16 października 2014

1947

Jaka piękna wiosna tej jesieni!

Mimo zapowiadanych pogorszeń, świat ma się znakomicie. Rankami jadę przez mgły, a w radiu zapowiadają opady. Na szczęście pogoda nic sobie nie robi z planów meteorologicznych i żyje własnym życiem, dopieszczając nas ciepłem i słońcem. Wciąż noszę balerinki na bose stopy, jeszcze nie zakładam kurtek. Czuję się rozpieszczona.

Na tę okoliczność rozpieszczam trochę Szefa, który przechodzi właśnie apogeum wkurwu i ryczy na wszystkich jeszcze przed poranną kawą. O tej porze to ja mam słabą odporność. Wszyscy mają. W związku z powyższym, jako specjalistka najwyższej klasy, zostałam oddelegowana przez zespół do załatwienia tej sprawy. Powracając z misji wojennej, napotkałam rząd wpatrzonych we mnie nieomal modlitewnie oczu. Zgrabnym ruchem wytarłam dłonie w gacie.
- No! To kto ma coś do załatwienia, leci teraz.
- Jak ty to robisz?! - kwiknął tłumek.
- Nie mogę wam zdradzać tajemnic warsztatu. Oglądnie rzecz ujmując - miziam mu ego.
Tłumek poderwał się i rączo ruszył ku smoczej jamie.

Zostałyśmy we dwie.
- Co ci powiedział? - dopytała koleżanka.
- Że jest wdzięczny za dobre słowo.
- Lizus.
- Wal się. Dzięki mnie parę osób uniknie dziś środków na uspokojenie. Powinniście założyć jakiś fundusz, bo na razie żerujecie na mnie za darmochę.
I pokazałam jej język, co przyjęła, chichocząc entuzjastycznie.

I tak to się plecie, ecie-pecie. Wracam do zajęć, jakoś nie chcą czekać.

8 komentarzy:

  1. Taaaaak.... tez dochodzę do wniosku, że trzeba zacząć wykorzystywać finansowo atuty - byłoby na buty ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! (opatrznościowa).
    Co oni by bez Ciebie zrobili? Ale nie znają dnia ani godziny.
    Jak szefunio się zorientuje, to się sodomia z gomorią zrobi, jak u mnie 682 lata temu na egzaminie z NISH*. Doktorek dał sobie pomiziać ego, zrobił to niejaki Jabu, który wszedł jako pierwszy i wyszedł z 35 w indeksie. Luzik, odśmiałem Papę Smerfa. A reszta naszej umęczonej urlopami dziekańskimi grupy kombatanckiej została przez Papę Smerfa bestialsko spałowana z uśmiechem na ustach, głównie przy pomocy postaci kanonicznej równania Bernoulliego i wykresów Nikuradzego.
    *NISH - napęd i sterowanie hydrauliczne (myślę że to oczywiste, ale tłumaczę na wszelki słuczaj)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesz napisałam żem, że jestem specjalistką NAJWYŻSZEJ klasy. Mam pewien repertuar zachowań w relacji z Szefem i stosuję je umiejętnie, dobierając do sytuacji (jest mało czasu na zastanowienie i należy charakteryzować się dużą przytomnością umysłu). Nie ma schematów uniwersalnych. Gientkim cza być. Znaczy: elastycznym.
      I zrobiła szpagat w trakcie przerwotu w tył przez skrzynię przy drabinkach.

      Usuń
    2. Wprawdzie nie mam szefa, ale na okoliczność jutrzejszych przepychanek z kontrahentem troglodytą przećwiczę sobie kuczny wymyk z dwutaktem na trójfazowym przedłużaczu, dzięki za inspirację.

      Usuń
    3. Proszę bardzo, służę, ku chwale ojczyzny!
      (W czasie pisania tego komentarza dwie muchy wpadły mi do wina - nie bawię się!).

      Usuń
    4. Przepraszam, moje jonaszostwo działa również przez internet, nic na to nie poradzę.
      A co tam, też sobie naleję, szerszenie już śpią a i tynk z sufitu może nie spadnie. ;lkxnn'ih\ dh; uh;k (Hawranek przeszedł mi przez klawiaturę)

      Usuń
    5. Chwaliłam pogodę, czyli brak czujności. A zwykłam była wszak mawiać, że lato ma tylko dwie wady: muchy i rowerzystów. Kara się należała. Nalałam se nowe wino, nie będzie mi tu mucha!

      Usuń