukła praktycznie nietkniętej pięćdziesiątki, co stoi mi kołkiem do dziś. W każdym razie łazienka pachniała różami przez jakieś dwa miesiące. Mam małą łazienkę.

***
Zuzia nieobecna, więc na obiad naleśniki. A jutro knedle ze śliwkami. Od poniedziałku dyżury przechodzą na Pana. Bardzo to praktyczne, nie mogę powiedzieć.

16 komentarzy:

  1. Pranie już tak ma:) Ale nie narzekam, bo lubię;) nie mylić z prasowaniem, bo nie lubię.
    Dalsza część notki mnie zainteresowała z czysto filozoficznej stromy... ile kosztują perfumy, skoro różnica w cenie przekracza 200 zł?.... zadumałam się i wyszło mi, że nigdy nie kupiłam sobie perfum... straszne! (aczkolwiek posiadam, otrzymałam w darze, głównie od teściowej, ale z pewnością są to same podróby:P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Sephorze kosztują 429, ja kupiłam za 199. Wiem, że z czysto filozoficznej, ale poczułam się zobowiązana, żeby Cię poinformować :)

      Usuń
    2. Jak już kiedyś zużyję te dary (tak na oko za 15 lat), to sobie sama kupię takie jakie mi pasują, o!!!;)

      Usuń
    3. Podpowiadam: stłukło się.

      Usuń
  2. Bardzo lubię paczkomaty - czuje się wtedy takie niezależne... I owszem, chciałobym mieć dom, może być tylko wielkości mego mieszkania, również po to, żeby wieszać pranie na dworze. Niby mam balkon, ale w pokoju ptaszków, więc w sumie jest atrapą, a czasem wspominam jak to na wsi chodziło się do sadku za stodołą z michą pełną prania i wiadereczkiem klamerek. Mrrau..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. I zupełnie inaczej pachnie suszone na balkonie, a inaczej - w ogrodzie. Nie wiem czemu.

      Usuń
  3. Intrygująca buteleczka. Zdradzisz co to, czy przeszukiwać tą perfumerię? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pranie to jest nic. Prasowanie! Nigdy się nie kończy, zawsze zalega, jak wyrzut sumienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie. Każdy prasuje swoje rzeczy przed wyjściem. W szafie i tak się mną, więc uważam, że prasowanie na zapas nie ma sensu.

      Usuń
  5. Sprawdziłam, ceny niższe, od dzisiaj biorę rozwód z Sephorą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez jakiś czas byłam podejrzliwa jeśli chodzi o oryginalność produktów, ale podróbek nie stwierdzono.

      Usuń
  6. Dziekuję, fajna strona,moze się iedyś przyda ,kto wie;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak jest ładna pogoda, to w lecie i 4 pralki prania oblecisz w ogrodzie w jeden dzień. Tajemnica tkwi w umiejętnym przestawianiu suszarki do słońca :P Wiem, co mówię, bo praktykowałam nie raz. A pościel jak pachnie!

    Dzięki za polecenie sklepu perfumiarskiego. Ja kupowałam w e-glamour, ale coś mi się zdaje, że mi jakiś wybrakowany egzemplarz przysłali, bo szybko przestaje pachnieć. Poprzedni takie same miałam z Super Pharmu i nie miałam zastrzeżeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję, że w samych perfumeriach jest bardzo duży narzut.

      Usuń