1 października 2014

1929

I

Skontaktowałam się z hodowlą od tego archangielskiego cudaczka. Ostatni wolny kocurek. Ma już cztery miesiące, więc może to na nas właśnie czeka? Ponieważ ktoś w jego sprawie dzwonił wcześniej, umówiłyśmy sie z panią na telefon w poniedziałek lub wtorek, żeby potwierdzić, czy kotek nadal bezdomny. Jeśli tak, wpłacam zaliczkę i czekamy aż wyniki badań potwierdzą wybicie w domu clostridium. No i jedziemy do Bełchatowa. Powiedziałam pani, że teraz bałabym się wziąć malucha z uwagi na drobnoustroje w domu i chcę mieć najpierw potwierdzenie, że będzie bezpieczny. Chyba jej się to spodobało.

Hodowla ma fanpage na fejsie i po obejrzeniu zdjęć stwierdzam, że to dobre miejsce. W żadnej pseudohodowli koty nie wylegują się na niemowlęciu :D

II

Odklostridiowywanie idzie pełną parą i cały czas zdobywamy nowe doświadczenia.

Zofia jak zwykle cudowna. Proszę ją grzecznie, żeby wskoczyła na blat i otwarła pyszek, ładuję tableta i wskazuję chrupki w nagrodę. Zofia łyka bez dyskusji, pobiera zapłatę, odczekuje na wankomycynę, pobiera zapłatę, upewnia się, czy jeszcze czegoś od niej chcę i idzie sobie. Kaczko - instynkt Cię nie oszukał. To jest kocia mistrzyni świata.

Edek toczy pianę z pyska. Dosłownie. Nie gryzie, nie drapie, ale trochę histeryzuje. Dziś jednego tableta zmarnował, ale i tak mam nadmiar, więc macham ręką. Odpuszczam mu w takich sytuacjach, żeby się swobodnie wyślinił w kącie, ładuję dugiego tableta, wanko, a nagrodę pobiera sam.

Karol pragnie mojej śmierci. Gryzie, drapie albo zaciska szczęki z uporem godnym lepszej sprawy. Wije się jak wąż, a śliski się robi niczym ryba w wodzie. Odmawia współpracy i nawet zapłaty. Po aplikacji do kota obraża się na śmierć. Za chwilę ostatnie podejście tego dnia. Już czuję wzruszenie.

Wanko nie możemy rozpuścić w wodzie, bo po kontakcie proszku z rozcieńczaczem, trzeba to zużyć natychmiast. Koty mobierają ilości minimalne, więc nie bardzo jest jak działać zawiesiną. Prezes wymyślił, żeby moczyć palec, przyklejać do niego trochę proszku i wycierac w koci język. W przypadku Zosi i Edka to jest łatwe, a u Karola niewykonalne, chyba że komuś nocami odrastają palce. Machnęłam mu na nosa, więc zlizał i już się ucieszyłam, kiedy zadzwonił jeden z konsultantów medycznych i zabronił, bo kot może od tego stracić węch. To nieco skomplikowało sprawę, bo mnie jakoś te palce nie odrastają. Wycieram więc palucha w pyszczek z nadzieją, że się obliże. Innej rady nie ma.

Zuzia odklostridiowała nieruchomości, Prezes kuwety.
Liczę, że się uda.
Wesoły autobus, mówię Wam.

III

Rodzicom o planach dokocenia na wszelki wypadek nic nie mówię, co się mają denerwować i wymyślać problemy. Byłoby dwukrotnie, a tak tylko raz i w dodatku post factum, czyli kot już mieszka i pozamiatane. Ciekawe, że przed wzięciem następnego kota nie odczuwam żadnego stresu. Natomiast przed kupnem domu koszmarny. A dom nie choruje i nie umiera złośliwie w nieprzewidzianym momencie. Dziwne.

IV

Zuzanna jutro odbywa pierwsze zajęcia. Wszystko wraca na znane tory, czyli my do pracy, ona do nauki, koty w barchany. Gdybym jeszcze schudła, uznałabym, że życie jest wspaniałe.

14 komentarzy:

  1. Kociak cudny, tylko brać! A nas czeka wyprawa na szczepienie. Behemoś na pewno nie może się już doczekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ciągle szczepienia mamy w plecy, bo jak nie urok to sraczka (nomen omen).

      Usuń
  2. o fajny chłopak ! ale będzie 3 chłopców i jedna Zośka ? ciekawam jak będzie przebiegała aklimatyzacja ...ja chciałabym czarnego chłopca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - bo Ty już masz taką piękną, dymną dziewczynę. Co Cię powstrzymuje?

      Usuń
  3. Brałam to paskudztwo, na helicobacter. A teraz mi wyszły fatalne badania wątrobowe :(
    Trzymam kciuki za kociska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie ma nic, na co moglibyśmy zamienić.

      Usuń
  4. Ciekawam, co Zofia powie na "intruza" :) Może się nim zaopiekuje jak myszkami szmacianymi :)

    Co by nie było, z opisu pobierania leków wynika jednoznacznie, że królowa jest tylko jedna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej będzie się chciała go pozbyć. Ale my już mamy doświadczenie - Edka też mordowała, a jakoś to leci.

      Usuń
  5. Dajesz mi kopa żebym szybciej urobiła Mecenasa w kwestii rasy kociaka ? Mecenas optuje za Meinem ja za Bengalskim, obie matki za dachowcem a bachorni to obojętne, oni i tak juz w domu przejazdem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem leniwa i w życiu nie wezmę takiego, którego trzeba codziennie czesać. Porzuć złudzenia, że można to robić rzadziej. Poza tym on będzie wychodził, więc wszystko w kudłach przyniesie.

      Usuń
  6. A u nas się kota nie da, sprawdzilim wszystko i się nie da. :(
    Chlip, chlip!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też się nie da. Właśnie sadzimy się na czwartego.

      Usuń
    2. Ale wy nie macie w pakiecie 6 lotka z szewska klatką :/

      Usuń
    3. Sześciolatka w ogóle nie mamy. I przecież nie będziemy się licytować!
      PS Twój sześciolatek ma dużą szansę na zgubienie alergii w wieku dojrzewania, wiesz o tym?

      Usuń