1395

Oczywiście wciąż snuję plany, dotyczące jakichś poważniejszych rozważań blogowych, ale oczywiście wcale mi to nie wychodzi. Istnieje podejrzenie, że to z powodu bruzdy (lub jej braku). Albowiem ja je snuję najczęściej w samochodzie, więc nim powrócę do domu, giną w pomroce dziejów. Potem coś mnie wkręca i po zabawie. Wiek nie jest tu bez znaczenia, nie ma się co czarować.

Tymczasem Rinonka przysłała mi piękną kartkę świąteczną z kangurem, misiem koala, wombatem i diabłem tasmańskim. Świąteczność tej kartki pochodzi głównie z własnoręcznych rysunków autorki, dokonanych najwyraźniej w tajemnicy, pod schodami i naprędce, żeby się nikt nie kapnął, że utrzymuje jakieś szemrane kontakty z ziemią ojczystą. Chociaż to by pewnie uszło, gdyby nie fakt, że utrzymuje je ze mną - co wybitnie świadczy o jej niedojrzałości emocjonalnej, a może nawet i umysłowej.
Dodam, że z drugiej strony kartki napisała dużo małych literek, zupełnie nie zważając na fakt autentyczny, że ja stara jestem i wzrok już nie ten. Ale porzućcie nadzieje - dałam radę! Teraz wiem już wszystko i stanowię większe zagrożenie niż dotychczas. (Zacieranie rączuń).

Rinonko - dziękuję. Nosem pociągam.

Ostatnio nos mam stale w użyciu, bo martuuha też mi przysłała kartkę, która w dodatku nosi wyraźne piętno jej działalności scrapbookingowej. Naklejała tam, co jej w rękę wpadło, aż się człowiek cieszy, że kosz na śmieci stoi w kuchni, a jej się wstawać z kanapy nie chce. Jednakowoż po drugiej stronie tego dowodu wybujałej zdolności plastycznej umieściła takie słowa, że w ruch poszła chusteczka do nosa. W dodatku w kolejności: najpierw spocone oczy.
Ech, martu - nader łatwo przychodzi Ci wziąć mnie pod siusiu! Muszę to przeanalizować. (Nie martw się, zgodnie z treścią z poczatku tej notki - niechybnie zapomnę w jakieś pięć minut po olśnieniu).

Wszystko to obudziło we mnie koszmarne wyrzuty sumienia i, jak co roku, obiecałam sobie, że w kolejne święta NA PEWNO wyślę kartki. Mam takie postanowienie co święta. Czyli dwukrotnie. Jak to się kończy - wiadomo.
Natychmiast po Bożym Narodzeniu postaram się czymś zająć, by zdusić te grzeszne myśli. Niczym Scarlett O'Hara.

Komentarze

  1. ja w tym roku dotrzymałam słowa ale kartki nosiłam w torebce przez tydzień i dziś nadszedł ten dzień że zawitałam na pocztę a wszystko przez to że te cholerne znaczki można tylko tam kupić jakby nie mogli tych kartek sprzedawać już ze znaczkami !
    poka tą od Rinonki ( mi kiedyś też tak nadrukowaną przysłała dobrze że robiła strzałki gdzie teraz czytać ) hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mi też zrobiła szczałki. I okleiła stickerami. Bardzo rozszalała ta Rinonka!
      (Pokałabym, ale mi dziecko siedzi na skanerze i nie mogę).

      Usuń
  2. Pogratulować ,pogratulować, takei karteczki to skarb:)

    U nas można znaczki kupić w kioskach RUCH

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Uwielbiam :D Jak kaczka przysłała mi z wiedźmim sabatem to też mam do dzisiaj ;)

      Usuń
  3. Najbardziej to się cieszysz, ze pod ręką nie było żadnego spaghetti, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej to się cieszę, że nie było ŻURKU! Spaghetti to mały pikuś.

      Usuń
    2. Żurkiem nie plułam.
      (pewnie do dziś się zastanawiasz, co robiłam z żurkiem ;))

      Usuń
    3. Otóż nie. Dbam o higienę psychiczną i się nie zastanawiam.

      Moja uwaga dotyczyła konsystencji ;)

      Usuń
  4. a idz ty cholero, ja cala godzine spedzilam dorabiajac im swiateczne kapelusiki i choinki!! Nie wiedziec czemu nie produkuja kangurow w czapkach. Swinie.
    A poza tym to bardzo sie ciesze ze doszla PRZED swietami, to moze i robotkowe dojda na swieta :)

    No i przeciez musialam opisac coby nie bylo, gdzie co jest, zebys wiedziala.
    I ciesz sie ze nie bylo wiecej miejsca na odwrocie, bo jeszcze bym esej napisala (albo wierszem zaczela).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra, moze pol godziny, ale to czas pracowy byl wiec sie liczy podwojnie :P (plus wiesz jak ciezko sie mazia na takich kartkach blyszczacych? Ciezko! ;))

      Usuń
    2. Liczę, że na Wielkanoc przyślesz mi paczkę, w której będzie podkładanych tyle kartek, żebyś mogła napisać WSZYSTKO!

      Usuń
    3. e tam na wielkanoc to sie sama przywieze! (no dobra, chcialabym, pewnie bede miala obsuwe jak te listy, ale kto wie! boj sie, ha!)

      Usuń
    4. Ty się bój. Bo się nie wykręcisz! Mam to na piśmie, HA!!!

      Usuń
  5. mam nadal kartki, które wypisałam 4 lata temu, załadowałam w koperty, nakleiłam znaczki i nie wysłałam, co roku myślę, ze teraz mi się uda i nic z tego.w tym roku wyszło jak zwykle...

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza