1399

Otóż, moi drodzy, jestem porażona, jak mało macie roboty w wigilię, że siedzicie tutaj i czytacie jakieś bzdury archiwalne - hehe. Tak na marginesie - dzięki czyjemuś grzebaniu odświeżam sobie różne starocie, do których nie zajrzałabym pewnie nigdy. Fragment z króliczą mordką i pękaniem z żalu bardzo mnie rozbawił. Jaka ja dowcipna, niu niu niu.

Usmażyłam rybę, która nie jest karpiem, bo się karpia brzydzę i to nie tylko z przyczyn ideologicznych. Do mamy zadzwoniłam, żeby jej powiedzieć: bardzo jesteśmy zdolnymi planistkami, tylko nie uwzględniłyśmy, że wigilia dzień czarny i prezes w robocie. Protoplastka uznała, że możemy to olać, jest zaawansowana w przygotowaniach i ogólny luz.

W domu cisza, studentka śpi jak suseł (zaraz wyrwę chwasta z wyra), tylko kot któryś defekuje radośnie, dokładając się tym samym do nastroju świątecznego. Robię rachunek sumienia, czy aby o wszystkim pamiętałam. Zaraz wlezę pod prysznic, by później zrobić sobie jakąś wyjściową twarz i to zanim dziecko pójdzie w okupanta. Też sobie zwykle robi twarz, więc może być jatka.

To idę. Umyję patelnię. A następnie me boskie ciało.
Verry Merry Christmas, dżingl, dżingl!

Komentarze

  1. hoł hoł hoł ....a wiesz że ja jeszcze Ci nie przeryłam archiwum ??? no co za niedopatrzenie no !!! niewybaczalne wręcz !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by się nie chciało. Ale oczywiście zapraszam.

      Usuń
  2. Bardzo udanych, pięknych i wesołych świąt, Asieńko!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza