600 kilometrów w tyłku
Niejasne przeczucie podniosło mi dziś głowę o 6.00. Następnie za włosy ściągnęło mnie po schodach i zawlekło do kuchni. Tam nastawiło pełny czajnik wody, wyciągnęło z szafki termos i wykonało śniadanie na wynos.
Już w samochodzie niejasne przeczucie objawiło się w całej krasie.
- Jesteś już w pracy? – zapytał małodziarski głosik w słuchawce.
- Eeeee tam. Mam dosyć tej roboty, rzucam ją! – odpowiedziałam przewrotnie, spodziewając się dalszego ciągu.
- Przyjedź do mnie – poprosił małodziarski głosik.
- Kochana! Solidna firma spełnia najskrytsze marzenia swoich klientów ZANIM zdążą sami je wymyślić. Jestem już w drodze, będę za kwadrans.
- A to dobrze – głosikowi wyraźnie się poprawiło.
- Spałaś choć trochę? – zapytałam.
W słuchawce zapadła taka krępująca cisza.
- Wszystko jasne – odpowiedziałam ciszy – Zaraz tam będę.
- Boże, skąd wiedziałaś??? – zapytała druga-mama łakomie wpatrując się w termos.
- Mówiłam ci, solidna firma, pamiętasz?
- Zrobiłaś mi kawy?
- A czego byś się napiła?
- Herbatki.
- Nasz klient, nasz pan! – odpowiedziałam, nalewając do kubeczka herbatki z cytryną.
- Jakiś skunks ukradł mi cały ręcznik papierowy – oznajmiła druga-mama znad kubeczka.
- Tam masz trochę – pokazałam kciukiem na siatkę z ręcznikiem i bułeczkami.
Tym razem o nic już nie zapytała.
Koło 18.00 odstawiłam do domu ofiarę chirurgów, własnych protoplastów, a także wymieniłam samochód „na trasę” na „miejski”, bo tamten mi nie pasuje do sznurowadeł i wpadłam do kliniki.
Drugi-tata akurat łaskaw był nie spać. Pomachał mi na powitanie.
- Same kobiety cię odwiedzają – uśmiechnęła się druga-mama – jestem zazdrosna.
Drugi-tata uniósł pytająco brew.
- No: Beata, Krysia, a teraz Asia. Znasz Asię, prawda?
- Znam – odpowiedział drugi-tata – a potem zmrużył oko i dodał – ale zupełnie nie wiem, czego można się po niej spodziewać!
Biorąc pod uwagę, że w poniedziałek oznajmił mi, że jeszcze się zastanowi, czy moja opieka mu się opłaca, jego tyłek w lipcu będzie siny od moich kopniaków.
- Co jadłaś? – zapytałam na korytarzu przewrotnie, by nie zadawać pytań zamkniętych i nie dać się zbyć.
- Bułkę! – podejrzanie szybko odpowiedziała druga-mama.
- Czy to może ta sama bułka, którą mydliłaś mi oczy rano?
- Była O-GROM-NA! Poza tym piję soczki, wiesz? Takie marchewkowe. One są zupełnie, jak zupa!
Ręce opadają…
Ale prawdziwy cud zdarzył się koło 19.00, kiedy zadzwoniła Krysia i powiedziała, że załatwiła, żeby znajoma pielęgniarka z sąsiedniego oddziału została z drugim-tatą na noc.
Krysiu – jesteś cudowna.
Druga-mama wreszcie się prześpi.
Drugi-tata ma mieć operację jutro jako pierwszy w serii. Nie bardzo wiemy, o której godzinie, więc na wszelki wypadek wcale nie idźcie spać i zacznijcie trzymać kciuki JUŻ.
Będę tam z drugą-mamą od 8.00.
Komentarze
Prześlij komentarz