15 października 2014

1946

Co by Wam tu?

Nosem się podpieram. Szef znajduje dla mnie coraz to nowe zastosowania, a każde bardziej irytujące. Poziom trudności wzrasta, już chyba przestał się zastanawiać nad faktem, że ja jestem "z zewnątrz", czyli laik (skromna polonistka). Przyznaję, że niektóre rzeczy robię i nawet mu nie mówię, bo na 100% chciałby poprawiać (wtedy sobie przypomni, że nie jestem z branży), a ja nie mam teraz ani siły, ani czasu na dyskusję o wymianie ale na lecz.
Dziś posunęłam się do kradzieży.

Mianowicie ukradłam mu książkę z biblioteczki w gabinecie, bo mi zabrakło zgrabnego sformułowania i przypomniałam sobie, w której pozycji rzecz ładnie opisano. Ryzyko było spore, bo on jest uczuony na punkcie tych książek i, choć na pewno by mi pożyczył, zaraz chciałby wiedzieć po co, a ja nie umiem kłamać. Pewnie bym wyznała, on zapragnąłby autoryzacji, czas leci, roboty po czubki kucyków. Więc ustaliłam gryplan z sekretarką, wystawiłam czujki, zwinęłam książkę. Poziom trudności wzrósł przy odkładaniu jej na miejsce. Udało się bez strat w ludziach i sprzęcie. Artykuł opuścił mój komputer via e-mail i może się nawet o nim nie dowie. Oby.
Konsultację odbyłam z kimś innym i chwatit'.

Niech to się skończy, bo wykorkuję. Mam do poprawienia doktorat, który zalega, a u doktoranta też deadline. Oczywiście odnosi się ze zrozumieniem do zaistniałej sytuacji, lecz zaznacza, że i jego promotor ciśnie. Tymczasem po powrocie do domu nie mam już na to siły, gdyż mi się w fabryce zwoje całkowicie rozprostowują. Poprawiam z doskoku, po stronie. Rzecz jest z branży medycznej, czyli specyficzne słownictwo, wymagające dużego skupienia. Ale nie takie rzeczy my ze śfagrem po pijoku. No i nie pierwszy to mój doktorat na medycznej Alma Mater. Choć dla mnie to raczej macocha.

Nawaliłabym się, ale nie mam siły nalać.
Może Prezesa zawołam?

PS W tym pędzie zapomniałam zarejestrować, czy wciąż jestem chora, czy już przeszło.

14 komentarzy:

  1. Amelia poleca kaszubską miodówkę. Na wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alkohol jest dobry na wszystko. Prezes przyszedł i polał mi wina :)

      Usuń
  2. W chwilach desperacji pomaga mi pigwòwka. Dzisiaj walnełabym ale nie mogę tyz iż żem chora bardziej i leków więcej. Zycie jest męczące. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, mnie pigwówka też pomaga. Szczególnie ta od teścia.

      Usuń
  3. Karygodne "nie mam siły nalać" jakże to tak??? szukam rozkładu jazdy "naszego pendolino" i jestem! nieproszona, ale czuję , że potrzebna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nieproszona?! Pewnie że proszona! Bardzo proszę ;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za "proszenie" a nawet zaproszenie, tylko inny środek transportu muszę inny obrać, bo pendolino jeszcze nie hula, zresztą z mojego krańca Polski to on chyba nigdy nie będzie.

      Usuń
    3. Możesz nawet na hulajnodze :)

      Usuń
    4. Troszeczkę się waham co do hulajnogi, bo... będę mieć nierówno wyrobione łydki :-))

      Usuń
    5. A kto Ci każe całą drogę majtać jedną kończyną?!

      Usuń
  4. Mam nadzieję, że relaksujesz się odpowiednio;) ja usypiam najmłodszego i oglądam tvn i zbieram szczękę z podłogi. kasting na synową - o tempora;) choć może za te dwadzieścia lat też będę urządzać hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Relaksacja przebiegła niezwykle sprawnie. Padłam do wyra i więcej grzechów nie pamiętam.

      Usuń
  5. A ja i owszem, wydudlałam czerwone winko i wzięło mię na szczerość wielką: cieszę się, Joasiu, że Ciebie znam.

    Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mnie nie znasz osobiście. Taka martuuha to np. zna i przez to już rąbie haftem krzyżykowym na chusteczkach, biedaczka!

      (A tak poważnie to... :*****).

      Usuń