14 września 2014

1903

Na fejsie lata taki łańcuszek, do którego za cholerę nie chciałam dołączyć. Niestety spodziewałam się, że prędzej czy później ktoś wywoła mnie do odpowiedzi. I będzie masakra. Jednak nie spodziewałam się tego po Kruszyźnie. To jest dobra kobieta. I taki wyskok!
Ludzie, tego nie da się zrobić! Myślę od tygodnia i nawet notatki sporządzam. Tydzień ma 7 dni. To 168 godzin. 10 080 minut. 604 800 sekund. Za mało.
Z czego wnioskuję, że nic więcej nie stworzę.

"10 książek, które w istotny sposób wpłynęły na twoje życie".

1. Elementarz Falskiego i, trochę nietematycznie, prasa codzienna epoki socjalistycznej. Miałam trzy lata i sama nauczyłam się czytać, bo rodzice bezustannie rżnęli mnie na terminie rozpoczęcia wieczorynki. Zrozumiałam, że na analfabetyzmie daleko się nie ujedzie. Któregoś dnia usiadłam przed telewizorem i na głos przeczytałam planszę "Telewizja Polska, program 1". Matka zadławiła się zupą. Nie pamiętam, jaka to była zupa.
2. W. Sutiejew "Bajeczki z obrazkami" ilustrowane przez autora. Uwielbiałam i wielokrotnie płynnie powracałam z końca do początku. Dowiedziałam się z tej książki kilku wartościowych rzeczy o ludzkich postawach. Ekhm, ekhm.
3. Maria Kędziorzyna "Serce w plecaku. Historie fantastyczne dla młodzieży". Szczególnie lubiłam te fragmenty, gdy żołnierz opowiadał (np. o srogim królu, nieszczęśliwej królowej i o królewiczu Niedźwiedziu - moje ówczesne odkrycie: me-ta-fo-ra). A piosenkę o sercu, co to - zakochane - wyrwało się z głębi duszy i poleciało za wojskiem, zdarza mi się podśpiewywać pod prysznicem do dziś (Tę piosenkę, tę jedyną/ śpiewam dla ciebie, dziewczyno./ Może także jest w rozterce/ zakochane twoje serce./ Może potajemnie kochasz/ i po nocach tęsknisz, szlochasz./ Tę piosenkę, tę jedyną/ śpiewam dla ciebie, dziewczyno).
4. Maria Terlikowska "Dwa koty i pies trzeci". W roku wydania tej książeczki liczyłam sobie już wiosen pięć, więc gęsto zadrukowane strony nie były mi straszne. Wcześniej zresztą też nie. Ta lektura wywołała we mnie niejasne skojarzenie, że psy są kochane i dobroduszne, ale średnio mądre. Natomiast koty...
5. Wanda Majerówna "Groszek i Natalia" z ilustracjami Krystyny Sienkiewicz. Sądzę, że to TA Krystyna Sienkiewicz. Po lekturze nadal wierzyłam, że pies może być najlepszym przyjacielem człowieka. Nawet jeśli nieprzesadnie lotnym.
6. Janina Porazińska "Kichuś Majstra Lepigliny" oto pierwsze zetknięcie z wpływem alkoholu na organizm. Literatura dość wcześnie odarła mnie ze złudzeń.
7. Adam Mickiewicz "Pani Twardowska". Całkiem przyzwoitej długości poezja, zawierająca liczne trudne wyrazy (lulki palą? hulanki? Mefistofilu?!). Wyryta na pamięć w porażająco krótkim czasie.
8. A. A. Milne "Kubuś Puchatek" i "Chatka Puchatka" w tłumaczeniu Ireny Tuwimowej. No, sorry... Dla mnie to zawsze będzie PANI Sowa.
9. Tove Jansson - Muminki (wszystko). Ach... Muminki! Całkiem niedawno Prezes kupił mi całą serię, wydaną przez Naszą Księgarnię. W twardej oprawie. Piękny prezent.
10. Antoine de Saint-Exupery "Mały Książę" (z akwarelami autora). Do dziś odkrywam tam treści, które dziwnym trafem przeoczyłam.

Wszystkie te książki (i nie tylko) posiadam do dziś w bardzo dobrym stanie. Po niektórych pobazgroliła Zuzia, aż dziw, że żyje i ma wszystkie palce, prawda?

Mam nadzieję, że udało mi się z grubsza obskoczyć lata 1976 (kiedy po raz pierwszy wkroczyłam SAMA do tajemniczej krainy słów) - 1979. Kruszyzno... jeśli chcesz poznać top ten literatury czyjegoś życia, musisz uderzyć do kogoś innego. Ja nie potrafię. Po prostu książki wywierają na mnie istotny wpływ. Czego bym nie wypisała, zawsze coś pominę. Wszystko w moim życiu składa się ze słów. Świadomie - od 38 lat. Mniej świadomie... pewnie od urodzenia.
Najbezpieczniej czuję się w bibliotece. Jakkolwiek to słowo rozumieć.

36 komentarzy:

  1. Jestem pod wrazeniem, jak to wszytsko ladnie zapamietalas!!! Jestem z tego samego pokolenia i wszystkie ksiazki znam, i jak sie zastanawiam nad nimi to kazda jedna moglaby sie znalezc na mojej liscie. Ale 10 ksiazek to zdecydowanie za malo. Czytam ok 4-7 ksiazek miesiecznie, i nie wyobrazam sobie wybrac z tej ilosci 10, ktore zdecydowanie na mnie wplynely. Bo w sumie w kazdym okresie zycia jakas literatuta wplywa na mnie w jakis sposob. U mnie na facebooku jest notka z tego lancuszka, zaraz Cie oznacze. Milej niedzieli zycze!

    OdpowiedzUsuń
  2. A bo takie łańcuszki to wymyśla ktoś, kto przeczytał pewnie książek 11, z czego jedna mu nie podeszła. Karkołomne zadanie, też mnie dopadło, nawet się porwałam, wymieniłam bez większego zastanawiania się, a dzisiaj ta lista wyglądałaby już inaczej.... No nie da się i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to nie jest taki głupi pomysł. U kilku osób zauważyłam pozycje, do których chcę wrócić lub nawet przeczytać pierwszy raz :D Może ktoś inny tez skorzysta.

      Usuń
  3. "Bajeczki z obrazkami" mam, kocham, nikomu nie oddam:) Nie miałam jednak pojęcia, co oznacza W przed Sutiejew, więc dla mego szczenięcego łba był to zawsze WARIAT Sutiejew :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Władimir ;)
      Ale rzeczywiście - nigdzie w książce nie ma rozwinięcia. Sprawdziłam!

      Usuń
  4. Tak, rola prasy prlowskej i u Anonimowej byla niemała, co tu udawać była kluczowa, gdyż na Trybunie Ludu używanej do zabezpieczania świeżo zapastowanej czerwoną pastą podłogi Anonimowa czytać się nauczyła, bukwy stosownych rozmiarów i można było przez pół chałupy przeleźć w poszukiwaniu dużych albo czerwonych, no zabawa tylko co teraz dziękować naczelnemu z 1975 czy pochwalać zaradność rodzicielki i talenta w rozrzucaniu tych płacht? Trybuna jako pozytyw uhuhu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trybuna Ludu miała lepsze wstępniaki niż Trybuna Robotnicza!

      Usuń
  5. No i rysa na naszym związku, mą szeri. Nie mogę polubić Muminków. Próbowałam, niet. Jak tu dalej będziemy żyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś słyszałam taką teorię, że ludzie dzielą się na fanów Kubusia i fanów Muminków. Jestem zaprzeczeniem tej teorii. Za to nie trawię Chmielewskiej.

      Usuń
    2. O, to masz u mnie podkoszulek z napisem " nie mogę Chmielewskiej"...Jak tylko oczywiście zrobię ten pierwszy, dla siebie. A i tak myślałam, że potrzebny światu tylko jeden.

      Usuń
    3. Czuję się wyrzucona poza nawias społeczeństwa. Bo podobnież u mnie z Kubusiem. Co jest?!

      Usuń
    4. @B.zapiski
      Rozpoczynam odkreślanie dni w kalendarzu. Czekam, mam na piśmie, nie wykręcisz się!

      @pandeMonia
      Nic. Nie jest ładne, co jest ładne, tylko co się komu podoba.

      Usuń
  6. Nie pomnę w jakim wieku nauczyłam sie czytać, ale do szkoły poszłam juz jako swiatłe dziecię, ba nawet na zegarku sie znałam jak mawiała moja babcia. "Dzieci z Leszczynowej Górki" Marii Kownackiej to książka z dzieciństwa którą wspominam z sentymentem.

    OdpowiedzUsuń
  7. O,to ja się nie dzielę,lubię i Kubusia i Muminki, i Dzieci z Bullerbyn!:)

    Za to Musierowicz nie:)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Od "Dzieci z Bullerbyn" zaczęła się moja nienawiść do szkolnych lektur. Czytywałam namiętnie wszystko, co mi w ręce wpadło, chyba że było lekturą. Niestety. I książek Musierowicz, podobnie jak Dora, nie lubię. Próbowałam się przełamywać ale nie idzie mi i już.
    PpM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektura to rzeczywiście jakieś magiczne słowo. Od samego początku dzieciom robi się od tego niedobrze. Zadaniem dla nauczycieli byłaby próba odczarowania.

      Usuń
  9. No tak, zbieram szczękę z podłogi. Za średnio inteligentne psy Maria Terlikowska ma u mnie krechę ;)
    Następnym razem, jak puszczę łańcuszek, nie omieszkam zamieścić gwiazdki.
    * pytanie dla statystycznych Polaków.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt Ci nie odpowie, bo każdy chce być jedyny w swoim rodzaju ;)

      Usuń
  10. No a Tajemniczy ogród? Hę? Jak to tak, bez Tajemniczego ogrodu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówimy o czasach, kiedy miała 3 do 6 lat. Tajemniczy ogród (i pozostałe części) były później. Nesbit. Mongomery. Niziurski. Nienacki. Szklarski. May - ten szwabski oszust ;) I inni.
      Też za udział wzięli.

      Usuń
    2. A tak tak, teraz to widzę. :) Co ja się nakrzywiłam jak się dowiedziałam kim Karol May był i w jaki sposób pisał swoje książki. No wredny no. Dzieciom się takich rzeczy nie robi.

      Usuń
    3. Uwaga, cytat z "Rejsu":
      - Nie można być równocześnie twórcą i tworzywem!

      Nie myśl o autorze, ciesz się prozą :)

      Usuń
  11. Tajemniczy ogród i Mały książę obowiazkowo ,Andersen,
    i jeszcze Tomków czytałam .I szło z domowej biblioteczki jak leci,kryminały,powieści, po opowiesci niesamowite ,poxniej biblioteki miejskie;)))
    Lektury nie były mi zbyt straszne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie. Za pomocą "W pustyni i w puszczy" to nawet wygrałam konkurs literacki.

      Usuń
    2. Ja w ogóle miałam prościej - wychowałam się w bibliotece miejskiej z pełną dowolnością doboru książek do wypożyczenia. :)

      Usuń
    3. Ha! Ha! A ja się wychowałom w jednej bibliotece szkolnej, a drugiej pedagogicznej, co może tłumaczyć upodobanie do literatury popularnoonaukowej.

      Usuń
    4. Dlaczego ja nie miałam tak dobrze?!!!

      Usuń
  12. Tak, za cholerę nie chciała dołączyć, a innych to podpuszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wywołuję kogoś do odpowiedzi? Ja tylko szepnęłam, że rozkoszuję się oczekiwaniem na Twoje wypociny. Było warto.

      Usuń
  13. Najpierw elementarz, potem długo, długo nic, a potem "Moja rodzina i inne zwierzęta" Durrella. Poza tym książki mają na moje życie wpływ codzienny.

    OdpowiedzUsuń