5 października 2014

1931

Robię przerwy, bo mnie Oisaj zryczał, że za szybko piszę i on nie nadanża. Pozwoliłam mu więc wziąć oddech i zająć się rodziną, bo dzieci płaczą, że tatuś nic, tylko śledzi te posty Łoterloo. Nie będę przecież przeciw dzieciom występowała!

Tymczasem gdy Państwo spało, u Prezesostwa włączono linię produkcyjną pierogów. Po 130. zabrakło mi ciasta i nie miałam sumienia kazać Prezesowi dorabiać. Nie o 21:00. Zadzwoniłam do mamy:
- Chce ci się kleić pierogi?
- A co?
- Został mi farsz, mogę go podarować protoplastom z pożytkiem doczesnym i wiecznym.
- Dajesz. Mąkę mam, śmietanę mam, mogę porzeźbić.
I sprawa załatwiona.

Kupiłam sobie dyńkę, bo dotąd nie faszerowałam pierogów dyńką. Soczewica to must have dziesięciolatki. Ruskie - podstawa bytu. No i szpinak - lubimy, ale domowe, bo muszą być doprawione, a większość "zewnętrznych" szpinakowych jest po prostu trawiasta. Facebook zripostował, że cztery farsze to skandal i orgia, po czym zalał się żółcią z zazdrości. Mama Piotra zażądała przepisów. Tedy proszę uprzejmie. Jak zwykle - nie oczekuje Państwo ilości.

Soczewica u góry po prawej.


Soczewica

Najważniejsze! Zanim przystąpi Państwo do jakichkolwiek czynności, zamyka oczy i przypomina sobie naczelną zasadę kuchenną: Byle Się Nie Spocić. Powtarza Państwo osiem razy, żeby się utrwaliło. Już? No to jedziemy dalej.

Biere państwo soczewicę - dotąd wypróbowałam zieloną i różową słowackiej firmy NOE. Na opakowaniu piszo, żeby namoczyć na dwie godziny i solić po ugotowaniu. Wyśmiewam takie instrukcje, płuczę, solę i od razu stawiam na płytę. Jeśli w trakcie gotowania sama z siebie się nie rozleci, to wykańczam ją blenderem. Nie będzie mi soczewica fikała.

Następnie siecze Państwo (można maczetą, jeśli kto ma) cebulę i przeciska przez praskę czosnek. Martuuha leci po czosnku nożykiem, bo ona nie idzie na łatwiznę. Reszta przypomina sobie hasło przewodnie. I tu dygresja: nie używamy czosnku chińskiego, gdyż brak w nim allicyny oraz w smaku jest do dupy. A my lubimy do kubka. Smakowego.

Soczewica się ugotowała, więc ją Państwo odcedza i - jeśli wola - traktuje blenderkiem. Czosnek z cebulką wrzuca na olej, dodaje curry i chilli, zrumienia mieszając (uwaga, lubi się nagle przypalić, więc ostrożnie). Po zaobserwowaniu zrumienienia, wali Państwo ciapę soczewicową na patelnię i doprowadza do pomięszania. Nie zmysłów, składników. Choć i o to pierwsze nietrudno, bo aromaty takie, że ma człowiek ochotę wsadzić twarz w patelnię. Ostrzegam, że można się poparzyć.

Ciasto sobie Państwo robi, jakie chce. Ponieważ jestem leniwa oraz mam dobrze ugruntowaną naczelną zasadę kuchenną, usypuję sobie kurhanek z mąki i powoli dodaję pełną śmietanę aż do powstania jednolitego ciasta.  Najchętniej robię to rękami Prezesa, który stał się jakby ciut ofiarniejszy od chwili, gdy poinformowałam go, że ciasto można wyrabiać w jednorazowych rękawiczkach gumnianych i wtedy mu się nic do rąk nie przyklei.

Wałkujemy, wykrawamy, faszerujemy, sklejamy, gotujemy w osolonym wrzątku. W międzyczasie bierzemy sobie sporą garść łuskanego słonecznika i prażymy na suchej (!) patelni. Gdy pierogi toną we wrzątku, rumienimy masło. Na ugotowane pierożki wylewamy je serdecznie i z rozmachem posypujemy uprażonymi ziarnami. Uwaga! Przy prażeniu trzeba stać, bo ze słonecznikiem, jak w kreskówkach: biały, biały, biały... pyk! Zwęglony.

Przy stole staramy się zachować resztki przyzwoitości: nie obżeramy się do granic wytrzymałości, nie wyrywamy talerzy dzieciom, nie doprowadzamy swoich związków do całkowitej destrukcji. Przecież zawsze możemy zrobić więcej. Najwyżej się zamrozi, c'nie?

PS Czy inne przepisy też zapodać?

41 komentarzy:

  1. Zapodać! I zapodać, jak zrobić pierogi gdy się nie może śmietany. Ani niczego krowiego. Da się?

    W życiu pierogów nie robiłam i chcę się naumieć, ale podlegam szykanom - nie może być mleka ani jajka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektórzy ortodoksi gniotą tylko mąkę z wodą, ponoć też wychodzi. Jestem antykuchenna, ponoć mąkę zaparza się wrzątkiem i takie tam... w necie pewnie coś jest ;)

      Usuń
    2. @Synafia
      Jak najbardziej można z mąki i wody. Ciasto będzie wtedy al dente, ale np. ja takie lubię. Na pewno znajdziesz w internetach jakiś przepis. Trzeba też do tego trochę pary w garści, ale przecież nie musisz produkować od razy 100. Pamiętaj, żeby nie chlustać do mąki od razu szklanki wody, tylko dodawać po trochu. Mąka sama pokaże, ile potrzebuje.

      @Cytrynka
      Prezes startował od zera, jeśli Cię to pociesza :) On jest z domu, w którym wszystko robiła mama (na czterech chłopa). Pacz, co uzyskałam!

      Usuń
    3. Synafio, jak na zamówienie Dwie Chochelki (czyli Ania - w tym przypadku - i Dorotka) wrzuciły przepis na pierogi z dynią. Zwróć uwagę, że w oryginalnym przepisie jest mowa o cieście bezmlecznym, bezjajecznym :)
      http://www.dwiechochelki.pl/2014/10/pierogi-z-dynia-i-orzechami-woskimi.html

      Usuń
  2. Z teściową wejdziemy w robienie pierogów. Mniam. Dzięki Asiu i czekam na więcej. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak z teściową, to chyba biznes otwieracie ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam kuchnię! Począwszy od nabożnego czytania przepisów, skończywszy na konsumpcji. Jedynie z pominięciem etapu środkowego, czyli gotowania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! to tak jak ja:) Ale jak ona tu pisze o tych pierogach to się wydaje nadzwyczajnie proste, żeby nie powiedzieć prostackie;) ale jeszcze to sobie przemyślę zanim się za wałek chwycę;)

      Usuń
    2. Powiem Wam, dziewczyny, że mnie pierogi odprężają. Wczoraj akurat nie, bo Prezes się rzucił do pomocy i wybijał mnie z rytmu, ale zwykle to umoszczę sobie stanowisko pracy, filmik jakiś w laptopie zapuszczę i oddaję się lepieniu, które nie wymaga skupienia intelektualnego. Mogę tak pięć godzin.

      Usuń
    3. Wiedziałam, że mam baaardzo dużo wspólnego z Pandemonią... :D
      Asiu, ja mam w kuchni multum gniazdek, o baterię w lapku nie musisz się martwić, plus do tego naprawdę ładny widok z okna. Łapiesz się na te warunki pracy? Kochamy tu pierogi, wszelakie...
      Iza

      Usuń
    4. Boszsz... Będę bardzo szczęśliwą emerytką-globtroterką. To tu, to tam, pieroga ulepię, zupek nagotuję, mieszkanie komuś urządzę, porozmawiam o lekturze i, żeby się nie znudzić, pojadę do kolejnego! Genialne.

      Usuń
    5. O, to-to-to... Moim zdaniem to brzmi naprawdę nieźle jako perspektywa życiowa, tylko dla siebie to zajęcie w środku bym zamieniła na konsumpcję. Konsument wędrowny - perussi peregrini, czy jakoś tak - pasuje?
      Iza

      Usuń
    6. Nie mam pojęcia, ale uczenie zabrzmiało :)

      Usuń
    7. ogólnie to właśnie mi rozbłysło, że ja to bez wałka pierogi robię... ciasto zagniatam, obcinam kawałek, utaczam gruby walec, odcinam plastry, rozpalcowywuję na krążek i zlepiam... gdybym miała je robić z wałkiem... to pewnie nigdy bym ich nie zrobiła, bo raz, że wałek mam lichy, a dwa... zazwyczaj tajemniczo nie mogę go zlokalizować :P

      Usuń
    8. Też tak kiedyś robiłam, ale teraz preferuję działalność manufakturową, nawet jeśli jestem do tego sama. I te pierogarki sobie kupiłam. Szybciej nie jest, ale za to pierożki jeden w jeden równiutkie, kształtne i śliczne. Im jestem starsza, tym bardziej mi na tym zależy. Nie wiem czemu.

      Usuń
    9. Być może jak już znowu będę mieć kuchnię to również detal zacznie być istotny, istnieje takie prawdopodobieństwo. Jednak to niestety nie będzie szybko.

      Usuń
  4. niedobry oisaj nu nu;) kocham Twoje podejście do gotowania- wszystko wydaje się takie łatwe. Też tak kiedyś będę umiała;) a soczewicę kocham- najbardziej zieloną. I może być tylko ugotowana i z musztardą dobrą i mi wystarczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest proste, byle się nie zafiksować na niezbędnych pięciu miligramach czegoś. Do kuchni podchodzę na luzaka, mam rozmach - nie to, to tamto - więc żadnego stresu. Kuchnia nie lubi stresu, spiny i skąpstwa. Nie ma oszczędzania. W sernik walę 10 jaj i kostkę masła. A potem się kuzyni na ulicy biją o resztki. Obaj panowie w średnim wieku ;)

      Usuń
  5. Ja bym poprosila o przepis na ten farsz szpinakowy, bo mnie to zawsze troche wodziasty wychodzi i potem w pierogach jest bleeeee. Jakbys tak doprecyzowala jak to robisz, to bym byla wdzieczna. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo: do mrożonego szpinku nie dodaję wody przy gotowaniu, bo ma dosyć własnej. Jeśli widzę, że jest jej za dużo, lekko odsączam na sicie, ale nie za bardzo, bo suche wióry to też żaden szpas. Ewentualnie, w miarę potrzeb, zagęszczam mąką i dosaję wiórki żółtego sera - one kleją :)

      Usuń
  6. a jak mrozisz? po ugotowaniu czy przed? mi się zawsze sklejają ze sobą albo z deską. pacia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mrożę surowe, obsypuje mąka i mrożę
      Zuzann

      Usuń
    2. Ja jestem jeszcze bardziej zapobiegliwa, bo układam na deseczce, ale już w woreczku. Po dwóch godzinach deskę wyjmuję i po problemie :)

      Usuń
  7. Pierogów może nie zrobię (bo nie lubię się spocić, a i wałka nie mam), ale ta soczewica w tej formie na pastę do chleba idealna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie. I do wielu różnych dań też.

      Usuń
    2. Na przykład kotlecików. Albo, jeśli się nie chce kulać kotlecików - do zapieczenia.
      Tylko żywotność mają lichą. Znikają, psia kość, w trymiga.

      Usuń
  8. Ja jeszcze raz, interesuje mnie ta śmietana do ciasta. Pełna? Tzn. 30%? Czy tortowa 36% ? A może 18% wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze, najmiększe wychodzą z 36%. Ale jeśli zrobisz z niższej, to się przecież nic nie stanie - ciasto będzie bardziej dęte. Al dęte ;)

      Usuń
  9. zapodawaj pozostałe, zwłaszcza te szpinakowe mnie interesują ;)

    a ja jeszcze robię z marchewką :) smakują w sposób zbliżony do tych z kapustą (słodką) :) też pycha :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na słodko marchewka czy z czym?

      Usuń
    2. marchewę ścieram na grubym tarku i sparzam, podsmażam cebulkę drobno posiekaną i mieszam z marchewą. do tego tylko sól i pieprz ziołowy i biały :) ... i jak robię dla siebie to jeszcze czosneczek podsmażam, bo Młody preferuje te pierogi akurat już bez czosneczku :)
      podaję ze śmietanką lub masłem i tak, zdecydowanie raczej w stronę na słono niż na słodko, ale bez czosnku możnaby spróbować i na słodko je zrobić
      (koleżanka dodaje zamiast czosneczku pietruchę lub koperek, mnie jednak bez zieleniny bardziej odpowiadają)

      Usuń
  10. Posiadam zieloną soczewicę. Sprawa więc przesądzona. Dzięki za inspirację :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciasto:
    trzy szklanki (porcje) mąki
    szklanka (porcja) wrzątku
    2 łyżki oleju

    zagniatamy umiejętnie, coby się nie poparzyć
    miodzio - miodzio do imentu

    polecam
    najlepsze z najlepszych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, proszę! Człowiek, który zadaje pytanie, zawsze otrzymuje odpowiedź.
      Dzięki, Dorotko :)

      Usuń
  12. Co człowiek to inne ciasto pierogowe:))

    Ja wrzucam mąkę do miski, ostatnimi czasy jest to mix mąk,np. pełnoziarnistej,kukurydzianej,orkiszowej, żytniej czy co tam mam pod ręką.
    Podlewam bardzo ciepłą wodą, dodaję jajo, mieszam łychą, później zagniatam, dźgam paluchem, żeby sprawdzić sprężystość i miękkość, jak ładnie miękko wraca jest ok:)

    Ponoć wypada lekko posolić, ja nie solę, tudzież odstawić na chwilę by odpoczęło.Lekko obsypane maką i przykryte by nie wysychało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś robiłam jeszcze takie z serem białym, trochę jak leniwe. Było bardzo mięciutkie i przyjemne.

      Usuń
  13. Na słodko są u nas lubiane najmniej.

    OdpowiedzUsuń